Czy pożar, który wybuchł w KWK Staszic, 900 metrów pod ziemią, może doprowadzić do jej likwidacji? Pojawiła się informacja według której tak właśnie może się stać, gdyż ściana, która się zapaliła ma zagrażać jedynej eksploatowanej obecnie w kopalni. Tymczasem, w Polskiej Grupie Górniczej, do której należy kopalnia przekazują, że poza miejscem, gdzie wybuchł pożar, funkcjonuje ona normalnie. O ewentualnych skutkach pożaru mowa będzie mogła być natomiast dopiero po zakończeniu akcji pożarowej. Ta nadal trwa.
Bardzo zaniepokojeni mają być pracownicy KWK Staszic, którzy z obawą mieli oczekiwać na kolejne informacje związane z pożarem, który wybuchł przed kilkoma dniami 900 metrów pod ziemią w kopalni. Pojawiły się wiadomości, według których pożar miałby mieć wpływ na jej dalsze funkcjonowanie. Najczarniejszy – nomen omen – ze scenariuszy miałby zakładać nawet likwidację katowickiej kopalni.
A wszystko dlatego, że do pożaru miało dojść w miejscu, który zagrażałby jedynej eksploatowanej ścianie w KWK Staszic. Wydaje się jednak, że są to informacje przesadzone.
Nie chcą się do nich odnosić przedstawiciele związków zawodowych działających w kopalni. A to dlatego, że stanowi ona dla nich ogromne zaskoczenie. Ci z kolei, którzy decydują się na komentarz do niej, wyrażają spore zdziwienie tym, że ktoś dopuszcza taką możliwość.
— Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, w której pożar w jednym miejscu miałby spowodować likwidację kopalni — mówi jeden ze związkowców ZZ "Kadra".
A jak tego typu informacje komentują w Polskiej Grupie Górniczej, do której należy KWK Staszic? W niej także studzą emocje. Jak zaznaczają, do momentu zakończenia akcji, nie ma co w ogóle mówić o ewentualnych konsekwencjach pożaru.
— Na dzisiaj jest zbyt wcześnie, żeby o tym mówić. Jakiekolwiek wnioski i decyzje będą wyciągane i podejmowane po zakończeniu akcji — mówi Ewa Grudniok, rzecznik prasowa PGG.
Jednocześnie - jak przekazują przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej – nie licząc rejonu objętego pożarem, KWK Staszic we wszystkich pozostałych rejonach pracuje normalnie.
— Aktualnie nie jest prowadzone wydobycie na poziomie 900 metrów. W pozostałych rejonach kopalnia funkcjonuje normalnie. Po zakończeniu akcji zostanie przywrócone wydobycie także na tym poziomie — zapowiada Ewa Grudniok.
A kiedy akcja może zostać zakończona? Na to pytanie jak na razie nie ma odpowiedzi. Nieoficjalnie mówi się, że nastąpi to w ciągu kilku najbliższych dni. Wiadomo, że rejon, w którym wybuchł pożar ma zostać wyizolowany za sprawą tam przeciwwybuchowych. Jedna z nich jest już gotowa.
— Na chwile obecną wykonana i odebrana przez przedstawiciela CSRG (Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego – przyp. red) została konstrukcja pierwszej tamy przeciwwybuchowej — informuje rzecznik prasowa Polskiej Grupy Górniczej, dodając, że budowana jest druga z tam.
— Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie te pracę mają się zakończyć jeszcze dziś. Po odebraniu drugiej tamy, obie zostaną wypełnione piaskiem, by wyizolować cały rejon — wskazuje Ewa Grudniok.
Przypomnijmy, że akcja pożarowa w KWK Staszic rozpoczęła się w piątek, 22 listopada, podczas drugiej zmiany w kopalni, ok. godz. 14:15. Do pożaru ma miejsce w pokładzie 501, 900 metrów pod ziemią. W chwili, kiedy do niego doszło, przebywało tam kilkudziesięciu górników. Na szczęście nikomu z nich nic się nie stało.
— W rejonie przebywało 30 osób, które zostały bezpiecznie wycofane, bez konieczności użycia aparatów ucieczkowych — podawała już w trakcie trwania akcji Polska Grupa Górnicza.
W toczącej się cały czas akcji biorą udział ratownicy kopalń PGG oraz CSRG. Pracują oni razem w liczbie od 6 do 8 zastępów.
Autor: Piotr Chrobok/Dziennik Zachodni /mf/
