Godzina 20:55
Po wielogodzinnej akcji ratowniczej w kopalni Knurów- Szczygłowice Ruch Knurów ratownicy dotarli do poszukiwanego górnika. Niestety lekarz stwierdził jego zgon. 40-letni górnik był pracownikiem spółki JSW Szkolenie i Górnictwo, pracował w kopalni dwa lata.
W akcji ratowniczej brało udział 26 zastępów ratowniczych z kopalń JSW SA oraz Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Pięciu z ośmiu górników, którzy trafili do okolicznych szpitali zostało wypisanych do domów.
Ustaleniem okoliczności i przyczyn wypadku zajmuje się Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku, Państwowa Inspekcja Pracy oraz powołany przez pracodawcę zespół powypadkowy.
50 metrów dzieli ratowników od 40-letniego górnika poszkodowanego wskutek wstrząsu wysokoenergetycznego w kopalni Knurów-Szczygłowice w ruchu Knurów - poinformowała Jastrzębska Spółka Węglowa podczas spotkania z dziennikarzami przed bramą zakładu.
W działaniach ratowniczych, które rozpoczęły się o godzinie 22:10, bierze udział od kilku do kilkunastu zastępów. Ich praca skupia się na poszukiwaniu pracownika, który pozostał w wyrobisku dotkniętym wstrząsem, do którego doszło o 21:26. Jak przekazano, jego lokalizację udało się dokładnie ustalić.
Zastępca prezesa zarządu JSW do spraw technicznych i operacyjnych Adam Rozmus przekazał, że do przodka nie jest aktualnie doprowadzane powietrze, ratownicy skupiają się na naprawie lutniociągu.
Trwają poszukiwania 40-letniego górnika poszkodowanego w wyniku wysokoenergetycznego wstrząsu, do jakiego doszło wczoraj wieczorem w Kopalni Knurów-Szczygłowice w ruchu Knurów. W rejonie zdarzenia przebywało dziewięciu górników, ośmiu o własnych siłach opuściło kopalnię.
Jak informuje zastępca prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej do spraw technicznych i operacyjnych Adam Rozmus, lokalizacja mężczyzny jest znana, ale akcję ratowniczą utrudnia wysokie stężenie metanu.
Na ten moment działania zastępów ratowniczych koncentrują się obecnie przede wszystkim na odbudowie lutniociągu, który doprowadza do wyrobiska powietrze.
Nie wiadomo jak długo potrwa jeszcze akcja ratownicza. Z poszukiwanym pracownikiem nie ma kontaktu. To jedna z 9 osób które przebywały w zagrożonym rejonie w czasie wstrząsu. Osiem osób wycofało się o własnych siłach. W szpitalach nadal przebywają cztery osoby.
Autorzy: Wojciech Kocjan, Łukasz Łaskawiec /abt/
Godzina 13:00:
Ratownicy, którzy od kilkunastu godzin próbują dotrzeć do górnika poszkodowanego w wieczornym wstrząsie w kopalni Knurów, od wtorkowego rana do południa przesunęli się o 60 m, odbudowując wentylację w wyrobisku. Do poszukiwanego mają jeszcze około 130 m. Nie ma z nim kontaktu.
Do silnego wstrząsu doszło w poniedziałek o 21.26 na poziomie 850 metrów, podczas drążenia przodka w tzw. ruchu Knurów, który jest częścią kopalni Knurów-Szczygłowice, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). W rejonie wstrząsu przebywało dziewięciu górników. Ośmiu pracowników przodka wycofało się o własnych siłach, z jednym z górników nie ma kontaktu.
- Na ten moment pokonaliśmy dodatkowe 60 metrów, została odtworzona instalacja służąca do przewietrzania wyrobiska – powiedział w południe dziennikarzom wiceprezes JSW ds. technicznych i operacyjnych Adam Rozmus.
- Mogę powiedzieć z pewną precyzją, że mamy 130 metrów do pracownika, którego poszukujemy, kontynuujemy działania – dodał wiceprezes. W akcji bierze obecnie udział osiem zastępów ratowników górniczych, ich działania koordynuje Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego i nadzór górniczy. Trudno na razie określić, jak długo potrwa akcja ratownicza.
Według relacji biorących udział w akcji ratowników, wstrząs nie skutkował zniszczeniem wyrobiska, nie trzeba przedzierać się przez zawał skał. Odtworzenie instalacji dostarczającego powietrze lutniociągu, transportowanie elementów tej instalacji i jej budowa jest jednak trudna pod względem technicznym. Ratownicy dokładaj kolejne odcinki lutniociągu, czyli specjalnych rękawów, którymi tłoczone jest powietrze. W ten sposób sukcesywnie zwiększają wentylowany odcinek chodnika, dzięki temu zmniejsza się zagrożenie metanowe i możliwe jest posuwanie się w głąb wyrobiska.
Według wiceprezesa JSW w samym przodku, gdzie nie ma jeszcze odbudowanego lutniociągu, stężenia metanu sięgają 70 proc. Metan wypiera z atmosfery tlen, sprawiając że staje się ona niezdatna do oddychania. Z kolei w stężeniu od 5 do 15 proc., przy odpowiedniej ilości tlenu, grozi wybuchem.
Pracownicy, którzy po wstrząsie samodzielnie opuścili zagrożony rejon, zostali zaopatrzeni przez kopalniane służby, a następnie przewiezieni do szpitali w Knurowie, Zabrzu i Gliwicach. Według wstępnych informacji nie odnieśli poważniejszych obrażeń – doznali otarć i stłuczeń, skarżyli się na bóle pleców. Rejon prowadzenia akcji ratowniczej został wyłączony z funkcjonowania kopalni, pozostała część kopalni prowadzi normalne wydobycie.
Z danych Wyższego Urzędu Górniczego wynika, że co roku na obszarze działania polskich kopalń węgla kamiennego notowanych jest ok. 1,5 tys. wstrząsów zaliczonych do kategorii wysokoenergetycznych (o magnitudzie powyżej 1,7). Przeważająca część wstrząsów, nawet jeżeli są odczuwalne na powierzchni, nie wywołuje negatywnych skutków. Te, które powodują uszkodzenia w infrastrukturze pod ziemią lub na powierzchni, nazywane są tąpnięciami.
Najczęstszą przyczyną wstrząsów jest odprężenie górotworu wskutek eksploatacji węgla, co skutkuje uwolnieniem skumulowanej w górotworze energii. Ze względu na różne warunki geologiczne niektóre wstrząsy są silnie odczuwane na powierzchni, inne są tam praktycznie niezauważalne (wstrząsy rejestrowane są także na terenach, gdzie działają kopalnie odkrywkowe).(PAP)
