Zmiany zasad finansowania szpitali - to postulat ponad 20 samorządowców z województwa śląskiego. Alarmują oni, że sytuacja zarządzanych przez nich lecznic pogarsza się między innymi przez rosnące straty i niezapłacone nadwykonania.
W tej sprawie na początku tygodnia odbyło się spotkanie w śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. Jakie są szanse na poprawę sytuacji szpitali powiatowych?
Rosnące straty i niezapłacone nadwykonania – to główne przyczyny problemów szpitali powiatowych. O złej sytuacji finansowej placówek mówiła w czwartek w Radiu Katowice Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego dodając, że jest to ogólnopolskie zjawisko.
— Pieniądz nie idzie za pacjentem. Pacjent wybiera nasz szpital. My możemy go leczyć, ale nie dostaniemy za to środków, ponieważ w Polsce leczenie jest limitowane. Nie mówimy o tym na głos. Pacjenci nie zdają sobie sprawy, że każdy szpital ma podpisaną umowę na konkretną kwotę, czyli konkretną liczbę pacjentów do wyleczenia w roku. Pozostałych pacjentów prawdopodobnie musi opłacić właściciel szpitala — przyznała na antenie rozgłośni.
Zła sytuacja finansowa szpitali powiatowych była tematem poniedziałkowych rozmów przedstawicieli ponad 20 samorządów z województwa śląskiego z dyrekcją katowickiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Uczestnicy spotkali się z dyrektor Katarzyną Adamek, z którą rozmawiali o problemach i możliwych rozwiązaniach. Marta Nowacka oceniła w czwartkowej rozmowie z Pawłem Nadrowskim, że spodziewała się bardziej konstruktywnego spotkania.
— Spotkaliśmy się z takim trochę oporem, jakbyśmy byli po dwóch stronach barykady. Wszyscy przedstawiciele wskazywali wyraźnie, że przyszliśmy tam po pomoc i chcemy mówić jednym głosem. Musimy przyjść do płatnika, bo z nim mamy podpisaną umowę. Mamy konkretne problemy i prosimy o wsparcie. Takie też pytania kierowaliśmy do dyrektor śląskiego NFZ. Nastawienie było początkowo mocno zapobiegawcze, myślące że będziemy robić tam rewolucję i strajki. Nie chcieliśmy, żeby tak to było odebrane i wielokrotnie to powtarzaliśmy. Niestety, nie mieliśmy konkretów. Parę pytań zostało rozstrzygniętych, natomiast te odpowiedzi były dość niepokojące. NFZ nie ma pieniędzy, nie będzie płacił za nadwykonania limitowane — relacjonowała Marta Nowacka w Radiu Katowice.
Prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego dodała, że innym problemem jest sprzęt nabyty ze środków Krajowego Planu Odbudowy przez niektóre placówki.
— Będziemy mieć eksponaty w szpitalach, ponieważ nie dostaniemy kontraktowania na sprzęty, które kupiliśmy. Mimo, że Narodowy Fundusz Zdrowia wydał nam pozytywną opinię o zakupie tego sprzętu. Uznał, że ten zakup jest konieczny, natomiast później odpisuje, że nie będzie na to środków. Mammografy, kolonoskopy i gastroskopy będą zatem stały i będziemy mogli sobie robić przy nich zdjęcia — stwierdza gość Radia Katowice.
Marta Nowacka przyznała na antenie Radia Katowice, że poniedziałkowe spotkanie z dyrekcją śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia było pierwszym tak dużym wydarzeniem, kiedy wszyscy obecni samorządowcy jednym głosem apelowali o zmianę zasad finansowania szpitali.
— To pokazuje skalę problemu. To pokazuje, że problemem nie jest tylko pojedynczy szpital i pojedyncza sytuacja w danym powiecie. To sytuacja regionalna, a nawet i ogólnopolska — oceniła prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
Marta Nowacka tłumaczyła w rozmowie z rozgłośnią, że zła sytuacja szpitali nie pojawiła się nagle.
— To nie jest tak, że teraz się stało źle. Teraz już jest ten kryzys, o którym mówimy od kilku lat — mówił gość Radia Katowice. — Wydarzyła się sytuacja, że ze względu na problem z budżetem NFZ zaczęto dostosowywać możliwości płatnika do tego budżetu. Zmiany, które wprowadzono w kilka miesięcy i zasad, które panowały od wielu lat spowodowały, że nawet szpitale z dodatnimi przez ostatnie lata wynikami, miały dramatyczną stratę — dodała Marta Nowacka wskazując jako przykład szpital w Chorzowie. Według poniedziałkowych słów prezydenta Chorzowa Szymona Michałka, placówka przynosząca zyski, zaczęła notować straty po zmianach w finansowaniu świadczeń przez NFZ.
Brak nadwykonań – dłuższe kolejki
Marta Nowacka odpowiedziała w Radiu Katowice na pytanie co wydarzyłoby się, gdyby szpitale nie realizowały świadczeń w ramach nadwykonań. W opinii prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, doprowadziłoby to do wydłużenia kolejek.
— Widzimy, co się zadziało, kiedy trochę zlimitowano świadczenia tomografii komputerowej, rezonansu, czy gastroskopii i kolonoskopii. Te kolejki się wydłużyły. Podobną sytuację widać w endoprotezoplastyce. Po prostu pacjent może podobno czekać na badania, diagnostykę lub zabieg. W pierwszej kolejności powinniśmy przyjmować pacjentów, którym powinniśmy ratować zdrowie i życie. Natomiast w mojej ocenie wszyscy pacjenci, którzy trafiają do szpitala, są z tej kategorii — mówił gość rozgłośni.
Z Martą Nowacką, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego rozmawia Paweł Nadrowski.
Szpitale powiatowe na krawędzi. Czy jest sposób żeby uleczyć ich sytuację finansową? O tym porozmawiamy z naszym gościem a jest nim Marta Nowacka prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Dzień dobry pani prezes.
Dzień dobry państwu.
Chyba nie było jeszcze tak dużej akcji, że ponad 20 samorządowców jednym głosem zaapelowało o zmiany w zasadach finansowania szpitali. Mam rację?
No nie. Rzeczywiście to pokazuje skalę problemu, to pokazuje, że problemem nie jest tylko pojedynczy szpital i pojedyncza sytuacja w danym powiecie, tylko że to jest rzeczywiście sytuacja regionalna, a nawet i ogólnopolska.
To może od początku. Co sprawia, że teraz jest źle? Pytam w kontekście na przykład szpitala w Chorzowie, bo prezydent Michałek mówił, że wcześniej placówka przynosiła zyski, nagle zaczęła notować straty po zmianach w finansowaniu świadczeń przez NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia). Jak to jest możliwe?
To nie jest tak, że teraz się stało źle. To jest ten kryzys, o którym mówimy od kilku lat, bo my powtarzamy cały czas to, że w szpitalnictwie jest bardzo źle. Już wręcz w komentarzach pacjentów cały czas słyszymy, że ciągle się mówi, że ochrona zdrowia kuleje i ma kryzys. Natomiast wydarzyły się sytuacje takie, że ze względu na problem z budżetem NFZ-u zaczęto dostosowywać możliwości płatnika, czyli NFZ-u do właśnie tego budżetu. Zmiany, które wprowadzono w kilka miesięcy i zmiany trochę zasad, które panowały od wielu, wielu lato spowodowały, że takie szpitale, nawet te które miały dodatnie wyniki przez ostatnie lata, miały dramatyczną sytuację i dramatyczną stratę. Na przykład szpital w Chorzowie 20 milionów w ciągu jednego roku, to są gigantyczne pieniądze. Podobna sytuacja w innym szpitalu – 40 milionów.
A pani szpital? Szpital w Siemianowicach Śląskich? Jak sytuacja finansowa?
W szpitalu w Siemianowicach, ja mówię, że jest sytuacja krytyczna, ale stabilna -mówiąc po medycznemu-, czyli od lat mamy taką samą sytuację i od lat próbujemy się restrukturyzować, więc my jesteśmy już tak dwa kroki do przodu w porównaniu z tymi, którzy mieli bardzo dobrą sytuację. To jest zupełnie inny rodzaj szpitala bo to jest typowy szpital powiatowy. Ta strata pojawiała się już wcześniej. Teraz widzimy, że ten kryzys jest ogólnopolski.
A co jest bardziej bolesne finansowo? Wynagrodzenia, które rosną i trzeba znaleźć na to pieniądze czy nadwykonania, które nie są opłacane?
To jest jedno i drugie bo pieniądz nie idzie za pacjentem. Pacjent wybiera nasz szpital, a finalnie możemy tego pacjenta leczyć, ale nie dostaniemy za to środków, ponieważ w Polsce leczenie jest limitowane. Nie mówimy o tym na głos. Pacjenci nie zdają sobie z tego sprawy, że każdy szpital ma podpisaną umowę na konkretną liczbę pieniędzy, czyli na konkretną liczbę pacjentów, którą w roku możemy wyleczyć. Pozostałych pacjentów prawdopodobnie musi opłacić właściciel szpitala.
A co by było gdyby nadwykonań nie było, gdyby państwo ich nie robili? Przekroczony limit, to ucinamy, kończymy.
Widzimy, co się zadziało w momencie kiedy trochę zlimitowano świadczenia tomografii komputerowej, rezonansu, gastroskopii czy kolonoskopii. Te kolejki się wydłużyły. Podobną sytuację widać w endoprotezoplastyce. Po prostu pacjent może czekać -podobno- na badania lub na diagnostykę, lub na zabieg. W pierwszej kolejności powinniśmy przyjmować pacjentów, którym winniśmy ratować zdrowie i życie, natomiast w mojej ocenie wszyscy pacjenci którzy trafiają do szpitala są z tej kategorii.
We wrześniu rząd przyjął limity wynagrodzeń dla lekarzy i ograniczenie liczby godzin pracy do 320 miesięcznie. Czy to w jakiś sposób może pomóc szpitalom powiatowym jeśli chodzi o wynagrodzenia? Czy raczej zaszkodzi bo nie będzie lekarzy przy limicie godzinowym?
Skupiliśmy się bardzo na restrukturyzacji ochrony zdrowia właśnie aferą warszawską, która jest rzeczywiście bardzo karygodna, ale nie w każdym szpitalu pracują lekarze milionerzy czy pielęgniarki milionerki. Tak, mówiliśmy od lat, że trzeba ustabilizować płace minimalne i maksymalne, ale nie powinniśmy się tylko i wyłącznie na tym skupiać. To powinien być puzzel do reformy. Dzisiaj my nie mamy tak dużego problemu z wynagrodzeniami bo one się już uspokoiły. Są specjalizacje, w których rzeczywiście chcą lekarze czy pielęgniarki wyższe kwoty -lekarze na przykład powyżej 240 zł [za godzinę – przyp. red.] to jest szczególnie SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy)-, ale w wielu szpitalach powiatowych pracują lekarze, którzy zarabiają poniżej 200zł. Może spowodować ta reforma podwyższenie tych oczekiwań i w krótkim czasie będziemy zmuszani podwyższać tę kwotę do tej maksymalnej. Największym stresem jest dla nas to, co ma się pojawić w poradniach specjalistycznych, bo jeżeli rzeczywiście przejdzie ta część [projektu ustawy – przyp. red.] dotycząca minimalnego zatrudnienia, czyli pół etatu, no to w małych miejscowościach będzie to problem, ponieważ do małych miejscowości przyjeżdża lekarz na jeden dzień, na 4 godziny wymagane i co zrobimy z pozostałymi godzinami? On nie przyjedzie do tego powiatu na pół etatu, on będzie chciał dalej pracować te parę godzin, w których rzeczywiście przyjmuje pacjentów.
Rozmawiamy o trudnej sytuacji szpitali powiatowych. Co powinno się zmienić żeby ta sytuacja finansowa troszeczkę się poprawiła?
Przede wszystkim skupiamy się na pielęgniarkach i ich wynagrodzeniach, lekarzach, podstawowych rzeczach, które dotyczą organizacji wewnątrz szpitala, w ogóle nie mamy pacjenta w kręgu zainteresowania. Mówimy o konsolidacji szpitala, że wtedy będzie bardzo dobrze kiedy te szpitale się połączą, tylko nie mówimy o tym kto z tych szpitali, jeżeli jeden i drugi ma po 20 milionów zobowiązań, kto zapłaci te 40 milionów złotych. No kto? My pacjenci. To jest najgorsze, że nie ma tego reformatora ogólnopolskiego, tylko zajmujemy się jakimiś sytuacjami, które były od lat wiadome. NFZ doskonale wiedział o bilokacji lekarzy, bo są takie przepisy po prostu stworzone przez sam system. Wiedział doskonale jakie są wynagrodzenia lekarzy, chociaż ciągle mówi, że nie mógł tych danych zebrać. Przecież wielokrotnie informowaliśmy jaki mamy problem ze wzrostem wynagrodzeń. Ustawa podwyżkowa, która tak naprawdę nie jest realizowana przez płatnika, zrzuca się na nas obowiązek znalezienia pieniędzy na wynagrodzenia, chociaż w ustawie jest wyraźnie zapisane, że to płatnik ma nam za to zapłacić. Opinia publiczna jest skoncentrowana na tym, że zabiera się pieniądze na wynagrodzenia, nie patrzy się na to, że nie ma w ogóle pieniędzy na leczenie, ponieważ pacjent pomimo e-kolejek, e-rejestracji i różnych udogodnień nie jest w stanie szybko przyjść do lekarza i uzyskać pomoc.
W poniedziałek było spotkanie samorządowców w NFZ w Katowicach. Są państwo zadowoleni z tego spotkania?
Myśleliśmy, że to spotkanie będzie bardziej konstruktywne. Spotkaliśmy się z takim trochę oporem jakbyśmy byli po dwóch stronach barykady. Wyraźnie wszyscy przedstawiciele wskazywali, że my przyszliśmy tam po pomoc, chcemy mówić jednym głosem. Musimy przyjść do płatnika bo z nim mamy podpisaną umowę. Mamy konkretne problemy i prosimy o wsparcie. Takie też pytania kierowaliśmy do pani dyrektor NFZ-tu śląskiego. Nastawienie było początkowo mocno jakby zapobiegawcze, myślące że będziemy robić tam jakąś rewolucję i strajki, nie chcieliśmy żeby tak to było odebrane i wielokrotnie to powtarzaliśmy. Nie mieliśmy niestety konkretów. Parę pytań rzeczywiście zostało rozstrzygniętych, natomiast te odpowiedzi były dość niepokojące. NFZ nie ma pieniędzy, nie będzie płacił za nadwykonania limitowane. Tak jak mówię świadczenia w Polsce, leczenie jest limitowane. Bardzo dobry przykład szpitali, które korzystają ze środków KPO (Krajowy Plan Odbudowy), będziemy mieć eksponaty w szpitalach ponieważ nie dostaniemy kontraktowania na te sprzęty, które kupiliśmy, mimo że Narodowy Fundusz Zdrowia wydał nam pozytywną o zakupie tego sprzętu, czyli uznał że ten zakup jest konieczny. Natomiast później odpisuje nam, że nie będzie na to środków, zatem mammografy, kolonskopy, gastroskopy będą stały i będziemy mogli sobie przy nich robić zdjęcia.
Została nam minuta, więc zapytam krótko. 19 października odbędzie się szczyt szpitali powiatowych w Warszawie. Wybiera się pani? Jakie ma pani oczekiwania?
Jak najbardziej. Będziemy tam uczestniczyć jako związek. Współorganizujemy to z Ogólnopolskim Związkiem Szpitali Powiatowych i Związkiem Powiatów Polskich. Mamy takie oczekiwania, że przede wszystkim ktoś z ministerstwa i ktoś z centrali NFZ-tu się tam pojawi, bo ostatnio nie jesteśmy mile widziani. Chcemy zacząć dialog, o którym cały czas się mówi, że on jest najważniejszy.
Będziemy to obserwować. Naszym gościem była Marta Nowacka prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
