Malarstwo Zenona Windaka ◙

Data: 01-06-2017

thumbnail
fot. Ryszard Stotko

W naszej radiowej galerii "Na żywo" wystawę swoich prac otworzył jeden z najważniejszych polskich malarzy współczesnych, Zenon Windak.

Artysta prezentuje kilkanaście najnowszych obrazów olejnych. W trakcie wernisażu opowiadał o poszukiwaniach własnej drogi twórczej i sytuacji dzisiejszej sztuki. 

Jako artysta dojrzewał w Krakowie, gdzie w 1981 r. uzyskał dyplom na Akademii Sztuk Pięknych. W czasie studiów prowadził klub ASP "Pod ręką", miejsce spotkań młodych twórców wszelakiej proweniencji. W tamtym okresie zaczęła sie także jego fascynacja wschodnią kulturą i filozofią, która stała się osią poszukiwań twórczych na przyszłość.

W 2002 roku porzucił miasto. Zamieszkał na stałe w górach. Życie w odmiennych, często ekstremalnych warunkach dało asumpt do przewartosciowania kryteriów, myślenia o formie i kondycji ludzkiej. Czas "dotykania gór" zaowocował podjęciem następnej decyzji: stworzenia galerii, a zarazem miejsca spotkań, konfrontacji, wymiany zdań twórców, artystów i ludzi o otwartych umysłach.

Autor: Marlena Barasińska, Ryszard Stotko /lk/rs/

 


Oto trans!

Malarstwo ZENONA WINDAKA przysparza sporo kłopotów. Przede wszystkim tym krytykom, którzy radzi byliby odczytywać tę sztukę na płaszczyźnie rozwiązań li tylko formalnych. A jest to jest przestrzeń, dzisiaj zwłaszcza, wielce wygodna i coraz bardziej bezkarna, bo załamanie klasycznego paradygmatu i związanych z nim kryteriów coraz częściej uniemożliwia jakąkolwiek wiarygodną ocenę.

Słowo przeciw słowu. Teoria kontra teoria. Emocje "zimne" – emocje "gorące". A ponad tym wszystkim zdekonstruowana aksjologia kryjąca często wcale nie artystyczne interesy i motywacje.

Wielowymiarowe estetycznie, bardzo bogate asocjacyjnie realizacje Windaka zdają się zapraszać do czytania jego obrazów według "klasycznie postmodernistycznej" maniery. Czyli koniec sztywnych kodów, koniec systemów znaczeń, zero zobowiązań gatunkowych etc. Dialektyczne podważanie formy buduje tu (gombrowiczowskim buch-bachem) natychmiastową anty-formę, a stąd już blisko do szperania w dziele według bardzo dowolnych zasad. Rozdokazywani znawcy mogą zatem wszystko uzasadnić (i wszystko obalić), bo nie istnieje już punkt odniesienia "alfa", punkt porządkujący chaos.

Wtłoczony wraz ze swoimi obrazami w taki rejon Windak zaczyna jednak szybko psuć zabawę i dobre samopoczucie egzegetów. W jego autokomentarzach i wypowiedziach pojawiają się takie frazy jak "umysł podświadomy wybiera dla nas optymalne rozwiązania, które są zgodne z nasza całościowa konstrukcją" /podkr. moje/, "umysł świadomy zazwyczaj źle wybiera", "sztuka to nie estetyka", albo: "nadzieja jest w człowieku, jego edukacji, jego wiedzy". Dosyć to odległe od ulubionego przez ponowoczesność dyskordianizmu.

W ogóle ów tumult i zgiełk koncepcji zaśmiecających umysły zdaje się Windaka potężnie irytować. Jego busola, jego kierunkowskaz to nade wszystko wymieniona już podświadomość. Intuicja. Instynkt nie potrzebujący przelotnych rytuałów intelektu. Bo są zabójcze dla tak wysoko przezeń cenionej emocjonalności. W ogóle twórca ten wydaje mi się raz kimś w rodzaju współczesnego artysty-szamana, kogoś kto sięga poza – słowo (literackie), poza – kolor, poza rejestrowany przez oko kontur (kto improwizuje, ale po dokonaniu bardzo ostrej selekcji form owej improwizacji) a raz barbarzyńskim dzieckiem bez trwogi wywracającym wzorce .

Ale – po tych siłą rzeczy niesłychanie werbalnych i teoretycznych koniec końców rozważaniach – trzeba tu mocno podkreślić kolosalną oryginalność artysty. W dzisiejszych czasach być oryginalnym? To już przecież niemożliwe! Złudzenie, fikcja i symulakry! Wszystko można przecież zdekonstruować i ukazać jako kolejny wariant niekończącej się intertekstualnej gry. A przecież jakoś dziwnie łatwo potrafimy zauważyć (odczuć, wysłyszeć) ten tajemny rytm na obrazach Windaka. Coś co nie zostało ani wymyślone, ani wywiedzione z jakiejś teorii czy apriorycznej koncepcji, ale "wybuchło" wielopłaszczyznowo i wieloznacznie nowym sensem. Nową konfiguracją. Zaskakującą obocznością brył, plam i konturu. Oto trans! Poddanie się transowi! Ale z pełnym krytycyzmem zarówno wobec roszczeń wszechwiedzącego rozumu, jak i frenezji magicznych uniesień.

* * *

Zenon Windak: czyli rasowe, bardzo samoswoje malarstwo, o natychmiast rozpoznawalnej dykcji i sile wyrazu.

Maciej Szczawiński
czerwiec 2017


Galeria

Malarstwo Zenona Windaka

Zobacz podobne




Radiowe Wydarzenia