Policja i prokuratura będą egzekwowały zakaz patostreamingu w Polsce - mówił w Radiu Katowice wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Kilka dni temu Sejm uchwalił ustawę w tym zakresie. Przepisy zakładają karanie rozpowszechniania w sieci materiałów pokazujących między innymi popełnianie czynów zabronionych. Polityk Polski 2050 w rozmowie z Łukaszem Łaskawcem podkreślił, że Sejm "wysłał sygnał do społeczeństwa, że patostreaming przestaje być legalny i przestaje być łatwą okazją do zarabiania pieniędzy".
— Przestaje być to zabawa. Patostreamerzy - wasz czas się kończy — mówił w katowickiej rozgłośni Michał Gramatyka. Dodał, że "w momencie, kiedy to prawo stanie się prawem obowiązującym, za tego typu przekazy będzie mogła być nałożona kara". "I to jest informacja nie tylko dla samych patostreamerów, ale to jest też informacja dla platform, takich na przykład jak Kick, które pozwalają na tego typu transmisje" — zaznaczył.
Wiceszef resortu cyfryzacji przyznał, że problem patostreamingu w Polsce "jest gigantyczny". "Mamy coś takiego paskudnego w sobie, że im bardziej drakońskie i drastyczne treści, tym bardziej my je lubimy oglądać. Mamy coś takiego w sobie, że na komentarzach wypisujemy, co jeszcze by temu człowiekowi zrobić na wizji – (...) człowiekowi w kryzysie bezdomności czy komuś, kto zgadza się brać udział w takich streamach. I to jest bardzo istotne prawo, bo to prawo mówi wprost: to, co pokazywaliście, zaczyna być nielegalne" – oznajmił gość Radia Katowice.
Poselskie projekty w sprawie zakazu patostreamingu złożyli najpierw posłowie Prawa i Sprawiedliwości, a później Koalicji Obywatelskiej. Po pracach w komisjach osiągnięto kompromis. W głosowaniu w Sejmie 419 posłów było za przyjęciem ustawy, 19 przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafiła do Senatu.
Ochrona dzieci przed pornografią. W lipcu ustawa może trafić do Sejmu
— To nie my, a pornobiznes będzie tworzył narzędzia weryfikacji wieku użytkowników — mówił wiceminister cyfryzacji. Rada Ministrów przyjęła niedawno projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w internecie. "Niech dostawcy takich treści wezmą odpowiedzialność za to, że te obrazki trafią tylko do widzów dorosłych" — zaznaczył Michał Gramatyka. "Ja nie chcę, żeby polskie dzieci miały dostęp do takich treści, a z badań wychodzi nam, że średni wiek pierwszego kontaktu z obrazkami dla dorosłych to jest 10 albo 11 lat. To jest sytuacja patologiczna, chyba wszyscy państwo to przyznają" — mówił polityk Polski 2050.
Wiceminister zagroził, że jeśli dostawcy treści dla dorosłych nie będą współpracować i nie zabezpieczą stron, tak jak dostawcy między innymi z Australii czy w Stanach Zjednoczonych, to znikną z polskiego internetu.
Michał Gramatyka dodał, że ustawa najprawdopodobniej trafi do Sejmu w lipcu. "Natomiast sama weryfikacja wieku nie jest jakimś wielkim wyzwaniem, no bo z końcem tego roku pojawi się taki europejski mObywatel i on będzie miał taką możliwość, żeby wylegitymować się tylko dowolnie wybranym przez siebie atrybutem. Na przykład poświadczeniem tego, że jestem pełnoletni, nie przekazując żadnych innych danych. I to się da zrobić" — stwierdził rozmówca Łukasza Łaskawca. "To dostawcy treści wybiorą technologię, jakiej użyją" — podsumował gość Radia Katowice. Autorzy projektu nie narzucają żadnej formy weryfikacji, ale wymagają, by była skuteczna. Obecnie weryfikacja wieku użytkowników odbywa się poprzez deklarację - aby uzyskać dostęp do pornografii wystarczy kliknąć w okienko z potwierdzeniem ukończenia 18 roku życia.
Samorządy i biznes na cyfrowej linii frontu. W Katowicach trwa CYBERSEC EXPO & FORUM
— Polskie urzędy i samorządy coraz bardziej stają się skuteczną linią obrony na froncie walki o bezpieczeństwo cyfrowe — przyznał w Radiu Katowice Michał Gramatyka. Cyberbezpieczeństwo państwa jest tematem przewodnim odbywającego się w Katowicach CYBERSEC EXPO & FORUM. Wiceminister dodał, że w dyskusjach samorządowcy przedstawiają swoje pomysły na walkę z cyberzagrożeniami.
— W mojej ocenie Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia jest wręcz stworzona do tego, żeby stać się takim SOC-em (scentralizowana funkcja lub zespół odpowiedzialny za poprawę cyberbezpieczeństwa organizacji – przyp. red.), czyli takim związkiem powiatów, który będzie mógł zabezpieczać cyfrowo cyberprzestrzeń — ocenił. Jako przykład wskazał śląskie uczelnie: "czy to Uniwersytet Śląski, czy Uniwersytet Ekonomiczny, czy Politechnika Śląska. Oni są chronieni przez jedną organizację. Tej organizacji udało się skupić bardzo dobrych ekspertów, wysokiej klasy specjalistów" – wyjaśnił gość rozgłośni.
Podczas katowickiego forum zaprezentowano raport "Cyberportret polskiego biznesu 2026". Wynika z niego między innymi, że 62 procent pracowników korzysta w pracy ze sztucznej inteligencji, ale często bez jasnych zasad i nadzoru. To z kolei rodzi wątpliwości w kontekście bezpieczeństwa przedsiębiorstwa. "Biznes nie może lekceważyć kwestii cyberbezpieczeństwa" — podkreślał Michał Gramatyka. "Samorząd od biznesu różni się tym, że w momencie, kiedy zaatakowany zostanie samorząd, no to cierpią co najwyżej klienci urzędu, ludzie, którzy mają jakąś sprawę do załatwienia. Kiedy zaatakowany zostanie biznes, on zaczyna ponosić realne straty. I dlatego w tym dużym biznesie świadomość cyberbezpieczeństwa jest budowana od lat. A ten mały i średni musi się tego po prostu nauczyć. Najlepiej, kiedy będzie robił to w oparciu o polskich specjalistów i o polskie instytucje" — powiedział wiceminister cyfryzacji.
Debaty i spotkania w ramach CYBERSEC EXPO & FORUM odbywają się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.
Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. "Z Banderą do Unii nie wejdziecie"
Prezydent Wołodymyr Zełenski powinien przyjechać do Gdańska na konferencję dotyczącą odbudowy Ukrainy i przeprosić - stwierdził w Radiu Katowice Michał Gramatyka. Tłem zaplanowanego w dniach 25-26 czerwca wydarzenia jest kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, po tym jak prezydent Ukrainy nadał jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA".
— Panie i panowie, bracia i przyjaciele Ukraińcy: albo chcecie wejść do Unii Europejskiej, ale tam z Banderą nie wejdziecie. (...) Mam nadzieję, że przyjedzie (prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski - przyp. red.) i powie: przepraszam, że popełniłem błąd, że powinienem was szanować, bo wy jesteście naszymi sojusznikami i jesteście godni szacunku. O ile oczywiście starczy mu odwagi — zastanawiał się polityk Polski 2050.
Wiceminister cyfryzacji przypomniał, że Polska ma duży wkład w bezpieczeństwo cyfrowe Ukrainy. Pod koniec maja polityk uczestniczył w posiedzeniu Polsko-Ukraińskiej Komisji Gospodarczej. "Gigantyczne pieniądze inwestujemy w to, żeby Ukraina miała łączność z internetem. Przecież te Starlinki, które są odpowiedzialne za ogromną część ukraińskiej łączności z internetem, są finansowane przez polskich obywateli. Kopia wszystkich danych urzędu skarbowego ukraińskiego jest w Polsce, w takim wagonie związanym z przetwarzaniem danych. Uważam, że te sprawy powinny grać na korzyść Polski" — mówił wiceszef resortu.
Michał Gramatyka podkreślał, że decyzja ukraińskiego prezydenta o nadaniu jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA" jest "skandaliczna" i "jest obrażaniem Polaków". Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za masowe zbrodnie na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W latach 1943-1945 zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków.
Na rozmowę zaprasza Łukasz Łaskawiec.
Gościem Radia Katowice jest dzisiaj wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, Polska 2050. Dzień dobry.
Dzień dobry panie redaktorze. Witam państwa.
Panie ministrze w Katowicach trwa CYBERSEC EXPO & FORUM, którego tegorocznym hasłem jest „We are the firewall”, po polsku można by powiedzieć, że „To my tworzymy zaporę ogniową”. Za nami już główne debaty, więc czas na pierwsze wnioski. Czy polskie urzędy i samorządy rzeczywiście potrafią być dziś skuteczną zaporą?
Coraz bardziej stają się skuteczną taką linią obrony na tym froncie, który w zasadzie trwa od lat, na froncie walki o bezpieczeństwo cyfrowe naszych urzędów, naszych miast, gmin, powiatów. Bardzo fajnie w dyskusjach to wypływa, jakie są inicjatywy podejmowane przez samorządy, w jaki sposób samorządy łączą siły żeby być coraz bardziej bezpieczne w tym świecie, ale też jak ministerstwo cyfryzacji potrafi pomagać w tego typu inicjatywach.
Czy te pomysły samorządów ministerstwo cyfryzacji w jakiś sposób chce wykorzystać?
No pewnie. W mojej ocenie Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia jest wręcz stworzona do tego żeby stać się takim SOC-em (scentralizowana funkcja lub zespół odpowiedzialny za poprawę cyberbezpieczeństwa organizacji – przyp. red.), czyli takim związkiem powiatów, który będzie mógł zabezpieczać cyfrowo cyberprzestrzeń. Podobnie, jak to zrobiły śląskie uczelnie: czy to Uniwersytet Śląski, czy Uniwersytet Ekonomiczny, czy Politechnika Śląska. Oni są chronieni przez jedną organizację. W tej organizacji udało się skupić bardzo dobrych ekspertów, wysokiej klasy specjalistów, no i to powoduje, że tam gdzie są kompetencje, tam jest bezpieczeństwo.
Panie ministrze podczas katowickiego forum głośno było o raporcie „Cyberportret polskiego biznesu”. Czy przedsiębiorcy rozumieją zagrożenie czy wciąż traktują cyberbezpieczeństwo jako taki kosztowny kaprys informatyków w swojej firmie? Gdzie widzi pan największą rolę dla państwa we wspieraniu prywatnego sektora?
Moim zdaniem my musimy uświadamiać ludziom, jak ważny to jest element funkcjonowania tego biznesu. Biznes może to lekceważyć, ale do pierwszego ataku, w wyniku którego poniesie niepowetowane straty. Akurat samorząd od biznesu różni się tym, że w momencie kiedy zaatakowany zostanie samorząd, to cierpią co najwyżej klienci urzędu, ludzie którzy mają jakąś sprawę do załatwienia, kiedy zaatakowany zostanie biznes, on zaczyna ponosić realne straty. Dlatego w tym dużym biznesie świadomość cyberbezpieczeństwa jest budowana od lat, a ten mały i średni musi się tego po prostu nauczyć. Najlepiej kiedy będzie to robił w oparciu o polskich specjalistów i o polskie instytucje.
Dziś drugi dzień forum, będziemy oczywiście o tym informować na antenie Radia Katowice. Teraz zmieniamy temat, na ten który rozgrzał opinię publiczną, Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Zakłada kryminalizację rozpowszechniania w sieci treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego i pozorowanie popełnienia takiego czynu. Jak zatem ministerstwo cyfryzacji zamierza realnie ścigać i karać twórców patotreści?
To będzie rola policji i prokuratury. My wysyłamy sygnał do społeczeństwa, że patostreaming przestaje być w Polsce legalny, że przestaje być łatwą okazją do zarabiania pieniędzy, przestaje być to zabawa, patostreamerzy wasz czas się kończy. W momencie kiedy to prawo stanie się prawem obowiązującym za tego typu przekazy będzie mogła być nałożona kara. To jest informacja nie tylko dla patostreamerów, ale to jest też informacja dla platform, takich na przykład jak Kick, które pozwalają na tego typu transmisje, bo oni też będą współuczestniczyć w odpowiedzialności za takie sytuacje.
Rozumiem, że w takim razie problem patostreamingu jest w Polsce bardzo duży, ale czy te działania nie są spóźnione?
W ogóle patostreaming to jest pojęcie, które zostało opracowane czy które przyjęło się głównie w Polsce. Tak, to jest gigantyczny problem. Mamy coś takiego paskudnego w sobie, że im bardziej drakońskie i drastyczne treści, tym bardziej my je lubimy oglądać. Mamy coś takiego w sobie, że w komentarzach wypisujemy, co jeszcze by temu człowiekowi zrobić na wizji, jakiemuś człowiekowi -nie wiem- w kryzysie bezdomności czy komuś, kto zgadza się brać udział w takich streamach. Kiedy ogląda się ohydne przekazy niejakiego Pasuta to naprawdę łapie się człowiek za głowę, jak sobie zada pytanie, jak daleko jeszcze można przesunąć granice? I to jest bardzo istotne prawo, bo to prawo mówi wprost: to, co pokazywaliście, zaczyna być nielegalne, miejcie tego świadomość.
Czy odbiorcami tego patostreamingu są głównie dzieci i młodzież?
Czy to są dzieci czy to są dorośli to w zasadzie nie ma znaczenia. Ma to znaczenie o tyle, że dzieci są jakby niedojrzałe, one jeszcze wchodzą w dorosłość, jeszcze uczą się pewnych wzorców. W momencie, kiedy na tak wczesnym rozwoju, te wzorce ulegną zakłóceniu bardzo poważnemu, to potem co z takiego dziecka wyrośnie, jeżeli nie trafi na odpowiedzialnych i mądrych rodziców, którzy go naprostują? Kasujemy to w zasadzie z całego Internetu. Po co nam takie ohydztwa? Naprawdę nie warto tego oglądać.
To teraz inny temat, który również ma ochronić dzieci przed treściami w Internecie. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem małoletnich do treści pornograficznych w Internecie, przedłożony przez ministra cyfryzacji. Temat budzi sporo emocji wokół prywatności. Jak ministerstwo chce technicznie rozwiązać problem, panie ministrze, weryfikacji wieku użytkowników, żeby z jednej strony skutecznie odciąć dzieci od takich treści szkodzących, a z drugiej strony nie stworzyć narzędzia do inwigilacji dorosłych?
To nie my będziemy tworzyć te narzędzia. Te narzędzia będzie tworzył pornobiznes.
Czyli dostawcy treści.
Oczywiście. Oni mogą zarabiać gigantyczne pieniądze na tym, że są dorośli którzy lubią oglądać takie obrazki, więc niech oni wezmą odpowiedzialność za to, że te obrazki trafią tylko do widzów dorosłych. Ja nie chcę żeby polskie dzieci miały dostęp do takich treści, a z badań wychodzi nam, że średni wiek pierwszego kontaktu z obrazkami dla dorosłych to jest 10 albo 11 lat. To jest sytuacja patologiczna. Chyba wszyscy państwo to przyznają?
Zbyt wcześnie. Pytanie o dostawców w takim razie. Czy oni chcą współpracować? Czy ma pan sygnały już w związku z tym?
Nie będą mieli innego wyjścia. Albo będą współpracować, albo zabezpieczą swoje strony, tak jak to zrobili to w Anglii, Australii, niektórych stanach Stanów Zjednoczonych czy w Nowej Zelandii, albo po prostu znikną z polskiego Internetu.
Kiedy możemy się spodziewać jakiś konkretów dotyczących właśnie tego, w jaki sposób będzie weryfikowany wiek użytkowników?
Myślę, że ustawa wejdzie do Sejmu w lipcu, natomiast sama weryfikacja wieku nie jest jakimś wielkim wyzwaniem, no bo z końcem tego roku pojawi się taki europejski mObywatel i on będzie miał taką możliwość żeby wylegitymować się tylko dowolnym, wybranym przez siebie, atrybutem. Na przykład poświadczeniem tego, że jestem pełnoletni, nie przekazując żadnych innych danych i to się da zrobić. To wtedy, kiedy chcemy coś kupić, ale nie przyznawać się, że to my kiedy chcemy wejść na jakąś stronę, ale zależy nam żeby operator tej strony nie wiedział kto tam wchodzi. Taki algorytm jest. Komisja Europejska też o nim mówi i biblioteki tego algorytmu są dostępne publicznie, więc wiadomo mniej więcej, co on robi.
Czyli teraz rola Polski żeby to wdrożyć?
Tak. Ja myślę, że głównie rola tego biznesu, który dostarcza tego typu treści, no bo to oni będą wybierać technologie, to od nich będzie zależało jaką technologię użyją.
Na koniec panie ministrze jeszcze jedna kwestia. Pod koniec maja wrócił pan z Kijowa, z posiedzenia Polsko-Ukraińskiej Komisji Gospodarczej, gdzie omawiano między innymi tematy cyfrowe. Co łączy, a co dzieli Polskę i Ukrainę w tym aspekcie?
Gigantyczne pieniądze inwestujemy w to żeby Ukraina miała łączność z Internetem. Przecież te Starlinki, które są odpowiedzialne za ogromną część ukraińskiej łączności z Internetem, są finansowane przez polskich obywateli. Kopia wszystkich danych urzędu skarbowego ukraińskiego jest w Polsce, w takim wagonie związanym z przetwarzaniem danych. Uważam, że te sprawy powinny grać na korzyść Polski i te sprawy również powinny być argumentem w tej absolutnie skandalicznej sytuacji, w której Żeleński, obrażając Polki i Polaków, nadaje imię „Bohaterów UPA” jakiejś ukraińskiej jednostce. Panie i panowie, bracia i przyjaciele Ukraińcy albo chcecie wejść do Unii Europejskiej, ale tam z Banderą nie wejdziecie.
Za kilka, kilkanaście dni spodziewana jest konferencja w Gdańsku poświęcona odbudowie Ukrainy. Czy spodziewa się pan, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski pojawi się w Gdańsku?
Mam nadzieję, że przyjedzie i powie „przepraszam”, że „popełniłem błąd”, że „powinienem was szanować, bo wy jesteście naszymi sojusznikami i jesteście godni szacunku”. O ile oczywiście starczy mu odwagi.
I tutaj stawiamy kropkę. Moim i państwa gościem w Radiu Katowice był dziś wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Bardzo dziękuję za rozmowę i spotkanie.
Bardzo dziękuję. Dobrego dnia dla państwa.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
