Zmęczona życiem pani z nałogami, transmitująca własne ciągi alkoholowe w internecie kontra nastoletnia dziewczyna własnego syna. Teściowa vs synowa, rozumiecie? Przed ich wielkim pojedynkiem w ringu, konfrontacja słowna, przy której Zdzisław Dyrman (zasadniczo) z „Misia” wygląda i brzmi jak członek oksfordzkiego klubu dyskusyjnego. Jest pełna żenada, jeśli przypadkiem oglądasz, wstyd ci za cały rodzaj ludzki. Organizacja, która pcha przed kamery ten ściek, chwali się, że to najciekawsza walka w historii polskich freak fightów. Na marginesie: najciekawsza? Co za amatorzy. Nie bójmy się marzyć z rozmachem: typ, który dopiero wyszedł z kryminału kontra typ, który zaraz pójdzie siedzieć. Albo człowiek, który połyka kapsułki do prania kontra człowiek, który doznał objawienia pod masztem 5G. Pan, który bił żonę kontra pani, która biła męża. To wszystko w Twoim mieście.
Nie, nie tylko w Warszawie. Tam akurat minister sportu Sławomir Nitras zapowiedział, że nigdy więcej. Można by oczywiście odpowiedzieć ministrowi: „Dlaczego w ogóle niedawno zezwolono na patogalę MMA na Stadionie Narodowym”, ale wolę takie „nigdy więcej” niż nic. To rozlanie się koncesjonowanej patologii na miasta i powiaty dawno temu stało się problemem większym niż kiedykolwiek nim były np. kibolskie ustawki. Ten produkt zapakowano w kolorowy papierek (jednej z tych freakowych „federacji” patronuje przecież były piłkarski reprezentant Polski, Sławomir Peszko), sprzedano ludziom, a media, zniżające się coraz bardziej, by dostosować się do gustów swoich odbiorców, nadały mu rangę.
To ostatnie zasługuje na większą rozprawę, bo duże portale informacyjne (oglądam i nie wierzę, jak np. Gazeta.pl kocha freak fighty) w pogoni za łatwymi klikami, relacjonują patogale w najdrobniejszych szczegółach. Ostatnio coraz częściej w komicznie moralizatorskiej formie: „Obrzydliwy skandal na gali Fame MMA!”, „Rzucił krzesłem w rywala! Takich zachowań nie można tolerować!”. Cel oczywiście ten sam, ale przyjmijmy, że to już kwestia własnej godności. Taka Marianna Schreiber (na rany Chrystusa, co za kariera!) bez dziennikarzy latających za nią z mikrofonem dziś być może nie pytałaby Was o to, czy to prawda, że podczas powodzi ukrywano porażającą liczbę trupów (a pytała). Albo zupełnie nikogo by to nie obchodziło. Wiadomo, media lubią narzekać, że ludzie to wilki, ale lubią też dostarczać im tragiczne wzorce.
Szanować się powinny także nasze miasta. Niech te wszystkie nowe obiekty sportowe goszczą sport i widowiska, które przynajmniej nie urągają ludzkiej cywilizacji. Moim osobistym zdaniem, jak i zdaniem Redakcji, patogale MMA nigdy więcej nie powinny dostać wstępu do katowickiego Spodka, Areny Gliwice, Areny Sosnowiec, jak i każdego innego obiektu zbudowanego z publicznych pieniędzy. Nie, dziękujemy, bawcie się gdzie indziej. Zresztą, wyobraźcie sobie, że Arenę Gliwice wynajęto na plan pornosa. Albo kibolskiej bijatyki: 20 na 20, ze sprzętem lub bez. Prezydent Gliwic zgodziłaby się na coś takiego? Fakt, akurat w Gliwicach niedawno gościli szarlatani, była też w tym roku jedna freakowa gala (w Spodku również). Na nią, jak informuje regulamin, „dzieci wpuszczano w wieku od 12 do 16 lat, pod opieką dorosłych”. Zabrałabyś/zabrałbyś 12-letnie dziecko na biletowane pseudosportowe mordobicie okraszone ?
Nie jestem fanem MMA, wolę boks, ale rozumiem i przyjmuję, że to też sport. Freak fighty koło sportu nigdy nie leżały i ich miejsce jest tam, gdzie ostatnie ustawowe inicjatywy mają zaprowadzić wszelkie odmiany patostreamingu i inne wykwity z dna internetu. Nie wiem, jak powiedzie się ta misja śląskiej posłance Monice Rosie, tym bardziej, że w polskiej legislacji przeszkody i mielizny to zjawiska naturalne. Ale jeśli nawet nie pokładam wiary w powodzenie ustawowych batalii, wierzę przynajmniej w mądrość samorządowców. Wspólne stanowisko miast zrzeszonych w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Czemu nie cały Związek Miast Polskich (tak wiem, z szefem jest problem)? Śląski Związek Gmin i Powiatów. Jeśli nie ma tego w umowie z operatorem miejskiego obiektu, można wpisać. Jest jakiś standard, którego publicznie pilnujemy, prawda? Zresztą, wszystko jedno – liczy się efekt.
Województwo śląskie wolne od patogal MMA. Tego i Państwu życzę.
Marcin Zasada/Dziennik Zachodni
