Społecznicy podejrzewają dwie miejskie spółki. Według nich Przedsiębiorstwo Zagospodarowania Odpadów nie ewidencjonuje prawidłowo odcieków wysypiska.
Winą obarczają także Miejski Zarząd Usług Komunalnych odpowiedzialny za Kąpielisko Leśne, z którego chlorowana woda miała być, ich zdaniem, zlewana do Potoku Leśnego.
- Mamy dokumenty, które na to wskazują - mówi Sebastian Sarre, inicjator ruchu społecznego MEGA.
Zarzuty odpiera rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gliwicach Mariusz Kopeć. Jak podkreśla, testy z użyciem barwnika wykluczyły jakikolwiek wyciek.
Mariusz Kopeć odrzuca także możliwość nielegalnego odprowadzania odcieków ze spółki PZO. Różnice w ich ewidencji mają być efektem parowania i wchłaniania wody przez zgormadzone na składowisku odpady.
Autor: Wojciech Kocjan /abt/
