— W kontekście marketingu politycznego nie ma żadnego znaczenia, po czyjej stronie jest racja. Ważne, że są igrzyska i wydaje mi się, że to jest potrzebne obu stronom, aby mocniej osadzać się w swoim twardszym elektoracie — mówił w Radiu Katowice prof. Akademii WSB Krystian Dudek o sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Ekspert ds. marketingu politycznego stwierdził, że żadnej ze stron "nie jest na rękę" zakończenie sporu.
Krystian Dudek ocenił na antenie rozgłośni, że spór o TK jest "bardzo wygodny" zarówno dla rządu, jak i prezydenta oraz opozycji.
— W zasadzie nie trzeba się wysilać. Mówimy ciągle to samo, odwołujemy się do swoich wyborców, którzy mówią "ma rację". Przykre jest to, że ja w tym w ogóle nie widzę odpowiedzialności za kraj w obliczu tego, co dzieje się na arenie międzynarodowej, zagrożeń ze strony Rosji. My naprawdę nie potrafimy usiąść do stołu i porozmawiać o poważnych rzeczach — stwierdził gość Radia Katowice w rozmowie z Pawłem Nadrowskim.
Prof. Akademii WSB podkreślił, że na sporze o Trybunał Konstytucyjny wizerunkowo zyskuje aktualnie rząd.
— Jak czytamy sondaże, jest tam minimalna przewaga w tym kierunku — zwrócił uwagę gość rozgłośni. Dodał jednocześnie, że sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym i spór o sędziów, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie z formułą "wobec prezydenta", ale nie w obecności prezydenta, to okazja dla Karola Nawrockiego do pokazania się z silnej i zdecydowanej strony.
— On marzy o ustroju prezydenckim w Polsce, więc jego działania za każdym razem będą zmierzały w tym kierunku. Z drugiej strony patrzymy na to, że kiedyś była powołana pani Pawłowicz i pan Piotrowicz, a dziś politycy mówią, że nie powinno być pana Berka. Jeszcze jakiś czas temu mówili, że jak Sejm wybierze, to kropka — stwierdził prof. Akademii WSB.
Ekspert ds. marketingu politycznego zaznaczył, że z perspektywy części wyborców temat Trybunału Konstytucyjnego i sporu wokół niego jest niezrozumiały.
— Ludzie w ogóle nie rozumieją tego tematu. Dla nich Trybunał Konstytucyjny jest tak techniczną sprawą jak różnica pomiędzy PKP a PKB. Ja się śmieję, że jest to jeden "brzuszek" w literce. Ludzie naprawdę mają inne problemy, inne sytuacje, które bardziej ich przejmują. Na przykład sytuacja ochrony zdrowia w Polsce — powiedział gość Radia Katowice.
Referendum w Częstochowie. "Może się to skończyć niczym"
W niedzielę 25 października mieszkańcy Częstochowy zdecydują w referendum, czy odwołać prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i radę miasta. Prof. Akademii WSB Krystian Dudek ocenił, że prezydent nie straci swojej funkcji. — Jest bardzo wysoki próg frekwencyjny, ponad 40 tysięcy osób to dużo — zauważył gość Radia Katowice.
Do ważności referendum w Częstochowie niezbędna jest większość co najmniej 46 625 mieszkańców uprawnionych do głosowania w przypadku prezydenta. W przypadku rady miasta udział powinno wziąć co najmniej 48 754 osoby.
— Żeby było ciekawiej, trzeba przyznać, że w Chorzowie i Zabrzu bardzo dużą rolę w wyborach samorządowych odegrali kibice. W Częstochowie też kibice są motorem napędowym, bo mają zarzut do prezydenta. Niewybudowanie stadionu — zwrócił uwagę Krystian Dudek.
Prof. Akademii WSB zapytany czy referenda lokalne są dobrą rzeczą, czy należy pozwolić prezydentom na sprawowanie urzędu do końca kadencji, zapewnił że jest za wszelkimi narzędziami demokracji.
— Natomiast jeśli wygląda to tak, że prezydent przejmuje władzę, ktoś go wybiera i po półtora roku ma mieć ogłoszone referendum, to będzie on każdą ważną decyzję odwlekał. Pytanie na kiedy będzie ją odwlekał? Na trzeci rok, czwarty, na kolejną kadencję? To będzie blokowało odważne decyzje, a takie są czasami potrzebne — stwierdził gość Radia Katowice.
Na rozmowę zaprasza Paweł Nadrowski.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
