Ratownicy górniczy w Tatrach. Trwa akcja poszukiwania grotołazów.

Kilkudziesięciu ratowników od soboty próbuje dotrzeć do dwóch grotołazów, którym woda odcięła drogę wyjścia z Jaskini Śnieżnej w Tatrach. 

Nie ma z nimi kontaktu. W akcji ratowniczej uczestniczą miedzy innymi dwaj ratownicy górniczy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. 

— To specjalnie przeszkoleni ratownicy z sekcji alpinistycznej — mówi rzeczni Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, Robert Wnorowski. 


— Na wyposażeniu grupy jest specjalna kamera introskopową — dodaje Robert Wnorowski. 

Urządzenie pozwala na penetrację przestrzeni do 15 metrów, jej średnica to zaledwie 8 mm, co pozwala na penetrację i sprawdzenie nawet wąskich przesmyków. Co istotne, kamera jest wodoodporna, więc pozwala sprawdzić nawet rejony odcięte przez wodę. Prowadzący akcją ratowniczą liczą na to, że dzięki kamerze uda się uzyskać podgląd miejsca, w którym znajdują się dwaj poszukiwani grotołazi. Tego typu sprzęt jest wykorzystywany zazwyczaj w akcjach ratowniczych w kopalniach, gdy dochodzi do zawałów chodnika.


Jaskinia Wielka Śnieżna to najgłębszy i najdłuższy system jaskiniowy w Polskich Tatrach. Długość korytarzy położonej w Małołączniaku jaskini sięga 23 kilometrów, a różnica poziomów wynosi ponad 800 metrów. 

Autor: Joanna Opas, Piotr Pagieła /rs/