Towarzystwo Przyjaciół Będzina oskarża miasto o utrudnianie organizacji 14. Będzińskiej Wigilii.
— Pomimo tego, że władze samorządowe już wcześniej wiedziały o naszym corocznym wydarzeniu, nie otrzymaliśmy na nie zgody i musieliśmy w ostatniej chwili przenieść je gdzie indziej — mówi Marcin Lazar, prezes Towarzystwa.
Będzińscy włodarze odpierają te zarzuty. Kinga Wesołowska-Bodzek, rzecznik prasowy UM w Będzinie podkreśla, że miejski jarmark także był ogłoszony już wcześniej w kalendarzu imprez, a prośba o zgodę na zorganizowanie Wigilii na terenach miejskich wpłynęła bardzo późno.
Nie wiadomo kto ma rację, wiadomo za to, że najwięcej na całej sytuacji tracą mieszkańcy Będzina, którzy czas zgody muszą świętować w atmosferze podziału.
Autor: Błażej Knapik /rs/
