Niedziela Wielkanocna obchodzona jest uroczyście w całym regionie.
Wielkanoc w Częstochowie to procesja rezurekcyjna po wałach jasnogórskich i Suma Wielkanocna. mszy św. rezurekcyjnej przewodniczył bp senior Antoni Długosz. Sumie Wielkanocnej w bazylice przewodniczy metropolita częstochowski, abp Wacław Depo, który w przesłaniu do słuchaczy Radia Katowice mówi o nadziei.
Metropolita katowicki, arcybiskup Wiktor Skworc odprawił w katedrze Chrystusa Króla sumę pontyfikalną. Metropolita zwrócił uwagę na nadzieję, jaką przynosi światu zmartwychwstanie Chrystusa. Suma w Niedzielę Wielkanocną corocznie gromadzi w Katowicach m.in. biskupów, księży pracujących w kurii metropolitalnej, seminarium oraz innych instytucjach diecezjalnych.
Biskup Adam Wodarczyk zjadł tymczasem śniadanie z ubogimi z diecezji katowickiej. Odbyło się ono w parafii św. Ap. Piotra i Pawła.
— Życzę Wam, aby zmartwychwstały Chrystus dawał Wam siły do pokonywania codziennych trudności — mówił do ubogich biskup Wodarczyk.
W spotkaniu wzięło udział kilkaset osób.
W Niedzielę Wielkanocną na Śląsku Cieszyńskim o świcie w kościołach luterańskich odprawiane są jutrznie, specjalne nabożeństwa.
— W Cieszynie jutrznia zaczyna się o 5:00 rano — mówi ksiądz Dariusz Madzia z tamtejszej parafii ewangelickiej.
Uroczyste wielkanocne nabożeństwa główne zazwyczaj ze spowiedzią i sakramentem ołtarza odbywają się we wszystkich kościołach i parafiach przed południem. Stara tradycja nakazuje, aby pierwsze Święto Wielkanocy po nabożeństwie spędzić wraz z rodzina w domu.
Górny Śląsk był dawniej miejscem szczególnego kultu świątecznego symbolu, wielkanocnego zająca. Było to związane z oddziaływaniem kultury niemieckiej.
— Zając pochodzi z mitologii starogermańskiej — tłumaczy doktor Grzegorz Odoj z Uniwersytetu Śląskiego — jest symbolem płodności, przedstawianym jako kobieta z głową zająca, ale jednocześnie kojarzono go też ze sferą śmierci. Powiązania dopatrywano się w jego nocnej aktywności.
Dzisiaj zajączek przynosi prezenty także w innych rejonach Polski. Do grupy obdarowanych przez niego dołączyli także dorośli.
Tradycja uroczystego śniadania wielkanocnego, nie występuje w Beskidzie Śląskim. Tu najważniejszy zawsze był obiad. Przed laty, nie mogło zabraknąć na stole baranka, ale tego pieczonego czyli jagnięcia, mówi etnograf Małgorzata Kiereś.
Tradycyjne jajko wielkanocne u górali beskidzkich nie było zdobione lecz jedynie barwione w wywarze z cebuli.
Wielka Niedziela u górali żywieckich spędzana była w nastroju podniosłym.
— Był to dzień cichy, spędzany rodzinnie — mówi Radiu Katowice żywiecka etnograf, Barbara Rosiek. Duchową radość ze zmartwychwstan
ia Chrystusa łączono z witaniem wiosny, która oznaczała odrodzenie życia w przyrodzie. Zwyczajem niedzielnym dawnych górali było jedzenie jajek, ale w postaci jajecznicy z dodatkiem liści pokrzywy.
Obecne żywieckie zwyczaje Wielkiej Niedzieli nie odbiegają znacząco od reszty kraju. W przeciwieństwie do niedzieli, gwarny i spędzany towarzysko był drugi dzień świąt, czyli lany poniedziałek.
Autorzy: Jarosław Krajewski, Paulina Kurek, Andrzej Ochodek,
Piotr Pagieła, Agnieszka Tatarczyk, Zdzisław Makles /rs/
