Na kilkanaście godzin przed ogłoszeniem przez Sąd Apelacyjny w Katowicach decyzji w sprawie podpalacza z Jastrzębia Zdroju, do sądu wpłynęło pismo zmieniające obrót sprawy. Tym samym nie zapadł dziś wyrok w sprawie Dariusza P.
Wczoraj spółka od której Dariusz P. wynajmował pomieszczenia na działalność swojej firmy przesłała do sądu pismo w którym poinformowała, że jest w posiadaniu jednego z komputerów mężczyzny. Nie wiadomo, czy dysk z tego komputera był sprawdzany przez policję i prokuraturę. Sąd uważa, że trzeba to ustalić przed wyrokiem.
Dariusz P. przez sąd pierwszej instancji został skazany na dożywocie za podpalenie domu i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci.
Z pożaru uratował się jedynie najstarszy syn mężczyzny. Sąd apelacyjny zdecyduje, czy utrzyma w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, zmieni go, czy też zwróci sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wyrok pierwszej instancji zaskarżył zarówno obrońca oskarżonego, jak i prokurator, który domaga się miliona złotych odszkodowania od oskarżonego dla syna, który przeżył pożar.
Co istotne sam Wojciech broni ojca twierdząc, że jest przekonany o jego niewinności. Także sam Dariusz P. wciąż utrzymuje, że jest niewinny, a pożar był tragicznym wypadkiem. Jak podkreśla, prokuratura powinna jednoznacznie udowodnić jego winę, a tego nie zrobiła.
Przypomnijmy – do tragedii doszło 10 maja 2013 roku. Według sądu I instancji mężczyzna zaplanował i precyzyjnie zrealizował swój plan – podłożył ogień w kilku miejscach. Motywem działania mężczyzny zdaniem prokuratury miały być pieniądze. Wcześniej Dariusz P. zawarł szereg umów ubezpieczeń na wysokie kwoty.
Autor: Monika Krasińska/ds/pg/
