Ile szpitali potrzebuje województwo śląskie i dlaczego mniej niż dziś?
Czy samorządy przestały radzić sobie w ochronie zdrowia? Czy wszystkie publiczne szpitale w województwie powinny być w jednych rękach i czy to ręce marszałka?
Z wicemarszałkiem województwa śląskiego Waldemarem Bojarunem rozmawia Marcin Zasada.
Ile szpitali potrzebuje województwo śląskie? To jest podchwytliwe pytanie zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Waldemar Bojarun wicemarszałek województwa śląskiego, odpowiedzialny za ochronę zdrowia, jest dziś w studiu Radia Katowice. Dzień dobry panie marszałku.
Witam bardzo serdecznie. Witam wszystkich słuchaczy Radia Katowice.
Ile szpitali potrzebuje województwo śląskie?
Pytanie rzeczywiście jest podchwytliwe, ale bardzo trafne. Tak naprawdę tyle żeby każdy z mieszkańców naszego województwa czuł się bezpiecznie, że gdyby przyszedł mu trafić do szpitala -czego oczywiście nikomu nie życzymy- mógł spokojnie trafić bez przesuwania, bez przenoszenia, w miarę stosunkowo blisko, ale tak na dobrą sprawę musi trafić do szpitala, który go będzie leczył, a mamy przecież kadrę medyczną na najwyższym poziomie. Województwo śląskie słynie od lat z tego, że tutaj nie tylko panowie profesorowie, ale generalnie cała kadra medyczna jest wiodącym ośrodkiem kraju i to nie w jednej kardiologii czy kardiochirurgii, o której często mówimy, ale w wielu dyscyplinach, na przykład w okulistyce.
I tak przy okazji jeszcze pochwaliliśmy lekarzy, dyrektorów, ordynatorów. Bardzo dobrze. Panie marszałku ile ze szpitali, które są dzisiaj w waszym portfolio, potrzebuje województwo śląskie? Przypomnimy ile jest w waszym portfolio?
43 jednostki, z tego 36 SPZOZ-ów (Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej), jeszcze kilka spółek medycznych o bardzo różnym charakterze, w bardzo różnych lokalizacjach, nawet bardzo ciekawych niektórych lokalizacjach. Mogę wspomnieć tutaj o przepięknym szpitalu, który mieści się dosłownie na zboczach Kubalonki, a myślę, że pamięta jeszcze prezydenta Ignacego Mościckiego.
Piękny rzeczywiście. Nie odpowiedział pan na moje pytanie: ile szpitali potrzebuje województwo śląskie?
Jeszcze raz podkreślę panie redaktorze…
…albo dlaczego mniej panie marszałku, dlaczego potrzebuje mniej szpitali? Bo z takim wyzwaniem się dzisiaj -nie owijając w bawełnę- już mierzycie.
Potrzebuje mniej, może nie mniej jeśli chodzi o miejsca, ale na pewno o ilość podmiotów organizacyjnych. Żeby wyjaśnić naszym słuchaczom precyzyjnie, każdy przyzwyczajony jest do tego, że szpital jest gdzieś w miarę blisko, znamy go, jeśli nie w mojej miejscowości to w miasteczku albo mieście niedaleko, obok, ale tak na dobrą sprawę dzisiaj komunikacja jest zupełnie na innym poziomie niż przed laty, dzisiaj też zupełnie inaczej wygląda struktura funkcjonowania województwa śląskiego. Mamy pełny szacunek dla naszego dziedzictwa i wielkich zakładów pracy, których kiedyś było bardzo dużo, ale wypadkowość w tych zakładach pracy też była na wysokim poziomie. Jeszcze niektórzy z nas pamiętają.
Ja panu dołożę jeszcze więcej panie marszałku – demografia. Wszystkie miasta w metropolii, chyba bez wyjątków, w porównaniu do początku stulecia nawet, zamieszkuje zdecydowanie mniej ludzi, w porównaniu do czasów w których, tak jak pan powiedział, działały kopalnie, huty i cały przemysł ciężki.
Zgadza się. Musimy zwrócić uwagę, że depopulacja jest największym wyzwaniem nie tylko województwa śląskiego, ale wszystkich szybko rozwijających się regionów w Europie, i to dotyczy nas. Zdaje się to dziwne, że skoro nadal się szybko rozwijamy, nadal mamy nowe miejsca pracy, świetnie funkcjonują uczelnie, to dlaczego mieszkańców jest mniej? Tutaj błyskawiczne wyjaśnienie, z jednej strony naturalny przyrost jest coraz mniejszy. Powiem wprost rzecz, którą często nie słyszymy z anteny, nie ma mody na dzieci. To nie jest uproszczenie, ale proszę zwrócić uwagę na młodych ludzi.
Właśnie zamyka się porodówka w Dąbrowie Górniczej.
Oczywiście, oddziałów szpitalnych ginekologicznych, ginekologiczno-położniczych tak naprawdę dzisiaj jest niestety za dużo. Nikt nie chce ich zamykać, ale prawda jest bardzo smutna.
To już wiemy panie marszałku dlaczego mniej. Jak chcecie to zrobić? Na podstawie tej sieci -zaraz dojedziemy czy to jest sieć- 43 jednostek, którymi zarządzacie?
Ministerstwo zdrowia przygotowało dokument analityczny, w zasadzie wskazujący drogę rozwoju służby zdrowia czy ochrony zdrowia w całym kraju. To nazywane jest najczęściej mapą potrzeb i to diagnozuje, które szpitale, które oddziały mają obłożenie duże, małe, średnie, czyli rokują na rozwój przy dosprzętowieniu, bo podkreślę kadra jest na wysokim poziomie, czy być może przy inwestycjach infrastrukturalnych -mówię tu o budynkach-, ale są też miejsca, w których po prostu fizycznie pewnych oddziałów jest za dużo. Tu ginekologia i położnictwo jest takim przykładem. Mieliśmy taki oddział w strukturze województwa śląskiego, który miał 39 porodów w jednym roku, to naprawdę dramat. Ale konsolidacja dwóch takich oddziałów pozwoliła na nie tylko podniesienie poziomu świadczenia usług zdrowotnych, ale też na dobre funkcjonowanie. Nic się dla pacjentek nie zmieniło. Bardzo chcemy żeby tych pacjentek właśnie na tych oddziałach było jak najwięcej, oczywiście ze szczęśliwym rozwiązaniem.
Ma pan na myśli jakieś konkretne miasta czy placówki rekomendowane do zamknięcia, likwidacji, konsolidacji czy innej transformacji?
Nie chcemy niczego zamykać, to podkreślam z całą mocą. Jest różnica między zamknięciem a reorganizacją polegającą na połączeniu dwóch-trzech jednostek i takimi drogami poszły inne województwa. Województwo pomorskie już dawno konsolidowało jednostki nawet pięć do jednego. Myślę, że to jest takie wyzwanie, ale skonsolidowanie dwóch czy trzech szpitali, które funkcjonują w jednym mieście jest procesem naturalnym. Co to zmienia?
Panie marszałku zaraz porozmawiamy o tym, co to zmienia, a także o tym czy ten system działa w ogóle. Rozmawiamy o szpitalach w województwie śląskim, których jak już ustaliliśmy, jest za dużo. To po pierwsze. Po drugie jeszcze pański poprzednik na tym stanowisku, czyli Leszek Pietraszek w Zarządzie Województwa Śląskiego, pracował nad -poprawi mnie pan pewnie jeżeli użyję złych terminów- strategią dla tych właśnie 43 podmiotów, które dzisiaj są pod waszym zarządem. Chodzi o to żeby również między innymi stworzyć z nich -jak rozumiem- pewną sieć. To pierwsze pytanie do pana jako człowieka, który -jak rozumiem- pracuje przy tym dokumencie, jak to możliwe, że tej sieci przez całe lata nie było? Bo jak sądzę nie było?
Sieć generalnie jest panie redaktorze, tylko zobaczmy jak to funkcjonuje. 43 jednostki marszałkowskie…
Ale wiąże je tylko to, że są marszałkowskie czy coś jeszcze je wiąże?
…do tego dochodzą jeszcze szpitale kliniczne uniwersyteckie, których jest też bez liku, szpitale powiatowe i jeszcze prywatne się w to włączają, więc sieć fizycznie funkcjonuje. Tak naprawdę każdy mieszkaniec spoglądając dookoła może wypatrzeć jednostkę zdrowia, którą chętnie odwiedzi, jeśli zajedzie taka potrzeba.
Panie marszałku, jedna ważna uwaga czy te jednostki, ich oddziały, specjalizacje, usługi które oferują, są ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane na zasadzie uzupełniania się czy nie?
Często tak, a często niestety nie. Na czym polega problem zatem? Problem polega na tym, nawet nie jeśli chodzi, że liczba jest za duża, tylko nie ma właściwej konsolidacji. Udało nam się na przykład namówić 10 podmiotów szpitalnych żeby wspólnie zleciło usługę, chodziło bodajże o sprzątanie czy ochronę obiektów szpitalnych. Oszczędności tylko z tego jednego ruchu wyniosły ponad 3,5 miliona złotych dla 10 placówek, to są pieniądze, które pozostają…
3,5 miliona złotych na sprzątaniu?
Tylko na tym, na takim małym elemenciku. Zobaczmy skalę.
To jak to sprzątanie wyglądało wczoraj? Ekipa z MTV przychodziła?
Zobaczmy skalę. Jeśli pomyślimy o zakupach leków centralnie dla wszystkich szpitali, jeśli pomyślimy o innych usługach, które można by w ten sposób spełniać, te oszczędności mogą być znacznie większe.
Panie marszałku to wspaniałe pomysły, ale mnie się nie mieści w..
To działa. My je realizujemy.
Ja gratuluję i nawet /brawa/, słyszy pan te oklaski? Tylko jak to jest możliwe, że dzisiaj my chwalimy się tym, że 3,5 miliona oszczędziliśmy na sprzątaniu a zaraz oszczędzimy na wspólnym zakupie leków. Czemu to są odkrycia?
To jest tylko przykład tego, że konsolidacja jest dobrym kierunkiem. Chciałbym podkreślić, co najważniejsze dla naszych słuchaczy, żeby pacjenci mieli świadomość, że takie procesy które realizujemy, jeśli chcemy połączyć dwa szpitale w konsolidacji -to budzi oczywiście niepokój, no jak to mieliśmy dwa, teraz ma być jeden-, to po pierwsze ich nie przenosimy, fizycznie one pozostają w swoich miejscach. Mało tego mamy szansę na to żeby pracownicy [zostali – przyp. red.], bo przecież nie chcemy ograniczać kadry żeby te usługi były na tym samym poziomie. Ale mamy do pozyskania na przykład 70 milionów złotych bezzwrotnego grantu na budowę obiektu, na inwestycje.
A 70 milionów skąd? Z ministerstwa?
Z ministerstwa. Jest program ministerialny na konsolidację szpitali.
To jest premia za konsolidację.
To jest „premia” za konsolidację, więc warto po nią sięgnąć.
Ale jeżeli pan za to zbuduje nowy budynek, to zwiększy koszty.
Oczywiście, że się zwiększą. Panie redaktorze, jeśli odwiedzam nasze placówki szpitalne, to naprawdę niektóre pamiętają nie tylko ubiegły, ale jeszcze wcześniejsze stulecia.
Panie marszałku przykład być może taki jeden z pierwszoplanowych dla pana i również wyzwanie – Bytom.
Bardzo dobry przykład. Tam dzisiaj funkcjonują trzy szpitale: miejski i dwa wojewódzkie. Połączenie tych dwóch wojewódzkich w jedną jednostkę, podkreślę raz jeszcze nie zamierzamy ograniczać tu kadry, nie chcemy żeby kogoś pozbawić pracy, tak naprawdę funkcjonalność tych jednostek zaraz się zwiększy. W jednym szpitalu mamy stołówkę, drugi ma usługi katerningowe, czyli może fizycznie kuchnia pełnić obowiązki dla dwóch szpitali. Z drugiej strony mamy laboratorium, funkcjonuje w jednym szpitalu, drugi tego laboratorium nie ma, musi zlecać do na zewnątrz. Znowu, laboratorium dla dwóch jednostek w jednym organizmie funkcjonuje. To są proste mechanizmy wymagające od nas konsolidacji, wymagające zrozumienia tego procesu. Dlatego o tym opowiadam, bo dla pacjenta będzie szybciej, łatwiej. Pacjent nie będzie krążył, że dzisiaj trafił na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy) do pana dyrektora, a jutro trzeba go przewieźć do mnie bo jednak specjalista najlepszy jest u mnie. To będzie w jednej jednostce, bezproblemowo dla pacjenta.
Czas panie marszałku?
Jest bardzo istotny.
To oczywiste i do tego mamy jeszcze pewnie protesty, wątpliwości, obawy itp. Kiedy to się wydarzy?
Fizycznie?
Tak, w optymistycznym…
Proces rozpoczęliśmy i myślę, że w ciągu kliku miesięcy ten proces będzie…
Do końca roku czy…
Myślę, że jest taka opcja żeby do końca roku formalnie zrobić, bo my już proces konsolidacji musimy zweryfikować do końca października, bowiem taki jest termin złożenia wniosku do ministerstwa żeby nie uciekło te 70 milionów.
Panie marszałku ostatnie pytanie. Jak pan sam zauważył jest trzeci szpital, który jest miejski. Nie jest to jednostkowy przypadek w skali województwa. Co z tym trzecim szpitalem miejskim?
Proste, jeśli uda nam się skonsolidować te dwa wojewódzkie w taki regionalny szpital dobrze funkcjonujący i pacjenci docenią ten ruch, że to świetnie funkcjonuje, kadra będzie zadowolona, że to działa, nic nie stoi na przeszkodzie żeby kolejne kroki konsolidacyjne czynić. Podkreślę raz jeszcze w niektórych województwach takie procesy są.
Czyli przejąć szpital miejski.
Być może taki kierunek jest najwłaściwszy. Wszystko po to żeby pacjent czuł się zaopiekowany, bezpieczny i spokojny.
Waldemar Bojarun wicemarszałek województwa śląskiego dziś w Radiu Katowice. Dziękuję bardzo.
Dziękuję serdecznie i do usłyszenia.
Do usłyszenia. Do zobaczenia.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
