Zawierciańska policja prowadzi czynności wyjaśniające na ujawnionym wczoraj nielegalnym składowisku substancji niewiadomego pochodzenia.
Ogromne zbiorniki znaleziono w hali magazynowej na terenach dawnej przędzalni. Jest ich tak dużo, że trudno zmierzyć objętość składowanych chemikaliów.
— Na razie nie wiadomo kto zwoził je na miejsce — mówi komisarz Andrzej Świeboda z komendy Powiatowej Policji w Zawierciu.
— Na razie nie wiadomo, co dokładnie znajduje się w zbiornikach. Wiadomo, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców i środowiska — mówi dowodzący wczorajszą akcją Krzysztof Szczerba z Państwowej Straży Pożarnej w Zawierciu.
Sprawą nielegalnego składowiska substancji niewiadomego pochodzenia zająć się ma prokuratura.
Jeszcze dziś Urząd Miasta w Zawierciu zwróci się do syndyka masy upadłościowej byłej przędzalni o wyjaśnienie okoliczności powstania nielegalnego składowiska chemikaliów. Anna Danielewska-Trzepla, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta w Zawierciu zapewnia, że nie było zgody na składowanie tego typu substancji.
Co dokładnie znajduje się w pojemnikach mają wzkazać wyniki badań pobranych próbek. Nie wiadomo też, kto odpady zwoził na miejsce i kto ma je teraz zutylizować.
Teren, na którym znajdują się hale magazynowe należy do Skarbu Państwa i jest pozostałością po przędzalni bawełny. Obiekty były wydzierżawione prywatnemu podmiotowi, którego dane są trudne do ustalenia i jak nieoficjalnie udało się ustalić Radiu Katowice, nie było zgody na składowanie tego typu materiałów. Na razie nie wiadomo, kiedy pojemniki z chemikaliami zostaną usunięte.
Autor: Gabriela Kaczyńska /rs/
