Senat odrzucił kilka dni temu wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Prezydent zapowiedział jednak złożenie drugiego wniosku o referendum. Zadeklarował zmianę pytania, które – w przypadku pierwszego wniosku – uznano za nieodpowiednie.
W Polskiej Grupie Górniczej i Południowym Koncernie Węglowym ogłoszono stan gotowości protestacyjnej. Górnicy obawiają się między innymi o realizację umowy społecznej i stabilność finansową spółek.
Mimo zapowiedzi, w maju raczej nie dojdzie do spotkania przedstawicieli rządu ze stroną społeczną w Polskiej Grupie Górniczej i Południowym Koncernie Węglowym - mówił o tym na antenie Radia Katowice przewodniczący zarządu śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". Na początku kwietnia w obu spółkach ogłoszono stan gotowości protestacyjnej. Górnicy mają obawy dotyczące stabilności finansowej spółek i realizacji umowy społecznej.
— Dochodzą do nas takie słuchy, że panowie ministrowie się obrazili, bo ktoś, między innymi ja, w którymś tam momencie skrytykowaliśmy ich w jakichś tam wywiadach. Więcej oczekiwaliśmy, powiem szczerze, i po ministrze (aktywów państwowych Wojciechu – przyp. red.) Balczunie i po ministrze (energii Miłoszu – przyp. red.) Motyce i po wiceministrze (aktywów państwowych Grzegorzu – przyp. red.) Wronie. Jeżeli to są takie baleriny, które na byle jaką krytykę się obrażają, to trudno. Ale nie można w taki sposób grać losem dziesiątek tysięcy osób — ocenił Dominik Kolorz w rozmowie z Łukaszem Łaskawcem.
Związkowcy oczekują między innymi informacji o tym, jakie elementy inwestycyjne zapisane w umowie społecznej dla górnictwa z 2021 roku, są realizowane.
— My możemy, panie redaktorze, produkować bardzo tanią chemię dla polskiej gospodarki. A chemia jest potrzebna no prawie że wszystkim, od rolnika począwszy, na sektorze zbrojeniowym kończywszy. Na pewno byśmy dyskutowali o elemencie związanym z polityką klimatyczną — mówił gość Radia Katowice. Dominik Kolorz zaznaczył jednocześnie, że nie jest już zapraszany na te spotkania.
Związkowcy alarmują, że jeśli rząd szybko nie przedstawi rozwiązań, Polskiej Grupie Górniczej grozi upadłość w perspektywie kilku miesięcy.
Dominik Kolorz: Referendum ws. polityki klimatycznej UE powinno się odbyć
Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział złożenie drugiego wniosku o referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Pierwszy wniosek przepadł w Senacie, ponieważ zdaniem rządzących i ekspertów pytanie zawierało tezę. Przewodniczący zarządu śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" wyraził nadzieję, że drugi wniosek prezydenta pozbawi senatorów argumentu o stronniczości pytania.
— Jeżeli teraz pytanie nie będzie zawierało tezy, no to niewątpliwie pan prezydent wybija ten argument z rąk wielu senatorów. Jak będzie brzmiało pytanie? Nie wiem tego. Pewnie ono nie będzie zawierać tezy, bo pan prezydent już to zapowiedział (...). My jako naród, my jako suweren wreszcie powinniśmy dostać głos w sprawach kluczowych dla państwa — mówił rozmówca Łukasza Łaskawca.
Pytanie w pierwszym wniosku, ostatecznie odrzuconym przez Senat, brzmiało: "Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
Dominik Kolorz przekonuje, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest zbyt kosztowna. "Jeżeli byśmy tak policzyli te pieniądze, które wydają polskie firmy na system – na razie – ETS 1, a te pieniądze, które teoretycznie dostajemy chociażby z handlu emisjami, no to jesteśmy płatnikiem netto i to na grube kilkadziesiąt miliardów złotych" – argumentował gość rozgłośni.
— I nie pozwólmy sobie wciskać kitu, że akurat te jakieś pieniądze z systemu ETS, które owszem powinny iść na transformację energetyczną, to są jakieś olbrzymie profity — podkreślił Kolorz.
W ocenie przewodniczącego zarządu śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" polityka klimatyczna prowadzi do utraty konkurencyjności unijnej gospodarki. Dominik Kolorz odpiera też zarzuty dotyczące wielkich kosztów organizacji referendum, które Państwowa Komisja Wyborcza oszacowała na prawie 375 milionów złotych. Twierdzi, że referendum powinno się odbyć mimo wysokich kosztów.
O działaniach prezydenta i ubiegłotygodniowym proteście przeciwko Zielonemu Ładowi z przewodniczącym zarządu Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominikiem Kolorzem rozmawia Łukasz Łaskawiec.
Gościem Radia Katowice we wtorkowy poranek jest przewodniczący zarządu Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Dzień dobry.
Dzień dobry panu redaktorowi. Przy okazji wszystkiego dobrego wszystkim mamom bo dzisiaj mamy Dzień Matki.
Tak, od rana składamy życzenia wszystkim mamom. Wszystkiego dobrego, zdrowia przede wszystkim.
Przede wszystkim zdrowia i spokoju z dziećmi.
I spokoju. Panie przewodniczący prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że nie składa broni i złoży drugi wniosek o referendum w sprawie w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Pierwszy wniosek odrzucił Senat bo pytanie było stronnicze, czego nie da się ukryć. Pytanie było postawione z tezą. Jak zatem może brzmieć nowe pytanie panie przewodniczący? Czy „Solidarność” jako partner tej inicjatywy będzie doradzać prezydentowi przy pisaniu pytania?
Faktycznie to pierwsze pytanie było z tezą, tylko trzeba też powiedzieć, że ta teza była prawdziwa. Wie pan, jak ja słyszałem takie głowy podczas debaty ze strony senatorów, że to obraża inteligencję Polaków itd., to ja się z tym nie zgadzam akurat, bo każdy inteligentny człowiek powinien iść na to referendum i powinien zagłosować bez względu na to czy to pytanie było takie czy owakie. Zawsze politycy panie redaktorze, obojętnie jakiej maści znajdą jakikolwiek pretekst żeby tylko naród, my, suweren nie mógł się wypowiedzieć, żeby tylko nie można było mieć mata nad politykami. Tak to niestety już jest, że ten jedyny instrument, który mamy jako obywatele, to on jest z każdej strony deprecjonowany. Akurat tak się niestety składa, że bardziej jest deprecjonowany ze strony partii, która ma w nazwie obywatelska, mówię to z przykrością i z zażenowaniem. Natomiast, co do tego drugiego wniosku, wie pan, jeżeli co najmniej kilkunastu senatorów, włącznie z panią marszałek Kidawą-Błońską, podkreślało, że nie zagłosuje „za” tego 20., czyli wtedy jak odrzucali pierwszy wniosek pana prezydenta, ponieważ tak jak pan powiedział, pytanie jest z tezą, pytanie jest stronnicze. Jeżeli teraz pytanie nie będzie zawierało tezy, to niewątpliwie pan prezydent wybija ten argument z rąk wielu senatorów.
Jak może brzmieć to drugie pytanie w takim razie?
Ja nie jestem doradcą pana prezydenta. Myślę, że między innymi nasza demonstracja, która miała miejsce 20., to przyniosła ten efekt, że prezydent złożył drugi wniosek o referendum i bardzo dobrze, że go złożył. Jak będzie brzmiało pytanie? Nie wiem tego. Pewnie ono nie będzie zawierało tezy bo pan prezydent już to zapowiedział. Ale jeszcze wrócę do tego elementu pań i panów senatorów, tak jak powiedziałem, kilkunastu z nich co najmniej podkreślało, że to pytanie obraża ich inteligencję. Teraz jak tezy nie będzie, to myślę, że mało będą mieli argumentów na to żeby takie referendum się nie odbyło. Panie redaktorze, my jako naród, my jako suweren wreszcie powinniśmy dostać głos w sprawach kluczowych dla państwa, a prowadzenie polityki klimatycznej to sprawa kluczowa dla państwa, to sprawa kluczowa dla życia obywateli i dla funkcjonowania przedsiębiorstw, dla funkcjonowania każdego z nas.
Panie przewodniczący skoro nie chcemy tej unijnej polityki klimatycznej, tak twierdzą między innymi związkowcy, no ale przecież tam są pieniądze na przykład na transformację, to co nie chcemy już pieniędzy?
Proszę pana jeżeli byśmy policzyli te pieniądze, które wydają polskie firmy na system na razie ETS 1, a te pieniądze które teoretycznie dostajemy chociażby z handlu emisjami, to jesteśmy płatnikiem netto i to na grube kilkadziesiąt miliardów złotych i nie pozwólmy sobie wciskać kitu, że akurat te jakieś pieniądze z systemu ETS-u, które owszem powinny iść na transformację energetyczną, to są jakieś olbrzymie profity. Panie redaktorze gospodarka europejska, gospodarka polska potrzebuje taniego prądu. My idąc w ślepy zaułek -trzeba tak to już niestety powiedzieć- ideologii klimatycznej ze strony jednego tylko kontynentu, tracimy całkowicie konkurencyjność unijnej gospodarki. Jeżeli ktoś tam w Unii nie przyjdzie po rozum do głowy, no to skończymy po prostu w krótkich spodenkach i boso. Tak za chwilę będzie wyglądać przeciętny obywatel Unii Europejskiej.
Panie przewodniczący Państwowa Komisja Wyborcza wyliczyła, że to referendum o którym rozmawiamy, kosztowałoby nawet 375 milionów złotych. To jest gigantyczna kwota.
Co z tego panie redaktorze?
Co z tego? To są ogromne pieniądze podatników.
Jak ja słyszę takie elementy, no to co? A ile przewalają pieniędzy podatników na przykład posłowie na kilometrówki? Walą sobie po kilkadziesiąt tysięcy, a nie mają nawet samochodów i nawet nie jeżdżą tych kilometrówek, i na to jakoś nikt nie zwraca na to uwagi. Nawet gdyby tę porównać do kosztów jakie ponosimy jeśli chodzi o politykę klimatyczną, to jest ułamek procenta. Niech to referendum się odbywa. Generalnie rzecz biorąc każdy normalny polityk, każdy normalny obywatel powinien robić wszystko żeby ono się odbyło.
Panie przewodniczący wspomniał pan o systemie ETS. Ta polityka klimatyczna to właśnie też Europejski System Handlu Emisjami. W ubiegłym tygodniu dyskutowano o rewizji systemu w Parlamencie Europejskim i wielu polityków jest zgodnych, że należy odejść od systemu ETS 2, który mogą najbardziej odczuć zwykli obywatele. Bo ETS, ten pierwszy, jest skierowany między innymi do przemysłu.
Ja to chyba u pana też w tym studiu mówiłem już 5 lat temu, jak były pierwsze zalążki systemu ETS-u 2, że to jest jeden wielki krach dla kieszeni przeciętnego Polka i przeciętnego Europejczyka, i to powinno być wyrzucone totalnie do kosza.
2028 rok wejście w życie.
Ja przypomnę, że nam się walą firmy funkcjonujące w Polsce, funkcjonujące tutaj na Śląsku, - bo jesteśmy jeszcze, jakkolwiek by to nie brzmiało, sercem przemysłowym Rzeczypospolitej, z powodu systemu ETS-u. Wie pan, gdyby tego systemu nie było i oparlibyśmy miks energetyczny na takich normalnych zasadach: 30% odnawialnych źródeł energii -tylko bez tych bzdurnych wiatraków, szczególnie na morzu-, 30% atom, 30% węgiel, to mielibyśmy dzisiaj energię po niespełna 300 złotych, mielibyśmy konkurencyjną gospodarkę. Pewnie mielibyśmy tutaj wielu inwestorów, a tak, jak mamy takie badziewie jakie mamy i dopłacamy do tego systemu odnawialnych źródeł energii potężne pieniądze panie redaktorze, jeszcze większe niż uzyskujemy w ramach handlu emisjami, tysiąckrotnie większe niż ma kosztować referendum, o tym nikt nie mówi, to generalnie rzecz biorąc jeden i drugi system jest do kosza, tak naprawdę.
Zmieniamy nieco temat w naszej rozmowie. Moim i państwa gościem jest Dominik Kolorz. W Polskiej Grupie Górniczej i Południowym Koncernie Węglowym ogłoszono na początku kwietnia stan gotowości protestacyjnej. Górnicy głośno mówią o obawach dotyczących stabilności finansowej spółek i realizacji umowy społecznej z 2021 roku. Jaka jest dziś sytuacja panie przewodniczący w Polskiej Grupie Górniczej i w Koncernie po ponad miesiącu?
Nie chciałbym tutaj używać potocznego, aczkolwiek wulgarnego, stwierdzenia. Powiem tylko tak, miało dojść do jakiegoś ponownego spotkania w maju ze stroną społeczną i Polskiej Grupy Górniczej i Południowego Koncernu Węglowego. Z tego co wiem chyba do niego nie dojdzie. Dochodzą do nas takie słuchy, że panowie ministrowie się obrazili, bo ktoś, między innymi ja, w którymś tam momencie skrytykowaliśmy ich w jakiś tam wywiadach. Więcej oczekiwalibyśmy -powiem szczerze- i po ministrze Balczunie, i po ministrze Motyce, i po ministrze Wronie. Jeżeli to są takie baleriny, które na byle jaką krytykę się obrażają, to trudno, ale nie można w taki sposób grać losem dziesiątek tysięcy osób. Miał być przywieziony jakiś znowelizowany program funkcjonowania górnictwa, być może znowelizowane elementy umowy społecznej, póki co nic takiego się nie dzieje, a notabene panie redaktorze myśmy liczyli na to, że wreszcie się ktoś pojawi, przyjedzie i powie jakie elementy inwestycyjne realizujemy z tejże umowy społecznej, bo aż się kłania zainwestować chociażby w produkcję chemii z węgla, co jest zapisane w umowie społecznej. Biorąc pod uwagę totalnie niestabilną sytuację geopolityczną na świecie.
Jeżeli dojdzie do spotkania między innymi pana z ministrami, co pan im powie?
Ja tam już nie jestem zapraszany, wie pan.
Ale gdyby był pan zaproszony, co by pan powiedział ministrom?
To, co powiedziałem przed chwilą. Przede wszystkim trzeba uruchomić zakres inwestycyjny, ten który jest zapisany w umowie społecznej. My możemy panie redaktorze produkować bardzo tanią chemię dla polskiej gospodarki, a chemia jest potrzebna prawie wszystkim, od rolnika począwszy, na sektorze zbrojeniowym kończywszy. Na pewno byśmy dyskutowali o elemencie związanym z polityką klimatyczną. Był taki zalążek na początku tego roku, gdzie była taka iskierka nadziei, że jednak polska energetyka będzie poprzez rewitalizację bloków 200-megawatowych korzystać z węgla jako paliwa przejściowego. Niestety jak patrzę na to, co się dzieje w energetyce, to ze smutkiem stwierdzam, że dalej brniemy w gaz. Przypomnę, że go nie mamy jako Rzeczpospolita, inaczej, mamy go za mało, że gaz jest drogi, będzie jeszcze droższy. Nie zgodzę się też ze stwierdzeniami, chociażby pani minister Kloski, że energetyka rozproszona daje nam bezpieczeństwo. Nie daje panie redaktorze, nie chcę tutaj rozszerzać tematu dlaczego nie daje, ale między innymi Wojsko Polskie ostatnio idąc przykładem Szwecji ma obiekcje, co do tego żeby postawały wiatraki na morzu, ze względów bezpieczeństwa Rzeczpospolitej.
Panie przewodniczący na koniec jeszcze jedna kwestia. Krótkie pytanie, krótka odpowiedź. Według ustaleń Polskiego Radia, Polska jako jedyna złożyła dotychczas oficjalną skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości na umowę z krajami Mercosuru. Nie mamy poparcia w innych państwach?
Na to wygląda. Dobrze, że jest ta skarga złożona, aczkolwiek źle, że tak późno, bo gdyby złożona była wcześniej, przed podpisaniem umowy, to umowa nie weszłaby w życie. Myślę, że to jest znowu taki element z jakim mamy do czynienia z reguły w Polsce, że politycy co innego robią na potrzeby wewnętrznej polityki, a na innym instrumencie grają w Unii Europejskiej.
I tutaj stawiamy kropkę. Gościem Radia Katowice był przewodniczący zarządu Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Dziękuję za spotkanie.
Dziękuję bardzo. Wszystkiego dobrego.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
