Górnicy, którzy po swojej zmianie nie wyjechali na powierzchnię kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, kontynuują protest. Przyłączają się do nich kolejni pracownicy.
Protestujący nie chcą zwolnień grupowych i domagają się ujęcia ich w ustawie o górnictwie, która zapewniłaby im ochronę w takiej sytuacji. Obecnie nie mają zagwarantowanych żadnych osłon, ponieważ w odróżnieniu od innych kopalni, ta ma prywatnego właściciela.
Przewodniczący Solidarności w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia Grzegorz Babij wymienia, że protestujący domagają się między innymi przyjazdu ministra energii i wypłacenia zaległego świadczenia barbórkowego.
— Warunki na dole są trudne. W kopalni jest wiele zagrożeń — zwraca uwagę przewodniczący związku zawodowego Kadra Tomasz Szpyrka.
Związkowcy podkreślają, że jeśli górnicy zostaną zwolnieni, to nie znajdą innej pracy. Protest ma trwać do skutku. Do kopalni wybiera się przedstawiciel kancelarii prezydenta RP.
Autor: Wawrzyniec Sobota /sr/
