26 stycznia zapadnie wyrok w procesie apelacyjnym w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami do której doszło w marcu 2012 roku.
Sąd ze względu na zawiłość sprawy ponownie rozpatrzy całą dokumentację.
Do sądu apelacyjnego w Katowicach trafiły wnioski złożone przez prokuratora oraz oskarżonych Andrzeja N i Jolantę S. W zeszłym roku sąd okręgowy w Częstochowie uznał dyżurnych ruchu za winnych nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Oskarżeni usłyszeli wyrok 4 oraz 2,5 lat pozbawienia wolności.
— To zbyt łagodny wymiar kary — powiedział prokurator Marek Mazur
Obrońcy oskarżonych wnieśli o uniewinnienie bądź zmniejszenie wymiaru kary. Jak mówi adwokat Witold Pospiech, Andrzej N w momencie katastrofy był w złej kondycji psychicznej.
W katastrofie pod Szczekocinami zginęło 16 osób a wielu zostało rannych.
W apelacji wskazano, że oskarżeni dyżurni ruchu dopuścili się poważnych i oczywistych zaniedbań obowiązków służbowych w zakresie bezpieczeństwa ruchu. Mieli też poświadczać nieprawdę w dokumentacji kolejowej.
Wyrządzone szkody w mieniu kolejowym oszacowano na prawie 19 milionów złotych.
Autor: Łukasz Kałuża, Kamil Jasek/ds
