Likwidacja zapożarowanej hałdy w Radlinie jest uciążliwa dla okolicznych mieszkańców, którzy obawiają się o swoje zdrowie. Unoszący się w powietrzu pył osiada także na elewacjach, oknach i trawnikach, zanieczyszcza baseny i zbiorniki na deszczówkę. Wczoraj odbyło się w tej sprawie spotkanie z przedstawicielami Polskiej Grupy Górniczej, Głównego Instytutu Górnictwa oraz pracującej na hałdzie firmy Barosz-Gwimet.
Ich zdaniem zapylenie nie jest toksyczne, bo unosi się spod kół poruszających się po hałdzie pojazdów. Aby to ograniczyć drogi przejazdowe będą zraszana, na miejscu powstaną także kurtyny wodne. Ponadto trwa opracowywanie kolejnych rozwiązań ograniczających emisję.
— Chcemy skorzystać z wiedzy i doświadczenia dużych firm naukowo-badawczych województwa śląskiego — mówi dyrektor kopalni ROW Tomasz Tkocz.
Jak podkreśla prezes firmy Barosz-Gwimet Stanisław Barosz, jedyną skuteczną metodą walki z pożarem hałdy jest rozbiórka.
Na wczorajszym spotkaniu z mieszkańcami przedstawiono także raport, z którego wynika, że przyczyną osunięcia się hałdy we wrześniu 2023 roku było zbyt pionowe ukształtowanie skarpy. Zdarzenie to doprowadziło wówczas do utworzenia się ogromnej chmury pyłu, która opadła na okoliczne osiedla. Prowadzone na hałdzie prace mają także ograniczyć ryzyko powtórzenia się takiego zjawiska.
Autor: Wojciech Kocjan /mf/
