Strefa Czystego Transportu w Katowicach powstaje w praktyce od ponad 30 lat. I nie była do tego potrzebna żadna groźba – choćby taka jak utrata przez Polskę ponad dwóch miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy.
Jeszcze stosunkowo niedawno po dzisiejszych deptakach jeździły samochody, a pomysł zwężenia al. Wojciecha Korfantego i posadzenia tam drzew wydawał się wielu osobom czystą abstrakcją.
W Katowicach Strefa Czystego Transportu ma formalnie zacząć obowiązywać 29 czerwca 2026 r.
O konieczności jej wprowadzenia przesądził… czujnik jakości powietrza umieszczony przy autostradzie A4. Władze miasta uznały taką lokalizację za absurdalną. Na ich wniosek urządzenie przeniesiono – dziś znajduje się przy ul. Jerzego Dudy-Gracza. Co ciekawe, obecne pomiary nie wykazują już przekroczeń norm.
Decyzja jednak zapadła. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Katowice muszą wprowadzić Strefę Czystego Transportu. W przeciwnym razie Polska mogłaby stracić około dwóch miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy.
Projekt strefy przedstawił wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula. Podczas spotkania z dziennikarzami zapewniał, że nowe przepisy nie będą fikcją. Mimo żartów i uśmiechów na sali zachował kamienną twarz.
Zgodnie z propozycją strefa obejmie niewielki fragment śródmieścia Katowic, gdzie już dziś ruch samochodowy jest mocno ograniczony. Chodzi m.in. o rynek oraz deptaki – ul. Stawową, Dworcową, Staromiejską i Mariacką.
Największy ruch samochodowy w obrębie planowanej strefy występuje właściwie tylko na krótkim odcinku ul. Warszawskiej i ul. Szkolnej – na trasie z ul. Francuskiej w kierunku al. Wojciecha Korfantego.
Opracowano na podstawie artykułu Dziennika Zachodniego >> Strefa Czystego Transportu w Katowicach jest wprowadzana od 32 lat. Dzisiejszymi deptakami niedawno jeździły samochody <<
