Radio Katowice
Radio Katowice / Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
Amerykanista dr Marcin Sarnek: udział Polski w Radzie Pokoju byłby kompromitujący
22.01.2026
06:54:00

 Cały koncept tej rady jest interesujący. Na razie wydaje się, że jest projektowana jako prywatne gremium Donalda Trumpa — mówił na antenie Radia Katowice o Radzie Pokoju amerykanista dr Marcin Sarnek z Uniwersytetu Śląskiego. Nowe gremium powinno według USA przyczynić się do rozwiązania konfliktu w Strefie Gazy, a w przyszłości ma być platformą dyskusji na temat innych konfliktów na świecie. — Udział Polski w takiej radzie byłby kompromitujący — ocenił gość rozgłośni. 

Władze USA zaprosiły do udziału w Radzie Pokoju (ang. Board of Peace) przywódców kilkudziesięciu państw, w tym Polski. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz oznajmił jednak, że Karol Nawrocki nie złoży swojego podpisu w trakcie czwartkowej ceremonii podpisania dokumentów ustanawiających Radę Pokoju. Jak wskazał Marcin Przydacz, aby Polska mogła dołączyć do gremium, potrzebna jest zgoda parlamentu. 

Doktor Marcin Sarnek stwierdził na antenie Radia Katowice, że Rada Pokoju jest "ciałem zdecydowanie niedemokratycznym".

 Dokumenty ją ustanawiające mówią wprost, że prezydent Trump miałby występować jako przewodniczący tej rady i miałby absolutne prawo weta — mówił amerykanista z Uniwersytetu Śląskiego w rozmowie z Pawłem Nadrowskim.

Gość rozgłośni zwrócił również uwagę na nazwę gremium. 

Sama nazwa też na to wskazuje. Mówimy w języku polskim oczywiście o "radzie", natomiast w języku angielskim rada o strukturze demokratycznej nazywałaby się bardziej "council" niż "board". "Board" to raczej terminologia korporacyjna — zauważa dr Marcin Sarnek.

Amerykanista dodał, że udział Polski w Radzie Pokoju "byłby kompromitujący".

Przede wszystkim jest ona całkowicie nielegalna. Trzeba pamiętać, że ta rada miała powstać jako wynik rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Tam głosowanie nie było jednomyślne. Chiny i Rosja wstrzymały się od głosu, a pozostałe 13 państw zagłosowało za powstaniem takiej rady. Jej kształt jest natomiast całkowicie sprzeczny z tą rezolucją. To zupełnie prywatny wymysł kilku osób, w tym oczywiście prezydenta Trumpa, który zaprasza tam swojego zięcia, osoby ze swojego najbliższego otoczenia oraz wybranych bardzo szerokim gestem przywódców, czasami przypadkowych, a czasami z jakimś zamysłem — komentuje gość Radia Katowice.

Zwrot Donalda Trumpa ws. Grenlandii. "Warto przyjrzeć się, jak reagują na to amerykańskie rynki"

 Jeśli chodzi o same zapowiedzi ceł i później wycofywanie się lub proponowanie różnego rodzaju nowych układów, to jest już proces w pewien sposób przewidywalny. Odbywa się to trochę na zasadzie oddechu — mówił dr Marcin Sarnek o zwrocie Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii. W środę w trakcie swojego wystąpienia na szczycie w Davos amerykański prezydent domagał się przejęcia Grenlandii, a wcześniej pojawiły się z jego strony zapowiedzi nałożenia ceł na kraje wysyłające swoje siły zbrojne na Grenlandię. Później prezydent USA wycofał się z tej deklaracji.

Najpierw zapowiadamy potężną eskalację, później następuje z tego wycofanie. Moim zdaniem bardzo interesującym byłoby przyjrzeć się bliżej, jak reagują na to rynki amerykańskie i czy można byłoby powiedzieć, że następuje tam jakiś przepływ informacji pomiędzy osobami które planuję tę eskalację i później się z niej wycofują — zastanawiał się amerykanista z Uniwersytetu Śląskiego na antenie Radia Katowice.

Doktor Marcin Sarnek przyznał, że Grenlandia jest niezbędna Stanom Zjednoczonym, ale "tylko jeśli uwierzymy w wizję przyszłości, którą prezydent Trump i jego administracja w tej chwili kształtują".

 Czyli przyszłości, w której Ameryka ma zostać hegemonem na wiele lat. W przyszłości, w której wierzylibyśmy, że polityczne traktaty międzynarodowe przestają w ogóle obowiązywać lub mają minimalne znaczenie. W przyszłości, w której musielibyśmy wierzyć, że Chiny i Rosja są zdolne i chętne do tego, żeby zmieniać strukturę sił — wymieniał dr Sarnek. — Mówiąc inaczej, w takim scenariuszu Grenlandia rzeczywiście jest niezbędna. Byłaby absolutnie centralnym punktem w projekcie tzw. złotej kopuły. Amerykanie dysponują tam obecnie bazą wojskową. Podejrzewam, że jedną z rzeczy która rozzłościła prezydenta Trumpa, o której mniej się mówi, to to że Dania z autonomicznym rządem Grenlandii pozwolili w 2025 roku Europejskiej Agencji Kosmicznej na budowę swojej własnej bazy na terenie Grenlandii, która byłaby nieco problematyczna dla planów USA, jeśli chodzi o rozbudowę bazy na cele zarządzania i kontrolowania całą flotyllą satelitów dla celów obronnych — dodał gość rozgłośni.

Gościem Radia Katowice jest doktor Marcin Sarnek, amerykanista z Uniwersytetu Śląskiego. Dzień dobry panie doktorze. 

Dzień dobry państwu. Bardzo dziękuję za zaproszenie.

W tym tygodniu, dokładnie we wtorek, minął rok od kiedy Donald Trump został po raz drugi prezydentem Stanów Zjednoczonych. Gdyby miał pan krótko podsumować ten czas, w pana opinii, jaki on był dla Amerykanów, ale i dla świata? 

To bardzo trudne zadanie oczywiście, bo sam prezydent Trump wylicza 365 sukcesów.

Może tyle nie wymieniajmy.

Myślę, że nie wymienimy nawet i 3 czy 4. Natomiast jeśli miałbym podsumować bardzo krótko ten okres, to okres olbrzymich, zmian zarówno w kontekście potężnych procesów geopolitycznych, ale też i dla samych Amerykanów. Potężna zmiana wobec polityki migracyjnej, to oczywiste, wszyscy o tym wiedzą. W kontekście światowym oczywiście totalna zmiana, narracja dotycząca relacji międzynarodowych, wyłanianie się nowego porządku, w którym Stany Zjednoczone mają stać się na nowo hegemonem. To chyba najważniejsze cechy. Natomiast z punktu widzenia amerykanisty myślę, że to rok oswajania się ponownego z prezydenturą czy osobowością prezydenta Trumpa, która po zakończonym roku myślę, że doprowadzi w końcu do takiego procesu, który ja nazwę wynalezieniem szczepionki na Trumpa.

To jakie będą następne 3 lata dla Stanów Zjednoczonych? Czy da się coś przewidzieć?

Myślę, że nie. Mamy na pewno wiele bardzo ważnych wydarzeń, które nas czekają. W najbliższym roku to oczywiście rocznica 250-lecia utworzenia Stanów Zjednoczonych. Sądzę, podobnie jak wiele innych osób, że ta rocznica zostanie przekształcona w festiwal patriotyzmu, takiego trumpistycznego, wyznaczania nowych, potężnych celów. Mamy oczywiście też i wybory na jesieni i to jest wydarzenie politycznie pewnie jeszcze ważniejsze, również w kontekście wszystkich tych wydarzeń, które całkiem niedawno się odbyły, czyli wszystkich rozmów na temat Grenlandii, ale też i polityki wobec krajów takich, jak Wenezuela, czy polityki wewnętrznej, czy ochrony granic itd.

Jeżeli chodzi o wspomnianą już Grenlandię prezydent USA był w centrum zainteresowania trzeciego dnia Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. To co przebiło się najmocniej, to właśnie kwestia Grenlandii. Prezydent Donald Trump zaczął dzień od żądania przejęcia Grenlandii i podważania wartości NATO, skończył na ogłoszeniu ram przyszłego porozumienia, które ma obejmować zwiększenie bezpieczeństwa Arktyki, lecz nie amerykańskiej suwerenności nad wyspą. Były groźby ceł na kraje wspierające Grenlandię. Teraz już tych gróźb nie ma. Jak pan to odbiera?

Jeśli chodzi o same zapowiedzi ceł i później wycofanie się lub proponowanie różnego rodzaju nowych układów dotyczących ceł, to już jest pewien proces, który jest w pewien sposób można powiedzieć przewidywalny. Odbywa się to na zasadzie takiego trochę oddechu, że najpierw zapowiadamy potężną eskalację, później następuje z tego wycofanie. Moim zdaniem bardzo interesującym byłoby przyjrzeć się bliżej temu jak rynki amerykańskie reagują na to i czy można by było powiedzieć, że następuje tam być może jakiś przepływ informacji pomiędzy osobami, które planują tę eskalację, później się z niej wycofują, ale to zupełnie oczywiście inny temat. Jeśli chodzi o kwestię Grenlandii, to jest oczywiście dość fascynujące i to jest cecha, za którą być może należałoby pochwalić prezydenta Trumpa -mówię to trochę z przekąsem-, bo na pewno ma zdolność do tego by bardzo wielu ludzi na świecie nagle, dynamicznie dokształcało się z różnych elementów geopolityki, historii również i geografii. Jeśli zadać by pytanie dlaczego prezydent Trump w ogóle mówi o Grenlandii cały czas, to tutaj odpowiedzi byłyby bardzo skomplikowane. Nie wiem czy mamy czas bo o nich cokolwiek powiedzieć?

Może ja przytoczę, mówi się między innymi o względach bezpieczeństwa. Czy faktycznie to jest taki główny powód i ta Grenlandia jest niezbędna Stanom Zjednoczonym?

Krótko mówiąc, jest niezbędna, ale tylko jeśli uwierzymy w tę wizję przyszłości, którą prezydent Trump i jego administracja w tej chwili kształtuje, czyli przyszłości w której Ameryka ma zostać hegemonem na wiele, wiele lat. W przyszłości, w której byśmy wierzyli, że traktaty polityczne międzynarodowe przestają w ogóle obowiązywać tudzież mają absolutnie jakieś minimalne znaczenie. W przyszłości, w której musielibyśmy wierzyć, że zarówno Chiny jak i Rosja są zdolne jak i chętne do tego żeby również zmieniać tą obecną strukturę sił. Inaczej mówiąc w takim scenariuszu Grenlandia rzeczywiście jest niezbędna bo byłaby absolutnie centralnym punktem w projekcie tzw. Złotej Kopuły. Amerykanie obecnie dysponują bazą wojskową na Grenlandii, która byłaby absolutnie centralnym punktem i podejrzewam, że jedną z rzeczy, która tak bardzo prezydenta Trumpa rozzłościła, o której się nieco mniej mówi, to że Dania wraz z autonomicznym rządem Grenlandii pozwoliły w ostatnim roku, w 2025, Europejskiej Agencji Kosmicznej na budowę swojej własnej bazy na terenie Grenlandii, która byłaby nieco problematyczna dla planów Ameryki, jeżeli chodzi o rozbudowę bazy na cele właśnie zarządzania i kontrolowania całą tą potężną flotyllą satelitów, która miałaby być tworzona dla celów obronnych pod nazwą tej Złotej Kopuły.

Dziś w Brukseli nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej. Szczyt zwołano w reakcji na groźby nałożenia ceł na kraje, które wysyłają swoje siły zbrojne na Grenlandię. Tak jak mówiliśmy, choć prezydent USA wycofał się z tych gróźb, to spotkanie europejskich przywódców i tak się odbędzie. Unijni dyplomaci mówią, że nie można prowadzić polityki na podstawie wpisów w mediach społecznościowych i nie wiadomo czy problem nie powróci. A czy napięcia w relacjach Unia Europejska – Stany Zjednoczone pozostaną?

Myślę, że jest to element, który będzie kształtował przyszły rok, ale też tak jak powiedziałem na początku naszej rozmowy, wydaje mi się, że zarówno Unia Europejska, jak i kraje NATO -poza Stanami Zjednoczonymi- coraz wyraźniej widzą, że potrzeba jest stworzenia czegoś, co nawałem szczepionką na Trumpa, czyli jakiejś polityki informacyjnej, komunikacyjnej wobec wszystkich tych zapowiedzi prezydenta Trumpa. Bardzo charakterystyczne jest też wystąpienie -trochę mniej formalne, ale wiemy że się odbyło- gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma w czasie szczytu w Davos, który łajał polityków europejskich za to, że ulegają tak mocno tej retoryce prezydenta Trumpa. Wręcz sugerował, że na klęczkach do niej podchodzą. Myślę, że widoczne są już ruchy zarówno po stronie krajów nordyckich, jak i prezydenta Francji, również i kilku innych polityków, że ta retoryka się w najbliższych miesiącach zmieni.

Panie doktorze dziś ma się odbyć ceremonia podpisania dokumentów ustanawiających Radę Pokoju. To jest nowe gremium, które ma według USA przyczynić się do rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego w Strefie Gazy i ma być to taka platforma dyskusji na temat innych konfliktów na świecie. Władze USA zaprosiły do udziału w radzie przywódców kilkudziesięciu państw, w tym prezydenta Karola Nawrockiego. Polski prezydent na uroczystości będzie, ale swojego podpisu nie złoży. A w tym gronie zaproszonych znalazła się również Rosja. Z perspektywy tego, że to Rada Pokoju, to wybór taki można by powiedzieć interesujący. Dlaczego taki?

Cały koncept tej rady jest interesujący oczywiście. Wydaje się, że na razie ta rada jest projektowana jako prywatne gremium prezydenta Trumpa. Dokumenty ją ustanawiające mówią wprost, że prezydent Trump, który miałby występować jako przewodniczący tej rady miałby absolutne prawo weta, więc jest to raczej zdecydowanie ciało niedemokratyczne. Sama nazwa też na to wskazuje. Mówimy w języku polskim oczywiście o radzie, natomiast w języku angielskim rada, taka która ma jakieś przejawy demokratyczne czy funkcje demokratyczne, czy formę, strukturę demokratyczną, nazywałaby się raczej council niż board. Board to terminologia raczej taka korporacyjna. Jeśli chodzi rolę Polski, która oczywiście jest dość problematyczna w tej chwili, wydaje mi się, że jest to emanacja świadomej lub nieświadomej, ale jakby takiej stałej polityki prezydenta Trumpa, który niestety czego się dotknie to wprowadza tam chaos pewnego rodzaju i jest to również widoczne w polskiej polityce. Prezydent Trump z pewnością jest osobowością, która dzieli polskich polityków i myślę, że ten proceder będzie trwał. Natomiast sam udział Polski w takiej radzie…

Właśnie, powinna dołączyć czy nie powinna dołączyć?

Osobiście uważam, że udział Polski w takiej radzie byłby kompromitujący, ponieważ przede wszystkim jest ona całkowicie nielegalna. Trzeba pamiętać również o tym, że ta rada miała powstać jako wynik rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tam głosowanie było niejednomyślne, Chiny i Rosja wstrzymały się od głosu, wszystkie pozostałe 13 państw zagłosowały za powstaniem takiej rady, natomiast jej kształt jest całkowicie sprzeczny z tą rezolucją. To jest zupełnie prywatny wymysł kilku osób, w tym oczywiście prezydenta Trumpa, który zaprasza również do niej swojego zięcia, osoby ze swojego najbliższego otoczenia oraz wybranych, właściwie takim bardzo szerokim gestem,  czasami przypadkowych przywódców światowych.

A mówił państwu o tym Marcin Sarnek, amerykanista z Uniwersytetu Śląskiego, który był gościem Radia Katowice. Dziękuję.

Dziękuję bardzo.



Radio Katowice / Audycje / Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
Gość Radia Katowice – rozmowa dnia
 
 
 07:40
 

Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Zobacz także Gość Radia Katowice – rozmowa dnia

Autopromocja
Kontakt

Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach
Radio Katowice SPÓŁKA AKCYJNA w likwidacji
ul. Ligonia 29, 40-036 Katowice
tel. +48 32 2005 580, fax +48 32 2005 581
e-mail: sekretariat@radio.katowice.pl
NIP 634-00-20-312
konto: ING BSK SA O/Katowice
IBAN: PL 57 1050 1214 1000 0007 0006 0692
Kod BIC (Swift): INGBPLPW
Redaguje zespół: Redakcja Nowych Mediów
tel. +48 32 2005 525, +48 32 2005 487
e-mail: radio@radio.katowice.pl

Copyright © by Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach Radio Katowice SA          profesjonalne usługi informatyczne