Niesamowity powrót siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Pomarańczowi zrewanżowali się AZS-owi.

fot.jastrzebskiwegiel.pl

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wzięli rewanż na olsztynianach. Mimo, że goście przegrywali już 1:2 i 6:11 w czwartym secie, zdołali odwrócić losy meczu i ostatecznie wygrać.

Indykpol lepiej wszedł w spotkanie. Goście prowadzili już 4:0. Olsztynianom kroku próbował dotrzymywać duet Tomasz Fornal – Rafała Szymura, ale to było za mało aby skutecznie rywalizować z Akademikami. Po kolejnych akcjach goście prowadzili 9:4. Miejscowi mieli problemy z zagrywką siatkarzy Indykpolu. Czas wzięty przez Leszka Dejewskiego nieco podbudował gospodarzy. Zmniejszyli straty, ale AZS na wiele im nie pozwalał. Robbert Andringa w szeregach gości najbardziej dawał się we znaki jastrzębianom. Jego skuteczne ataki na skrzydłach znów powiększyły przewagę do 14:9. Zmiany w składzie Pomarańczowych też na nic się zdały. Indykpol po chwili prowadził 17:9. Mimo złego wyniku jastrzębianie powoli łapali rytm. Skutecznym serwisem zaczął popisywać się Szymura i Jastrzębski Węgiel przegrywał już tylko 18:21. Siatkarze AZS-u lepiej rozegrali końcówkę seta i to oni schodzili na przerwę prowadząc. 

Lekką przewagę goście uzyskali na początku drugiej odsłony. Prowadzili 7:5, ale jastrzębianie doprowadzili do stanu 8:8. Gospodarze na chwilę objęli nawet prowadzenie, ale ich błędy doprowadziły do kolejnej przewagi gości. Gdy ci prowadzili już 13:10 trener Dejewski zdecydował się na zmianę rozgrywającego. Gdy na zagrywce pojawił się Łukasz Wiśniewski Pomarańczowi nieco zmniejszyli straty, a gdy Jurij Gladyr zablokował Schulza mieliśmy remis 14:14. Wtedy rywale miejscowych odskoczyli na 3 punkty. Indykpol do końca seta utrzymywał bezpieczną przewagę i był coraz bliżej wygrania całego spotkania. 

Gospodarze na trzeciego seta wyszli z nożem na gardle. To jednak oni zbudowali małą przewagę i prowadzili 4:2. Nieźle spisywali się Szymura i Fornal, plus jastrzębski blok. Mimo, że goście zdołali wyrównać i od stanu 9:9 utrzymywali maksymalnie dwupunktowe prowadzenie, Jastrzębski Węgiel zdołał wyrównać, a potem przełamać przeciwników. Blok Wiśniewskiego na Porębie dał im prowadzenie 22:21 w niezwykle ważnym momencie. Kolejne dwie akcje Yacine’a Louatiego dały jastrzębianom piłki setowe, a koniec końców złapanie kontaktu z rywalami, chociaż wygrana w secie numer trzy rodziła się w bólach. 

Początek czwartej odsłony był jak najbardziej dla gości. Jastrzębianie znów mieli problemy z Andringą, który szczególnie dobrze radził sobie w polu serwisowym. Akademicy prowadzili już 9:4, potem 11:6, ale gospodarze nie powiedzieli ostatniego słowa. Znów przebudził się Szymura i było już tylko 9:11. Blok miejscowych i nieudana akcja Indykpolu skutkowały remisem. Po chwili doszło do przełamania przyjezdnych, a gdy asem popisał się Bucki Jastrzębski Węgiel prowadził 15:13. Nawet czas wzięty przez trenera gości nie zatrzymał Pomarańczowych, bo Szymura dołożył punkt. W kolejnej fazie tego seta jastrzębianie zaczęli dobrze grać w przyjęciu, w dużej mierze dzięki Jakubowi Popiwczakowi. W decydującą fazę seta wchodzili przy prowadzeniu 22:19. Goście zdołali wyrównać na 23:23. To siatkarze Jastrzębskiego Węgla pierwsi doprowadzili do setbola, ale partia rozstrzygnęła się po grze na przewagi. Wygrali ją jastrzębianie i wszystko miało się przesądzić w tie-breaku,

Decydująca część meczu rozpoczęła się od asa serwisowego Louatiego. Po chwili miejscowi prowadzili 4:1. Po czasie wziętym przez szkoleniowca Indykpolu gospodarze dołożyli kolejny punkt. Zespoły zmieniły się stronami przy prowadzeniu Pomarańczowych 8:4. Wcześniej Tervaportti oszukał rywali zagraniem z drugiej piłki. Potem Louati przechytrzył olsztyński blok i wynik brzmiał 10:5. Chwilę potem Tervaportti asem przełamał ręce Jędrzeja Gruszczyńskiego.  Kontra wykończona przez Louatiego dała drużynie ze Śląska piłki meczowe, z których wykorzystali drugą po tym jak Żaliński zaserwował w aut.

— Zdecydowanie bardzo ciężki mecz. Przez pierwsze trzy sety, chyba, walczyliśmy z zespołem z Olsztyna, ale walczyliśmy przede wszystkim z samymi sobą, bo ta nasza gra kompletnie się nie kleiła, wiele gdzieś tam nieporozumień, wiele sytuacji które nie powinny się zdarzać, z którymi normalnie nie mamy problemu, ale no teraz jesteśmy w takim momencie, że zagraliśmy kilka gorszych spotkań, przegraliśmy kilka meczów, zmiana trenera też na pewno nie jest czymś naturalnym, wywraca pewne rzeczy do góry nogami i my, że jako jesteśmy profesjonalistami musimy z tym sobie radzić, to na pewno nie jest łatwo. I to było widać dzisiaj na boisku, ale ja się cieszę bardzo, że się otrząsnęliśmy, że trzeci set udało się jakoś przepchnąć na naszą stronę, w czwartym znów przegrywaliśmy wysoko i znowu udało się wrócić, a tie-break to już pokaz jak Jastrzębie potrafi grać w siatkówkę jeśli tylko w to wierzy — mówił po spotkaniu Jakub Popiwczak, zawodnik Jastrzębskiego Węgla.


 

Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (21:25, 20:25, 27:25, 26:24, 15:9)

Jastrzębski Węgiel: Bucki, Kampa, Gladyr, Wiśniewski, Szymura, Fornal, Popiwczak (libero) oraz Tervaportti, Gierżot, Louati, Kosok, Szalacha

Indykpol AZS Olsztyn: Schulz, Stępień, Teriomenko, Poręba, Żaliński, Andringa, Gruszczyński (libero) oraz Woch, Schott

Autor: Piotr Muszalski/pm/jastrzebskiwegiel.pl/