Rozmowa dnia z profesorem Janem Klimkiem

Gościem Radia Katowice jest prof. Jan Klimek – prezes Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach. Rozmawia z nim Piotr Pagieła.

Piotr Pagieła: Panie Profesorze, zacznę od cytatu z jednego z portali internetowych: (…) brakuje rąk do pracy, szczególnie jeżeli chodzi o pracowników wykwalifikowanych, przede wszystkim w branży rzemieślniczej – to informacje niemieckiego Instytutu Gospodarki. Według tego Instytutu tam brakowało ponad 200 tys. pracowników. Firmy niemieckie poszukują czeladników i mistrzów rzemiosła. Czy w Polsce jest podobnie?

Jan Klimek: Jest podobnie. U nas działalność gospodarcza po 1989 roku roku 89, na 800 tys. wszystkich firm w Polsce, 600 tys. to były zakłady rzemieślnicze. Dzisiaj mamy 2 500 000 - 2 600 000 wszystkich firm. Niestety firmy rzemieślnicze zostały zdziesiątkowane. To jest wielkie nieszczęście. Przeprowadziliśmy badania czym dzisiaj żyje rynek pracy. Przede wszystkim innowacyjnością, każda firma chce być innowacyjna. Rynek pracy żyje predykcją, czyli przyszłością.  Rynek pracy żyje także tym, co nam jest szczególnie bliskie: talentami, które myśmy zawsze kreowali w rzemiośle. Było ich prawie 200 tys. rocznie, młodych uczniów. Dzisiaj mamy ich 65 tys. czyli zaniechaliśmy edukację, kształcenie zawodowe, a ono powodowało, że mieliśmy bardzo dużo dobrych fachowców. Zachód nam zazdrościł. Mogliśmy kiedyś postraszyć Brukselę: mechanikiem, hydraulikiem, dzisiaj będzie nam coraz trudniej kogoś postraszyć.

[P.P.] A na przykład szewcem? Ostatnio odbył się egzamin czeladniczy i tylko jedna osoba ten egzamin zdawała. Zdała zresztą celująco. To było bodaj w Częstochowie a ów pan był spod Białegostoku.

[J.K.] To jest prawda. Katowicka Izba należy do jednej z dwóch  Izb Rzemieślniczych w Polsce, gdzie egzaminujemy również w zawodzie zegarmistrz. W ciągu roku mamy siedmiu zegarmistrzów do egzaminu mistrzowskiego. To też pokazuje, że niektóre zawody odchodzą nie dlatego, że są niepotrzebne. Jeśli chodzi o zegarmistrza, to kto dzisiaj naprawia zegarki? Wymieniamy baterie. Jak pan redaktor powiedział, mamy jednego szewca. Kiedyś będziemy znowu narzekali, że będzie nam brakowało szewca, który jest wyspecjalizowany jako ortopeda. Coraz więcej ludzi będzie narzekało, że potrzebuje obuwie specjalistyczne i tych ludzi też nie mamy. Tu zwracamy uwagę, szczególnie rządzącym, żeby te wszystkie zawody otoczyć opieką, bo są bardzo potrzebne. Już dzisiaj widzimy, że społeczeństwo będzie kiedyś bardzo potrzebowało tych produktów.

[P.P.] Panie Profesorze, pamięta Pan dwa lata temu rozmawialiśmy telefonicznie, bo to był czas pandemii, lockdownu, o szewcu z Katowic, który dzięki odzewowi w Internecie i prasie, z osoby która nie miała pracy, bo nie wychodziliśmy z domu i nie naprawialiśmy butów, miała tej pracy bardzo dużo. Ciekawe jak dziś to u takiego szewca wygląda, biorąc pod uwagę to, że prąd w górę, gaz w górę, w zasadzie wszystko poszło w górę, a nikt nie zapłaci szewcowi za naprawę butów tyle co za nowe buty. 

[J.K.] Oczywiście. Pamiętam tę rozmowę. To się troszeczkę zmieniło. Dlaczego? Dlatego, że gdy społeczeństwo z sentymentem przyszło do tego szewca i pozwoliło mu ten zakład utrzymać - on przetrwał. Przeprowadziliśmy badania w Radzie Naukowej, co jest dzisiaj największą przeszkodą w prowadzeniu biznesu, nie tylko rzemieślniczego, generalnie. Przede wszystkim niestabilne przepisy, po drugie - wysokie koszty pracy, po trzecie - zatory płatnicze i po czwarte - brak środków, które mogłyby wzmocnić te firmy. Jeśli chodzi o tego szewca, to dzisiaj nawet gdyby ludzie chcieli go wspomóc, to niestety jego usługa jest już na tyle droga (ponieważ koszty pracy są drogie), że człowiek kupi sobie buty tańsze, nowe. Dopłaci 20-30 zł i ma nowe buty. Ten szewc ma tak wysokie koszty pracy. Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że te firmy rzemieślnicze, firmy rodzinne, firmy z których zawsze mieliśmy satysfakcję, że one istnieją – te firmy mogą odejść już w niebyt. 

[P.P.] Zapytam tak, wie pan ile kosztuje bochenek chleba, ile kosztował dwa lata temu?

[J.K.] Kosztował 3-4 zł, dzisiaj 7-8 zł i to nie jest koniec. Są firmy, które informują, że do godziny 13.00-14.00 cena surowca jest taka, a po 14.00 nie wiadomo jaka bo będzie nowa dostawa. Nie chcemy straszyć społeczeństwa, ale my na to wpływu nie mamy. Sytuacja generalnie jest nie do pozazdroszczenia w całej Europie. Moja córka, która wróciła z Istambułu, mówi mi że w Turcji też życie podrożało. Niestety musimy opanować rynek i wydaje mi się, że rządzący powinni na to zwrócić szczególną uwagę. Skoro jesteśmy w studiu Radia Katowice, ja jestem prezesem katowickiej Izby Rzemieślniczej, chcę powiedzieć, że rzemiosło w Polsce odgrywało zawsze znaczącą rolę. Katowicka Izba Rzemieślnicza obchodzi stulecie, czyli byliśmy jedną z pierwszych organizacji rzemieślniczych. Jesteśmy jedną z lepiej zorganizowanych. Funkcjonujemy dobrze. Zarządzamy tym rzemiosłem. Co ją charakteryzuje i dlaczego to rzemiosło jeszcze przetrwało? Takie trzy elementy: jakość, kwalifikacje i niekonwencjonalne umiejętności jakie posiadają rzemieślnicy. Ale to już jest za mało żeby te firmy utrzymać na rynku ponieważ one muszą mieć klienta. Jeśli nie ma klienta, to ta firma nie przetrwa. A klient jest coraz uboższy i to może być duży problem dla rzemiosła. 

[P.P.] Boję się, że większość tych zakładów -wróćmy do piekarni- może się pozamykać, bo ludzi nie będzie stać na kupno chleba za 10 zł, a żaden szanujący się mistrz rzemieślniczy nie sprzeda za 15 zł bo musi.

[J.K.] Jest jeszcze jedna sytuacja, szczególnie tu na Śląsku, chcemy zjeść dobre pieczywo. Mieliśmy tu i mamy bardzo dużo dobrych piekarń rzemieślniczych, które wypiekają chleb naprawdę dobrej jakości. I tam stoją kolejki. Jeszcze mogą sobie pozwolić podnieść tę cenę, ponieważ ta cena nie jest wcale taka mała, ale jeszcze jest do przyjęcia. Natomiast jeśli dzisiaj słyszymy, że tak dalej będzie i sytuacja będzie tak zwyżkowała, to będziemy sprowadzali pieczywo mrożone. To jest nieszczęście. Być może co piąty klient nie zauważy, że kupuje pieczywo rumuńskie czy bułgarskie głęboko zamrożone i potem sprzedawane. Pozbywamy się jednak umiejętności rzemieślniczych. Jeśli ci rzemieślnicy, którzy dzisiaj są, nie przekażą tych umiejętności młodemu pokoleniu, to być może zostaniemy przy tym pieczywie mrożonym i będziemy się musieli się do niego przyzwyczaić a to wydaje mi się , że byłoby z wielką szkodą dla tych, którzy dzisiaj jeszcze pamiętają i czują zapach bochenka dobrego chleba. 

[P.P.] A do tego jeszcze chińskie buty i wietnamskie parasole.

[J.K.] Dzisiaj praktycznie co 2-3 rzecz pochodzi z Chin i do tego już się przyzwyczailiśmy. Nie daj Boże, żebyśmy musieli się przyzwyczaić do mrożonego pieczywa, które zawsze było domeną polskiego rzemieślnika.

[P.P.] Profesor Jan Klimek, prezes Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach, przy okazji dzisiejszego spotkania w Koszęcinie i pikniku który organizujecie, był dziś o poranku gościem Radia Katowice.

[J.K.] Bardzo dziękuję. Serdecznie pozdrawiam państwa.



Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Gość Radia Katowice – rozmowa dnia