36 lat temu w kopalni "Piast" w Bieruniu zakończył się ostatni w Polsce strajk protestacyjny przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego.
Był to najdłuższy podziemny protest w powojennej historii górnictwa, trwał dwa tygodnie. Jego uczestnicy sprzeciwiali się zmilitaryzowaniu zakładu, zawieszeniu działalności wszelkich organizacji i stowarzyszeń, żądali uwolnienia aresztowanych działaczy Solidarności.
Strajk w kopalni "Piast", 650 metrów pod ziemią, rozpoczął się 14 grudnia. Uczestniczyło w nim dwa tysiące górników. Do końca protestu wytrwało ponad tysiąc osób. Spędzili tam 14 dni, także święta Bożego Narodzenia. Strajkujących wspierali duchowo księża, w tym biskup Jan Zimniak, który zjechał na dół do kopalni.
Władze robiły wszystko, by skłonić górników do wyjazdu na powierzchnię. Między innymi rozpuszczano pogłoski o planowanym zalaniu kopalni lub użyciu gazu, ograniczano dostawy żywności, na pewien czas dyrekcja kopalni odcięła prąd. Strajkującym pozwolono kontaktować się telefonicznie z rodzinami, a później nagrania z podsłuchu rozmów wykorzystano w audycjach propagandowych.
28 grudnia, po uzyskaniu od władz gwarancji bezpieczeństwa, wszyscy górnicy wyjechali na powierzchnię o własnych siłach. Najpierw śpiewali hymn, a potem modlili się przed ołtarzem świętej Barbary.
Powracający do domów byli zatrzymywani przez milicję i SB. Niektórzy z nich zostali oskarżeni o sprawstwo kierownicze strajku. Groziły im surowe kary, nawet do 15 lat więzienia. Po wyroku uniewinniającym wydanym przez sąd, zostali ponownie zatrzymani przez milicję, a następnie internowani.
Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, na Górnym Śląsku do strajków przystąpiło około 50 zakładów pracy, w tym 25 kopalń.
Autor: IAR/ds
