Radio Katowice
Radio Katowice / Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
Śląski wojewódzki lekarz weterynarii: "W żadnym ze schronisk dla zwierząt w Śląskiem nie stwierdzono rażących nieprawidłowości"
26.01.2026
11:00:00

Kontrole przeprowadzone w 19-tu schroniskach dla bezdomnych zwierząt nie wykazały nieprawidłowości - mówił w Radiu Katowice Wojewódzki Śląski Lekarz Weterynarii Konrad Kuczera. Jak dodał, pod koniec zeszłego tygodnia doszło do niezapowiedzianych ponownych kontroli w 5-ciu takich placówkach.
"W jednym ze schronisk pojawiły się takie, nazwijmy to kwestie higieniczne. Było po prostu nieposprzątane w kojcach, ale to zawsze może się zdarzyć. Ta ilość obsługi nie była na tyle chyba wystarczająca, żeby sobie radzili."
Jak powiedział Konrad Kuczera - wcześniej w bytomskich schronisku kontrolerzy nie stwierdzili, by dochodziło do znęcania się nad zwierzętami.
"Wydaje mi się, że jest to troszeczkę wyolbrzymione. Poza światłem jupiterów Pani Rabczewska mówiła, że tam są dobre warunki w tym schronisku. Zadano jej takie pytanie i ona mówi, że tam są warunki dobra a potem nagle pojawia się jakaś liczba zdjęci, filmów, które nie są w ogóle z tego schroniska."
W zeszłym tygodniu Urząd Miejski w Bytomiu przejął kontrolę nad schroniskiem, które dotychczas było zarządzane przez zewnętrznego operatora.

Konrad Kuczera: W Polsce sposobem na przeciwdziałanie bezdomności zwierząt mogłyby być chipowanie i jednolita baza zwierząt domowych.

Śląski Wojewódzki Lekarz Weterynarii Konrad Kuczera mówił w Radiu Katowice, że wprowadzenie w Polsce powszechnego systemu identyfikacji psów i kotów znacznie ograniczy problem ich bezdomności. Jak powiedział - 80 procent psów, które trafia do schronisk, to zwierzęta, które komuś zaginęły.
Zdaniem inspektora przydałaby się też w Polsce jedna baza danych zwierząt domowych.
"Każdy kot, każdy pies powinien mieć wszczepiony pod skórę taki mikroczip, który identyfikuje go z właścicielem. Powinna być stworzona jedna, jednolita baza danych, gdzie te wszystkie informacje byłyby zawarte. Jeżeli w tej bazie będzie znajdował się numer tego psa czy kota, będzie znajdowała się w tej bazie informacja o numerze telefonu o adresie (właściciela), więc takie zwierzę jest natychmiast zidentyfikowane."
W Sejmie jest obywatelski projekt ustawy dotyczący bezdomności zwierząt. W marcu zbierze się w tej sprawie parlamentarna Komisja Nadzwyczajna do spraw Ochrony Zwierząt.

Szczepienie psów przecwko wściekliźnie co roku?

Śląski Wojewódzki Lekarz Weterynarii Konrad Kuczera powiedział w Radiu Katowice, że cały czas istnieje obowiązek corocznego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie. W ostatnim czasie pojawiły się głosy, ze nowoczesne szczepionki działają nawet do 3 lat. Jak mówił Konrad Kuczera ten fakt nie zmienia zasad.
"Przepisy tak są skonstruowane, że musimy psy przeciwko wściekliźnie szczepić raz do roku - taki jest obowiązek. Takiemu obowiązkowi nie podlegają koty."
Konrad Kuczera przyznał jednak, jako praktyk, że obecnie są już preparaty, które chronią przeciwko wściekliźnie nawet na 3 lat i jako praktyk skłaniałby się w kierunku rzadszych szczepień.
"Jeżeli na danym terenie nie występuje wścieklizna, szczepionki są przebadane i wywołują odporność czyli poziom przeciwciał tak wysoki, ze utrzymuje się on przez 2-3 lata, to wydaje mi się, że po co to zwierzę stresować co roku, jak można raz na dwa, trzy lata."
Zgodnie z prawem posiadacze psów są obowiązani zaszczepić psy przeciwko wściekliźnie w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez psa 3. miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia.

Z wojewódzkim lekarzem weterynarii Konradem Kuczerą rozmawiał Piotr Pagieła. 


Państwa i moim gościem jest śląski wojewódzki lekarz weterynarii Konrad Kuczera. Dzień dobry panie doktorze.

Dzień dobry panie redaktorze. Witam serdecznie radiosłuchaczy.

O schroniskach albo azylach, bo to lepiej brzmi dla zwierząt…

O schroniskach.

O schroniskach?

Tak.

To w takim razie pytanie jest przewrotne. Panie doktorze dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

Zaskoczył mnie pan tym pytaniem. Mogę tylko i wyłącznie powiedzieć, jak to wygląda na terenie Śląska.

No właśnie. Mamy 19 takich schronisk. Wszystkie skontrolowane przed sezonem zimowym.

Dokładnie tak. Wszystkie te schroniska były skontrolowane. Schroniska na terenie Śląska są różne. Są modelowe, przykładowe i są schroniska prowadzone przez samofinansujące się TOZ-y, które muszą wiązać koniec z końcem, więc nie można tych schronisk wszystkich porównać i wrzucić do jednego worka. One wszystkie muszą spełniać warunki wymienione oczywiście w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Natomiast, jedne te warunki spełniają z naddatkiem a drugie spełniają po prostu te warunki.

Ale końcem zeszłego tygodnia mieliście dodatkowe kontrole. Pięć schronisk. Jakie są wyniki tej kontroli?

Z tych kontroli, trzy wykonaliśmy w czwartek, dwie w piątek. W jednym ze schronisk pojawiły się takie, nazwijmy to, kwestie higieniczne. Było po prostu nieposprzątane w kojcach, no ale to zawsze może się zdarzyć. Ta liczba obsługi nie była chyba na tyle wystarczająca żeby sobie radzili. Natomiast zawsze pomagają wolontariusze. W schroniskach nie pracują tylko profesjonaliści, jest mnóstwo wolontariuszy i to jest ten czynnik społeczny, to są te oczy, które patrzą na to, co się w schroniskach dzieje. Jeżeli chodzi o informacje, my jako inspekcja weterynaryjna reagujemy na każdą informację, jeżeli ona do nas trafia.

O czynnik społeczny zapytam, bo ten czynnik społeczny spowodował to, co działo się w bytomskim schronisku. Czy to jest wyolbrzymienie? Czy gruba przesada?

Wydaje mi się, że troszeczkę jest to wyolbrzymione, bo poza tym światłem jupiterów pani Rabczewska mówi: no ale słuchajcie tam są dobre warunki w tym schronisku. Zadano jej takie pytanie i ona mówi, że tam są warunki dobre, a potem nagle pojawia się jakaś liczba zdjęć, filmów, które nie są w ogóle z tego schroniska.

No właśnie dlatego było to moje pierwsze pytanie: dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

No właśnie. Tutaj jest troszeczkę manipulowane faktami  bo -tak jak mówię-, jak my dostaliśmy informację od razu, dosłownie na drugi dzień wykonaliśmy tam kontrolę wspólną z policją, pod nadzorem prokuratury. Oczywiście dochodzenie tam trwa, postępowanie trwa, więc ja nie będę też wchodził w buty pani prokurator.

Ale jakie były wyniki? Były dobre?

Właśnie nic się tam takiego nie działo. Nie możemy być w schronisku codziennie no bo mamy też inne zadania. Natomiast dwa razy w roku zawsze jest kontrola w schronisku zrobiona, najczęściej jest zrobiona przed okresem zimowym i przed okresem letnim, żeby powiatowy lekarz weterynarii mógł się zorientować jak to wygląda.

A do tego możecie jeszcze robić kontrole niezapowiedziane.

Wszystkie w większości są niezapowiedziane. Do podmiotu nadzorowanego wchodzimy o każdej porze dnia i nocy niezapowiedzianie. Mogą to być oczywiście kontrole niezapowiedziane, ponieważ jako inspekcja mamy takie uprawnienia.

Panie doktorze, to komentarze z portali społecznościowych. „Schroniska dla zwierząt to umieralnie”. „Schroniska dla zwierząt to obozy koncentracyjne dla psów i kotów”

To obraża ludzi w tych schroniskach, którzy pracują, poświęcają nie tylko czas i serce, ale mnóstwo energii żeby tym zwierzętom w tych schroniskach było dobrze po prostu. To są zwierzęta bezdomne. One nie mają domu, więc do tego schroniska powinny trafić tylko na krótką chwilę.

Po to żeby znaleźć dom.

Oczywiście. Mówimy o adopcji. Czy do dobre słowo jest? O.K., ono jest dobre. Adopcja. Po to są schroniska a nie po to żeby przetrzymywać tam zwierzęta do końca życia, tylko po to żeby one tam przebywały czasowo i trafiały do adopcji.

80% psów, które trafia do schronisk dla bezdomnych zwierząt, to psy które po prostu -powiem kolokwialnie- zwiały z chałupy.   

Tak szacują to osoby, które w schroniskach pracują i tymi schroniskami się zarządzają.

To co zrobić, żeby one wracały?

Najprostsza rzecz jaka może być, to po prostu oznakować te zwierzęta. Każdy kot, każdy pies powinien mieć wszczepiony pod skórę mikroczip, który identyfikuje go z właścicielem. Powinna być stworzona jedna, jednolita baza danych, gdzie te wszystkie informacje byłby zawarte. Wtedy jaki to jest problem, jeżeli w tej bazie będzie znajdował się numer tego psa czy kota, będzie znajdowała się w tej bazie informacja o numerze telefonu, o adresie? Takie zwierzę wyłapane trafia, nawet jeżeli by musiało trafić do schroniska, jest natychmiast identyfikowane, baza jest online, telefon do właściciela. Przecież zwierzęta uciekają. Wiemy co się dzieje po sylwestrze, te słynne petardowe ucieczki psie. Styczeń jest tym miesiącem gdzie ucieczek jest najwięcej, zaginięć jest najwięcej.

Mówi pan baza, czipowanie, a kto za to zapłaci?

Niestety musi zapłacić za to właściciel, ponieważ to właściciel jest osobą, która z tym zwierzęciem jest związana, więc te koszty muszą być przeniesione na właściciela bo nikt inny za to nie zapłaci.

A dlaczego nie gmina, powiat?

Wie pan doskonale jaką uzyskamy odpowiedź, dlaczego nie gmina, dlaczego nie powiat? Myślę, że gminy i powiaty mają inne zdania. Mają na przykład przeciwdziałać bezdomności. To jest zadanie własne gminy. Natomiast znakować powinni właściciele.

O adopcje zwierząt ze schronisk chciałem pana zapytać, bo po tym co działo się w Sobolewie, w tym schronisku, które zostało zdobyte przez lud, jak swego czasu Bastylia w Paryżu, i zwierzęta zostały zabrane, teraz te psy -pojawiają się takie informacje, że- wracają, bo nie są zsocjalizowane. 

Wie pan, tego nie wiem. Ja też tylko mogę posługiwać się tym, co krąży w przestrzeni medialnej. Tych zwierząt tam było dużo. Wiem, że są inne organizacje, które przejęły dużą część tych psów i kotów. Wiem, że trafiły gdzieś w okolice Łodzi. Jak ta sytuacja wygląda? Nie może być takiego dzikiego postępowania, nie może być dzikiej adopcji, nieproceduralnej. Przecież wiadomo, że żeby adoptować psa lub kota ze schroniska trzeba spełnić naprawdę wiele wymogów.

A pierwszy wymóg to trzeba po prostu poznać to zwierzę.

Oczywiście.

I to zwierzę musi poznać swojego przyszłego człowieka. 

Stąd są spacery, schroniska udostępniają możliwość wyprowadzania psów na spacery przez kilka dni żeby mogły się psy poznać z ludźmi. Nie każdy pies pasuje do każdego właściciela. Po to właśnie spędza się czas z tym zwierzęciem żeby można było zobaczyć jaki on ma behawior, jak się zachowuje i czy będzie też odpowiednim pupilem, przyjacielem dla nas.

Czyli te doniesienia to nic dziwnego?

No nic dziwnego.

Pytam jako lekarza weterynarii.

Nic dziwnego.

To na koniec o wściekliźnie porozmawiamy, bo podobno od wielu lat w województwie śląskim nie mamy takiego problemu. Ściana Wschodnia to zupełnie co innego. Natomiast w ostatnim czasie pojawiły się takie inicjatywy żeby szczepienia psów przeciwko wściekliźnie nie były coroczne, ale na przykład co dwa lata bo szczepionki, które mamy są coraz bardziej nowoczesne. 

Odpowiem na to pytanie w dwóch częściach.

To najpierw jako wojewódzki lekarz.

Jako wojewódzki lekarz weterynarii muszę powiedzieć, że przepisy są tak skonstruowane, że musimy psy w kierunku wścieklizny szczepić raz do roku. Taki jest obowiązek. Takiemu obowiązkowi nie podlegają koty.

Ale można.

Oczywiście. Może się zdarzyć, że w sytuacji, kiedy endemicznie zaczyna występować wścieklizna, prawem miejscowym wojewoda, albo powiatowy lekarz weterynarii może nakazać też szczepienie kotów. Ale w województwie śląskim nie mamy absolutnie z tym do czynienia. Natomiast odpowiadając jako praktyk, lekarz weterynarii powiem tak, że jeżeli na danym terenie nie występuje wścieklizna, szczepionki są przebadane i wywołują odporność, czyli poziom przeciwciał tak wysoki, że utrzymuje się ten poziom przeciwciał przez 2-3 lata, to wydaje mi się, że tak, po co to zwierzę stresować co roku, jak można raz na 2-3 lata.

A jak wszyscy wiemy, zawiezienie niektórych psów na szczepienie to jest poważne wyzwanie. 

Syndrom białego fartucha.

Dokładnie tak. Bez białego fartucha dziś o poranku śląski wojewódzki lekarz weterynarii Konrad Kuczera był naszym gościem. Dziękuję bardzo. 

Dziękuję panie redaktorze. Dziękuję państwu za uwagę.



Radio Katowice / Audycje / Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
 
 
 07:40
 

Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Zobacz także Gość Radia Katowice – rozmowa dnia

Autopromocja
Kontakt

Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach
Radio Katowice SPÓŁKA AKCYJNA w likwidacji
ul. Ligonia 29, 40-036 Katowice
tel. +48 32 2005 580, fax +48 32 2005 581
e-mail: sekretariat@radio.katowice.pl
NIP 634-00-20-312
konto: ING BSK SA O/Katowice
IBAN: PL 57 1050 1214 1000 0007 0006 0692
Kod BIC (Swift): INGBPLPW
Redaguje zespół: Redakcja Nowych Mediów
tel. +48 32 2005 525, +48 32 2005 487
e-mail: radio@radio.katowice.pl

Copyright © by Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach Radio Katowice SA          profesjonalne usługi informatyczne