Nowe informacje w sprawie akcji w Zofiówce. Ratownicy górniczy próbują przedostać się do trzech górników, którzy utknęli pod ziemią.
Jeden z ratowników, który brał udział w akcji przez całą noc przyznaje, że warunki są fatalne. Rozmawiał z nim reporter Polskiego Radia Katowice.
— Wciąż jest nadzieja — mówił jeden z ratowników, który pracował podczas nocnej akcji w kopalni #Zofiówka. https://t.co/VnV99iXLle
— Radio Katowice SA (@radiokatowice) May 7, 2018
W Zofiówce zastępy ratowników pracują z najnowocześniejszym sprzętem. W poszukiwaniach trzech uwięzionych pod ziemią górników ma pomóc wideoendoskop i GLOP, czyli Górniczy Lokacyjny Odbiornik Pomiarowy.
— To niezbędny sprzęt w takich warunkach — poinformował prezes JSW, Daniel Ozon.
Ruch Zofiówka nie wydobywa dzisiaj węgla. W godzinach porannych do skrzyżowania dwóch chodników udało się doprowadzić lutniociągi.
Rodziny i pracownicy oczekują kolejnych wieści z akcji ratunkowej.
Od rana ratownicy przemieścili się zaledwie o kilka metrów. — To ręczna, bardzo mozolna praca — poinformował prezes JSW, Daniel Ozon.
— Zastęp ratowników liczy pięć do sześciu osób. Warunki na dole są bardzo trudne — dodał Tomasz Śledź z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Do wyrobiska ratownicy wchodzą w maskach i mogą w nich pracować dwie godziny.
Kluczem jest zapewnienie górnikom dostępu do świeżego powietrza, dlatego ratownicy podają sprężone powietrze w rurociągach. Poziom metanu jest obniżany, a cały rejon przewietrzany. Na sprawdzanym obszarze stwierdzono brak nadajnika radiowego.
— Warunki na dole są bardzo trudne — dodał Tomasz Śledź z Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
W wyniku sobotniego wstrząsu dwóch górników zginęło, czterech przebywa w szpitalu. Wczoraj odwiedził ich prezydent RP, Andrzej Duda.
Autor: Paulina Kurek, Łukasz Szwej /pg/
