Sprawca tragedii w Rzezawie nie będzie mógł opuścić oddziału szpitalnego aresztu śledczego.
52-latek w połowie kwietnia wjechał samochodem w trójkę rowerzystów, a następnie potrącił kolejne dwie osoby. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa jednej osoby oraz usiłowania zabójstwa 4. Jak się później okazało w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Obrońca Roberta R., ustanowiony z urzędu, złożył zażalenie na areszt.
— Sąd Okręgowy w Tarnowie go jednak nie uwzględnił, bo uznał, że mężczyzna na wolności jest niebezpieczny — powiedział Radiu Kraków rzecznik, sędzia Tomasz Kozioł.
Robert R. miał na swoim kilkanaście wykroczeń drogowych, w tym co najmniej jedno dotyczyło jazdy pod prąd. Jeśli 52-latek zostanie uznany za niepoczytalnego to zamiast do więzienia trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.
Mieszkaniec Katowic był na urlopie we Włoszech. Nie stawił się na samolot powrotny do Polski. Wypożyczył samochód i wracał nim na Śląsk. Nie wiadomo dlaczego znalazł się w Rzezawie koło Bochni. Śledczym tłumaczył, że szukał wjazdu na autostradę.
/iar/pg/
