21 listopada zapadanie wyrok w procesie odwoławczym w sprawie podpalacza z Jastrzębia Zdroju.
Dariusz P. przez sąd pierwszej instancji został skazany na dożywocie za podpalenie domu i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci. Z pożaru uratował się tylko najstarszy syn mężczyzny. Oskarżony podczas pierwszego procesu cały czas podkreślał, że jest niewinny a pożar, jaki wybuch w jego domu był tragicznym w skutkach wypadkiem.
Także jego obrońca mecenas Eugeniusz Krajcer podkreślał, że nie ma żadnych dowodów przemawiających na niekorzyść jego klienta.
Na sali rozpraw zjawił się także syn oskarżonego, który jako jedyny przeżył pożar oraz teść oskarżonego.
Wyrok pierwszej instancji zaskarżył również prokurator domagając się miliona złotych odszkodowania od oskarżonego dla syna, który przeżył pożar.
Do tragedii doszło 10 maja 2013 roku. Według sądu I instancji mężczyzna zaplanował i precyzyjnie zrealizował swój plan: podłożył ogień w kilku miejscach. Żeby zasugerować przypadkowy pożar przeciął kabel zasilający, a obok przewodu ułożył truchło myszy. Zginęli: 40-letnia żona mężczyzny oraz ich dzieci: 3 dziewczynki w wieku 4, 13 i 18 lat oraz 10-letni chłopiec. Motywem działania mężczyzny zdaniem prokuratury miały być pieniądze. Wcześniej Dariusz P. zawarł szereg umów ubezpieczeń na wysokie kwoty.
Autor: Monika Krasińska /rs/
