Radio Katowice
Radio Katowice / Wiadomości regionalne
Skandale w diecezji sosnowieckiej. Dwa miesiące od zatrzymań duchownych za pedofilię
20.11.2024
13:54:00

fot. Dziennik Zachodni/aut. Marzena Bugała-Astaszow

"Na tym etapie nie wiemy, czego dotyczą zarzuty"

– Współpracujemy z prokuraturą i udostępniamy dokumentację, o którą prosi. Otworzyliśmy nawet nasze archiwa – o procesie wyjaśniania ostatnich skandali w diecezji sosnowieckiej informuje "Dziennik Zachodni" biskup Artur Ważny. Dodaje, że powołano również specjalną komisję do spraw wrażliwych w tamtejszym Kościele. Mimo tych zapewnień i śledztwa prokuratury w sprawie molestowania dzieci przez dwóch duchownych kuria nie zapoznała się choćby z informacjami na temat liczby skrzywdzonych. 

Dwóch księży z diecezji sosnowieckiej zatrzymanych - co dalej w sprawie

Prokuratura zatrzymała na początku października dwóch czynnych księży z diecezji sosnowieckiej, którym zarzucono molestowanie seksualne 11 dzieci. Duchowni przestępstw mieli dopuszczać się na przestrzeni kilkunastu lat. Wiele wskazuje na to, że to nie koniec sprawy. W komendzie wojewódzkiej policji uruchomiono punkt dla ofiar przestępstw duchownych w diecezji sosnowieckiej, a także dla osób mających wiedzę na ten temat. To pierwsza taka sytuacja w Polsce.

To kolejna już afera w tamtejszym Kościele, która zwraca uwagę opinii publicznej. Z prośbą o rozmowę z biskupem sosnowieckim na temat skandali w diecezji zwróciliśmy się do tamtejszej kurii.

Poniższy materiał jest efektem korespondencji prowadzonej drogą elektroniczną za pośrednictwem biura prasowego diecezji sosnowieckiej. Ksiądz biskup Artur Ważny nie znalazł czasu na osobistą rozmowę z redakcją Dziennika Zachodniego.

***

Paweł Pawlik, Dziennik Zachodni: Na początku października prokuratura zatrzymała dwóch księży z diecezji, którym zarzucono molestowanie seksualne 11 dzieci.
Biskup sosnowiecki Artur Ważny: W komunikacie prokuratury jest mowa o dwóch zarzutach wobec jednego księdza i dziewięciu zarzutach wobec drugiego. To daje 11 zarzutów, a niekoniecznie 11 dzieci. Nie daj Boże, gdyby tak miało być! Na tym etapie śledztwa nie wiemy, czego dokładnie dotyczą zarzuty. Oczywiście współpracujemy z prokuraturą i udostępniamy dokumentację, o którą prosi. Otworzyliśmy nawet nasze archiwa. Ufamy, że to pomoże wyjaśnić sprawę, ale przede wszystkim ułatwi pomoc osobom skrzywdzonym. One są zawsze w centrum tych spraw, w centrum zainteresowania Kościoła, który dziś chce spojrzeć im w oczy, wysłuchać i udzielić pomocy, jakiej oczekują i potrzebują.

Prokurator Bartosz Kilian z sosnowieckiej prokuratury, która prowadzi sprawę, powiedział w rozmowie ze mną, cytuję, że "każdy z tych 11 czynów dotyczył innej osoby". Dodał, że "11 zarzutów dotyczy 11 dzieci". Tu nie ma więc wątpliwości. Proszę odnieść się do tych faktów.
Ciężko mi się odnieść do tej informacji, ponieważ nigdzie tej wypowiedzi prok. Kiliana nie czytałem. Mam jednak nadzieję, że organy procesowe dotrą tutaj do pełnej prawdy, a każda osoba skrzywdzona doczeka się sprawiedliwości. To pewien wspólny mianownik, który nas łączy.

"Każda diecezja ma swojego delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży"

Jeden z księży, ten z dziewięcioma zarzutami, został już rok temu zawieszony w związku z podejrzeniami dotyczącymi skłonności pedofilskich.
Kościół, chyba jako pierwsza instytucja, wypracował własne procedury w sprawach molestowania seksualnego, które jak wiemy, zdarzają się niestety we wszystkich środowiskach. Obecnie każda diecezja ma swojego delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży. My w diecezji sosnowieckiej mamy nawet zespół trzech psychologów (ksiądz, siostra zakonna i świecka pani), którym można zgłaszać przypadki wykorzystywania seksualnego.

W wypadku księdza z dziewięcioma zarzutami ponad rok temu wpłynęło do naszego delegata właśnie takie zgłoszenie. Uruchomiono wtedy wspomnianą procedurę, która przewiduje przeprowadzenie wstępnego dochodzenia i podjęcie decyzji o odsunięciu duchownego od pełnionych obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy. A więc w momencie zatrzymania prokuratorskiego ksiądz już od roku był objęty kościelnymi środkami zaradczymi i przebywał poza parafią.

Sprawa została zgłoszona policji?
Gdy ksiądz otrzymał zgodę na urlop zdrowotny, nie był objęty kościelnym dochodzeniem, a w jego sprawie nie wpłynęło żadne zawiadomienie. Zgłoszenie nasz delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży odebrał, gdy ksiądz przebywał już na urlopie, w miejscu, które mu wskazał poprzedni biskup. W tym momencie jego pobyt przestał już być "urlopem". Wiem, że od tego czasu wykonywał prace fizyczne w miejscu, gdzie przebywa. Zasada jest taka, że delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży po przeprowadzeniu wstępnego dochodzenia jest zobowiązany do zgłaszania przypadków wykorzystania seksualnego do organów ścigania. Zawsze to robi, gdy dochodzenie wykaże możliwość popełnienia przestępstwa.

Ilu księży z diecezji jest obecnie zawieszonych w związku z sygnałami dotyczącymi skłonności pedofilskich?
Aktualnie zawieszonych i odosobnionych, w tym jeden ostatnio aresztowany, jest trzech księży, wobec których toczą się postępowania o różnym charakterze oraz jeden skazany przez sąd cywilny, który odwołał się od tej decyzji.

Czy przypadki tych księży również nie są zgłoszone policji, póki sprawa nie zostanie zbadana "wewnątrz" Kościoła?
Wszystkie te przypadki są już znane organom procesowym, z którymi współpracujemy. Dwa z nich to duchowni ostatnio zatrzymani.

Czy będą kolejne zatrzymania w diecezji?

O ilu osobach pokrzywdzonych przez księży pedofilów w diecezji ksiądz biskup obecnie ma wiedzę?
Wspomniałem już wcześniej o toczących się postępowaniach dotyczących ostatnich zatrzymań i o tym, że nie mamy tutaj, póki co, wiedzy o konkretnych osobach. Na pewno wiem o sześciu skrzywdzonych osobach, związanych z wydarzeniami z przeszłości.

Spodziewa się ksiądz biskup kolejnych zatrzymań w diecezji w związku z pedofilią?
Gdybym się spodziewał, oznaczałoby, że o czymś wiem. My wszystkie zgłoszone przypadki wykorzystania seksualnego badamy, procedujemy i zgłaszamy do prokuratury. Ale służby przyjmują własne zgłoszenia, bo nie każdy chce zgłosić swoją krzywdę kanałami kościelnymi. Rozumiem to. Będziemy oczywiście współpracować z organami procesowymi, które otrzymałyby własne zgłoszenia, o których my jako Diecezja nie wiemy. Najważniejsze jest, aby pomóc osobom skrzywdzonym, aby mogły się doczekać sprawiedliwości i pomocy, jakiej oczekują. Ale równie ważne jest, aby każdą sprawę dobrze wyjaśnić. Chodzi o prawdę. Ona wyzwala i uzdrawia.

Ksiądz Tomasz Z., organizator tzw. orgii na plebanii w Dąbrowie Górniczej był szefem lokalnego wydania tygodnika "Niedziela". Ksiądz Krystian K., u którego w mieszkaniu przy parafii w Sosnowcu zmarł młody mężczyzna, był wiceoficjałem i sędzią diecezjalnym sądu biskupiego. Wykształceni, zabierający głos w publicznej debacie, budujący swojej kariery. Te sprawy to dowód, że w diecezji sosnowieckiej działa lawendowa mafia?
Przede wszystkim te sprawy nigdy nie powinny mieć miejsca, niezależnie czy księża byliby wikariuszami, czy księżmi na stanowiskach kierowniczych. Wszystkich duchownych obowiązują te same Boże Przykazania i ludzka przyzwoitość, co wiernych świeckich. A nawet większe standardy. Tutaj niestety tego zabrakło i uderzyło to mocno w wiarę ludzi, ale także we wspólnotę kapłańską, wobec której wysuwa się obecnie pewne uogólniające, a więc krzywdzące twierdzenia.

Jedną z moich pierwszych decyzji, która wynikła też z rozmów z księżmi przed Ingresem w czerwcu, było powołanie Zespołu ds. formacji duchowieństwa. Sami księża mówili mi o swoim pragnieniu głębszej formacji duchowej i moralnej, zarówno indywidualnej, jak i wspólnotowej. W anonimowych ankietach sami mogli zaproponować, których kapłanów widzą jako odpowiedzialnych za poszczególne sektory formacji duchownych. To jest bardzo ważne, że księża sami widzą swoje mankamenty i chcą się z tym zmierzyć, formować i wzrastać. Wśród Apostołów pojawili się tak naprawdę dwaj zdrajcy: Judasz i św. Piotr, który trzy razy zaparł się Jezusa. Ale każdy z nich inaczej skonfrontował się z grzechem. Judasz się poddał rozpaczy i sam odebrał sobie szansę na pokutę i pojednanie. Natomiast Piotr wybrał drogę pokory i uznania winy. A Jezus dał mu nie tylko kolejną szansę, ale i niezwykle ważne zadanie. Chciałbym, abyśmy jako duchowni inspirowali się w tym kontekście św. Piotrem. To daje nadzieję na przyszłość.

"Pojawia się w człowieku chęć osądu czy potępienia"

Kilkanaście lat temu media informowały, że rektor sosnowieckiego seminarium uprawiał seks w gejowski klubie, a później pochwalił się partnerowi, kim jest. Był ksiądz wtedy świeżo mianowanym egzorcystą diecezjalnym w innym zakątku Polski. Co ksiądz biskup wówczas pomyślał o tej sytuacji?
Jak pan redaktor zauważył, informacja miała charakter medialny. Oczywiście, gdy czyta się takie informacje, trudno czuć się komfortowo. Pojawia się od razu w człowieku chęć osądu czy potępienia. Z czasem okazało się, że sprawa dziwnie pozostała w warstwie medialnej. Nikt, nigdy nie wniósł oskarżenia w tej sprawie, nikt nie dostarczył obciążających materiałów czy dowodów potwierdzających relacje medialne. A to bardzo znaczący fakt, ponieważ wielu żyje w przeświadczeniu, że na pewno tak było. Czy rzeczywiście? To ważne, by to w końcu zbadać. Ponieważ później mamy szereg artykułów opisujących kryzysowe sytuacje w diecezji, do których dokleja się tę sprawę, jakby była pewna i wyjaśniona. Tak nie jest. Jej zbadaniem zajmie się dopiero Komisja "Wyjaśnienie i Naprawa".

Mogę również dodać, że sam zainteresowany również złożył prośbę w sądach kościelnych, aby przeprowadziły dochodzenie w sprawie zarzutów medialnych kierowanych pod jego adresem. Jak widać – wszyscy chcą prawdy i ostatecznego wyjaśnienia, a w konsekwencji – zamknięcia tego wątku.

To był w tamtym czasie temat rozmów między duchownymi? Tak po ludzki - gotowało się w was ze złości?
Tak, to była pewna "nowość", która bardzo bulwersowała i nadal bulwersuje i także dzisiaj nie może pomieścić się w głowie. Budziła i budzi wciąż wewnętrzny sprzeciw, rodzi mieszane uczucia i wywołuje wstyd i złość. Nie może być zgody na tego typu zachowania i praktyki. Tym bardziej w środowisku duchownych.

Czy w diecezji sosnowieckiej mamy do czynienia z nadreprezentacją różnych negatywnych zjawisk, skandali i działań przestępczych, czy może po prostu dzięki pracy prokuratury i mediów opinia publiczna ma szansę usłyszeć o tych "pojedynczych" sprawach?
Mam nadzieję, że nie mamy do czynienia z żadną "nadreprezentacją" negatywnych zjawisk. Rozumiem, że to jedynie pewna koincydencja czasowa ostatnich wydarzeń sprawiła, że odnosi się takie wrażenie. Ale może właśnie to napięcie, które się wytworzyło w naszym środowisku i dobrze rozumiana presja wiernych naszego lokalnego Kościoła pozwoliły przekonać nas wszystkich, że trzeba poprosić o pomoc niezależnych ekspertów, aby spojrzeli na sytuację i poszukali odpowiedzi na zadane przez pana pytanie.

My przeszliśmy już pewną drogę i polepszyliśmy np. naszą komunikację kryzysową. To zauważają już właściwie wszyscy, że nie boimy się informować jako pierwsi o trudnych sprawach, że jako Biskup chcę o nich rozmawiać i że spotykam się ze skrzywdzonymi. Ostatnio nawet wspólnie ze skrzywdzonymi prowadziłem rekolekcje kapłańskie w Porszewicach. To był wyjątkowy czas świadectw, wzajemnego słuchania siebie do końca, czas, w którym pojawiły się nawet łzy, ale co ciekawe także czas symbolicznego pojednania się księży z osobami skrzywdzonymi, które nadal kochają Kościół i chcą w nim być, razem z duchownymi. To trzeba przeżyć, aby w pełni zrozumieć.

Trafiali do niej kandydaci, którzy nie utrzymywali się w seminariach, byli z nich usuwani. Jeśli takich tam przyjmowano, to czego się można było spodziewać? Dokładnie tego, że w pewnym momencie odsetek afer, skandali i niewierności będzie dużo większy niż w innych miejscach – tak mówił w rozmowie z DZ o diecezji sosnowieckiej dominikanin o. Paweł Gużyński.
Jednym z zadań Komisji "Wyjaśnienie i Naprawa" spraw wrażliwych Diecezji Sosnowieckiej jest sięgnięcie do początków naszego lokalnego Kościoła. W 1992 roku powołano aż 13 nowych diecezji. Każda z nich składała się z terytoriów i parafii, które wcześniej należały do innych diecezji. To było wielkie wyzwanie: zintegrować wiernych, a przede wszystkim księży, którzy kończyli różne seminaria, wychowali się w różnych tradycjach i często przenosili się z diecezji do diecezji, aby zapewnić wszędzie wystarczającą opiekę duszpasterską.

Diecezja sosnowiecka stanęła wówczas przed takim samym wyzwaniem. Utworzono ją z ziem diecezji kieleckiej, częstochowskiej i krakowskiej. Księża często nie znali się wzajemnie, a proces budowania wzajemnych relacji i przynależności do nowego lokalnego Kościoła wymagał czasu. Wierzę, że powołana Komisja zbada także pewną politykę personalną, która panowała w tamtych czasach. To powinno dać nam odpowiedź czy medialne domysły są oparte na faktach.

Diecezja sosnowiecka jest do zaorania?

Słyszał ksiądz biskup już to pytanie: diecezja sosnowiecka jest do zaorania?
Przyznam, że nie lubię tego słowa. A ostatnio pojawia się ono w przestrzeni publicznej coraz częściej. Nie tylko w kontekście naszej diecezji, ale swoistej medialnej nowomowy. To słowo niesie pewien ładunek gwałtowności czy nawet agresji. Na takim fundamencie nie zbuduje się nic zdrowego, a już na pewno nie przekona się nikogo do nowych rozwiązań i zmian. Ja chciałbym iść raczej drogę Jezusową. On był blisko ludzi, rozmawiał, inspirował, pociągał Dobrą Nowiną, którą głosił i którą sam był.

Ewangelia w wielu miejscach pokazuje, że ludzie zimni, grzeszni, obojętni obserwatorzy czy nawet skostniali legaliści potrafili zachwycić się Jezusem i porzucić dla Niego dotychczasowe życie. Często przed oczami mam obraz Szymona Piotra i jego brata Jana, którzy zostawili wszystko, co mieli i poszli za Jezusem – bez konkretów, bez planu, bez odkrytych wszystkich kart. O tym myślę, będąc biskupem sosnowieckim. Jezus żyje! A więc to, co działo się, gdy chodził po ziemi, może dziać się nadal, także tu: w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Będzinie czy Olkuszu. Diecezja to ludzie. Także wśród naszych księży i wiernych świeckich jest wielu, którzy może nie potrafili radykalnie się zmienić "dla czegoś". Ale wciąż mogą to zrobić "dla Kogoś" – dla Jezusa, którego doświadczą. A to o wiele silniejsza motywacja. I chyba tu leży klucz do prawdziwej, strukturalnej zmiany, zarówno w konkretnym człowieku, jak i we wspólnocie, np. wspólnocie diecezjalnej.

W diecezji działa komisja, która ma wyjaśnić skandale obyczajowe.
Tak jak wspominałem, powołany zespół pracuje pod nazwą Komisja "Wyjaśnienie i Naprawa" spraw wrażliwych diecezji sosnowieckiej. Członkowie komisji spotkali się w pełnym składzie i otrzymali ode mnie dekrety. Raz na kwartał będę otrzymywał raporty z działań komisji, a na zakończenie prac komisja wyda raport końcowy, który zostanie podany do wiadomości opinii publicznej.

To właściwie pierwsza tego typu komisja w Kościele w Polsce w randze diecezjalnej, więc przed zespołem stoi wiele wyzwań. Są to nie tylko wyzwania natury czysto analityczno-dochodzeniowej. To także zadania związane z organizacją pracy tego typu ciała, z dopracowaniem statutu, ram prawnych, regulaminów. Jesteśmy tutaj prekursorami i przecieramy szlaki, a więc będzie to na pewno trochę trwać. Ale jedno jest pewne: jesteśmy zdeterminowani, aby przy pomocy dostępnych metod proces wyjaśniania i naprawy przeprowadzić od początku do końca. Jesteśmy to winni naszym wiernym i naszym księżom, którzy nie chcą przykładać ręki do pługa i wciąż wstecz się oglądać, jak mówi Ewangelia. Chcemy iść do przodu i siać, aby kolejne pokolenia miały co zebrać.

Autor: Paweł Pawlik/Dziennik Zachodni


Zobacz także Wiadomości regionalne

Autopromocja
Kontakt

Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach
Radio Katowice SPÓŁKA AKCYJNA w likwidacji
ul. Ligonia 29, 40-036 Katowice
tel. +48 32 2005 580, fax +48 32 2005 581
e-mail: sekretariat@radio.katowice.pl
NIP 634-00-20-312
konto: ING BSK SA O/Katowice
IBAN: PL 57 1050 1214 1000 0007 0006 0692
Kod BIC (Swift): INGBPLPW
Redaguje zespół: Redakcja Nowych Mediów
tel. +48 32 2005 525, +48 32 2005 487
e-mail: radio@radio.katowice.pl

Copyright © by Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach Radio Katowice SA          profesjonalne usługi informatyczne