Władze oraz mieszkańcy Czerwionki-Leszczyn, Łazisk Górnych i Orzesza w dalszym ciągu nie wiedzą, jak poprowadzona zostanie linia kolejowa kolei dużych prędkości na terenach, które zamieszkują. Oczekują konkretów od rządu i spółki Centralny Port Komunikacyjny (CPK). Zdecydowali się też wystosować swoiste zaproszenie do prezydenta elekta, Karola Nawrockiego.
Przed kilkoma miesiącami resort infrastruktury - ustami wiceministra Piota Malepszaka - zapowiedział na Śląsku, że trasa linii kolejowej kolei dużych prędkości (KDP), wiodąca od Katowic do granicy polsko-czeskiej zostanie poddana analizie.
Słowa wiceministra infrastruktury zostały przyjęte z entuzjazmem. Odebrano ją w ten sposób chociażby w Czerwionce-Leszczynach, Łaziskach Górnych oraz Orzeszu. Ich władze oraz mieszkańcy już od kilku lat są przeciwni proponowanemu wariantowi trasy kolejowej. Zwracają również uwagę, iż nikt nie rozmawia z nimi na ten temat. I jeśli liczyli - a wskazują, że tak właśnie było - że tym razem będzie inaczej, spotkało ich rozczarowanie.
— Minęło kilka miesięcy i żadnej konkretnej informacji nie mieliśmy — mówi Grzegorz Wolnik, pełnomocnik burmistrza gminy Czerwionka-Leszczyny oraz radny wojewódzki. — Czujemy niepokój - wskazuje z kolei Ewa Chmielorz, również będąca radną wojewódzką, a także przewodniczącą sejmikowej komisji ds. projektów rządowych.
— Z komisji wyszły pisma do ministra Malepszaka, do ministra Laska (sekretarza stanu resortu infrastruktury - przyp. red), również do przedstawicieli spółki CPK. Nadal czekamy na odpowiedź — zaznacza radna Ewa Chmielorz, która ma jednak nadzieję, że dojdzie do nawiązania dialogu i spotkań z mieszkańcami terenów, przez które ma przechodzić linia kolejowa związana z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą.
Przeciągający się brak informacji nt. przebiegu trasy jest ogromnym problemem dla mieszkańców.
— Ludzie, żyją na tykającej bombie. Nie wiedzą, co się wydarzy, kiedy się wydarzy, w jakiej przestrzeni czasowej i czy w ogóle — zauważa Grzegorz Wolnik.
Do władz zaczynają docierać niepokojące sygnały ze strony mieszkańców. Burmistrz Orzesza, Mariusz Oleś przytacza sytuację, w której do orzeskiego magistratu, przyszedł mieszkaniec, który zapowiedział, że jeśli projekt linii kolejowej przez Orzesze wejdzie w życie w takim kształcie, może to skończyć się tragedią.
