Katowice od La Baule Escoblac dzieli blisko dwa tysiące kilometrów i logiczne wydawało się, że, by pokonać taką odległość warto zainwestować w lotnictwo, które podobno jest najszybsze. Wszystko proste wydawało się jednak tylko na papierze.
Jeśli ktoś wciąż narzeka na polskie środki transportu, to polecam wyprawę do Francji. Dotarcie z Katowic, via Warszawa, do Paryża zajęło mi mniej czasu, niż podróż z lotniska de Gaulle´a do mojej bazy, nieopodal hotelu naszych kadrowiczów.
Najpierw mogłem soczyście, po naszemu, przeklinać na niezadowolonych pracowników Air France, którzy bardziej niż francuski, prowadzą strajk włoski. Powolność - to najdelikatniejsze określenie ich zachowania, a co się z tym wiąże, lotnicza przesiadka do Nantes opóźniła się prawie godzinę. Już wtedy wiedziałem, a raczej pomyślałem, że plan dalszej podróży runął, bo zostały mi jeszcze "tylko" dwa pociągi do złapania.
A jednak, po wylądowaniu, na kilka minut, znów odzyskałem dobry nastrój, bowiem okazało się, że pierwszy z pociągów też był spóźniony godzinę. Oficjalna wersja brzmi, że przez powodzie, które nawiedziły całą Francję (ja jednak nie wykluczałbym strajkujących kolejarzy). Nieistotne - zdążyłem, jadę! Ale... tylko do Saint Nazaire – 15 kilometrów od celu. Miasta, które w ostatnim czasie zasłynęło stacjonowaniem Mistrali. Zresztą, z okien wagonu można dojrzeć jeden z okrętów, które skłóciły Francję i Rosję.
Tymczasem ja zastanawiałem się co dalej z próbą dotarcia do La Baule. Tym razem przesiadka już się nie powiodła i zostałem na peronie. Nie, nie sam. W podobnej sytuacji było jeszcze kilka osób i pojawiło się rozwiązanie - wspólna taksówka. 20 godzin podróży, sześć przesiadek, trzy środki lokomocji, dotarłem.
A Euro dopiero się zaczyna...
Udało się... ! Jestem w La Baule.Właśnie z bazy polskiej reprezentacji spoglądam na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji i dzielę się ze słuchaczami na antenie i w internecie.
