Po kilkudziesięciu godzinach podróży dojechaliśmy dojechaliśmy do Indii. Pierwszy przystanek to Chennai.
Chcieliśmy zobaczyć świątynie w Mamallapuram z 5-8 wieku n.e. trafiliśmy tu w szczególnym momencie, bo w święto pongal. Na ulicach, w pobliżu świątyń...wszedzie kolorowe tłumy. I wszystko pachnie, dźwięczy...
A my,Europejczycy, jesteśmy gwiazdami tutaj. To nie zabytkom a nam właśnie Hindusi robią zdjęcia. Uśmiechają się szeroko, pozdrawiają i fotografuje się z każdym z nas całymi rodzinami.
Kiedy piszę te relację jest prawie 19ta. Temperatura ok.27 - 28 stopni... pora na kolację pod gołym niebem.
Jakoś tak łażąc od świątyni do świątyni zapomnieliśmy, że trzeba coś zjeść... Ale też po drodze kupiły nas skutecznie stragany z owocami, tutaj podawanymi często z solą i ostrą papryką. Najlepiej tak smakuje ananas...
Czeka nas długa podróż pociągiem do Bhubaneswaru, Puri i miasta Konarak.
Galeria Ślązacy w Indiach: Chennai
___________________________________________________________
Pokazujemy, że można aktywinie podróżować, dla kogoś i siebie przy okazji i że nie trzeba tylko nad basenem w kurorcie. Takie podróżowania uczy uczy pokory. Widzieliśmy raj i piekło slumsów...
Grupa Ślazaków, wśród nich dziennikarka Radia Katowice Sabina Skałka, odwiedza Indie. To połączenie pasji do podróżowania z działalnością na rzecz innych.
