Czy na pewno potrzebujemy dziewiątej ustawy o języku regionalnym, jeśli wiadomo, że jej los będzie taki sam, jak poprzednich ośmiu projektów?
Dlaczego śląskie miasta mają problem z edukacją regionalną i w jaki sposób ten problem, tu, na Śląsku, można rozwiązać? Na rozmowę zaprasza Marcin Zasada.
Kolejna ustawa o języku śląskim to przypomnienie, że Ślązacy istnieją i ma ona przede wszystkim walor symboliczny - powiedział na antenie Radia Katowice Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego. Jednocześnie Grzegorz Franki jest przekonany, że prezydent Karol Nawrocki nie podpisze tej ustawy.
W województwie śląskim problemem jest także edukacja regionalna. Jak podkreślił Grzegorz Franki, zajęcia takie powinny być powszechne.
W województwie śląskim jedynie w Katowicach, Rybniku i Rudzie Śląskiej odbywają się w szkołach zajęcia z wiedzy o regionie. Zdaniem Grzegorza Frankiego w tych trzech miastach spotkały się oczekiwania społeczne z wolą samorządów i takie lekcje udało się zorganizować. W województwie śląskim już jakiś czas temu udało się uruchomić na Uniwersytecie Śląskim podyplomowe studia, które przygotowują do nauczania tego przedmiotu.
Marcin Zasada, witam państwa. Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego razem ze mną.
Dzień dobry. Kłaniam się wszystkim.
Dzień dobry panu. Która to ustawa o języku śląskim?
Chyba dziewiąta.
Chyba. Chyba, pan po mnie powtarza, ta dziewiąta. Czy to ma jeszcze sens? Bo dziewiąta ustawa dla państwa -gdyby ktoś zagubił się w tym gąszczu przyczynowo-skutkowym- trafiła właśnie do Sejmu.
Dziewiąta ustawa zmieniająca ustawę o językach, o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym, która dopisywałaby język śląski do grona tychże języków. To chyba dziewiąte podejście, które moim zdaniem, sensu nie ma takiego praktycznego bo wiemy, że prezydent tego nie podpisze. Mogę się o wszystko założyć, tak jak zakładaliśmy się o wilanowski panie redaktorze. Natomiast ma to walor taki, że przypominamy się państwu polskiemu, że istniejemy, że mamy takie aspiracje.
Patrząc z drugiej strony, osiem dotychczasowych prób ustawowych to jest osiem porażek. W tej sprawie, której dobro pan dostrzega, potrzebna jest dziewiąta? Naprawdę?
Tak jak powiedziałem, ma to taki walor bardziej symboliczny. Ja wierzę, że ta dziesiąta, jubileuszowa będzie skuteczna za „X” lat niestety. Tego wyrokować nie chcę, nie potrafię i zakładu nie będzie.
Czy myśli pan, zakładając że ta ustawa przejedzie przez Sejm, Senat, trafi do prezydenta, to zanim trafi do prezydenta, to należałoby to jednak mimo wszystko trochę lepiej rozegrać niż z prezydentem Dudą, kiedy on miał możliwość zadecydowania jeszcze, co z językiem śląskim zrobić?
Tak, panie redaktorze. Za chwilę pan powie, że powinienem pojechać do Warszawy, do Belwederu spotkać się z Karolem Nawrockim…
A ja powinienem?
… i przekonywać go do języka śląskiego. Panie redaktorze nikt tego nie powinien robić z prostej przyczyny, prezydent Nawrocki nie zrobi niczego bez zgody Nowogrodzkiej, więc przekonywanie go nie ma chyba…
Tu się pan myli chyba panie prezesie bo właśnie kilka decyzji prezydenta Nawrockiego, a również poczucie czy pewność, co do niektórych decyzji prezydenta Nawrockiego, to tak różnie z tym bywa przy Nowogrodzkiej. Nawet, jeżeli mówi pan o dobru sprawy, to dla dobra sprawy nie warto pójść z pielgrzymką czy delegacją do prezydenta Nawrockiego i spróbować go przekonać, jeżeli dobro sprawy jest najważniejsze? Nawet pomimo tych ośmiu, a teraz dziewiątej wkalkulowanej porażki?
Panie redaktorze oczywiście jest to jeden z pomysłów, jedna z możliwości. Ja nie mówię, że to jest coś nierealne, coś całkowicie niepotrzebne. Być może trzeba w jakimiś szerszym gronie tu, na Górnym Śląsku przygotować taką delegację i poprosić pana prezydenta o spotkanie.
Być może? To ja mam was namawiać do tego?
Panie redaktorze pan w tym życiu społecznym uczestniczy, niemniej niż ja, na Górnym Śląsku. Spotykamy się przy „Śląskim stole”, dyskutujemy o różnych sprawach, więc proszę nie oczekiwać, że ktoś to zrobi za mnie. Ja tak nie oczekuję, a pan oczekuje żeby za pana inni zrobili.
Za mnie zrobili? Ja robię. Panie prezesie każda z tych ustaw, prawie każda, ta prehistoria, ja jej towarzyszyłem...
Zgadza się.
…łącznie z tymi zmielonymi jeszcze za czasów poprzedniej Platformy. Czy pan wie, à propos tematów do rozmowy z prezydentem Nawrockim, w których gminach na Śląsku prezydent Nawrocki notował rekordowe poparcie na przykład?
W tych samych gdzie regionaliści zwyciężali.
Jeszcze więcej panu powiem, w tych samych, w których w spisie powszechnym odnotowywano najwyższe wskaźniki deklaracji narodowości śląskiej i języka śląskiego. To nie są tematy do rozmowy z prezydentem Nawrockim?
Wszystko się zgadza panie redaktorze, ale pan powinien myśleć w takich kategoriach, jak myśli prezydent Nawrocki i jego otoczenie a nie w naszych kategoriach. Patrzymy troszkę z własnej perspektywy.
Ale na tym polega dyskusja.
Ja mam panie redaktorze taką propozycję, na chwilę odwróćmy się rolami i to ja zdam panu jedno pytanie. Czy jeśli uda mi się zaaranżować takie spotkanie u pana prezydenta, to pan jest gotowy pojechać w takiej śląskiej delegacji?
Jasne. Naturalnie.
Wszyscy słyszeli i słuchacze Radia Katowice. Nagrało się.
Dobrze. To teraz druga sprawa à propos „Śląskiego stołu” i długiej, niełatwej dyskusji o edukacji regionalnej. Podobna część tej samej opowieści. To pytanie też padło, więc powtórzę je też do pana: w ilu miastach na Śląsku -też zagadka dla państwa- prowadzone są zajęcia z edukacji regionalnej? Można się pomylić o jedno.
Pan redaktor Zasada taki mądry jest bo ja go uświadomiłem ostatnio, że to proszę państwa są całe, niestety, trzy tylko miasta.
Jak to możliwe, że na Śląsku na którym albo liczymy, że prezydent nam podpisze ustawę o języku śląskim, albo przywiązujemy -słusznie- wagę do naszej historii, tradycji i innych rzeczy, są trzy miasta -podsumujmy jeszcze, to ja już zaspojleruję: Katowice, Ruda Śląska, Rybnik to te trzy miasta-, które czegoś takiego pilnują?
Czegoś takiego pilnują dlatego, że w tych trzech miastach zetknęły się oczekiwania społeczne z otwartą wolą samorządowców. Tak było w Katowicach, tak było w Rudzie Śląskiej i tak było w Rybniku. Działacze społeczni również mojej organizacji, zwłaszcza w Rudzie Śląskiej i w Katowicach, o to zabiegali. W Rybniku podobnie. Tamtejsi działacze, tamtejszych organizacji regionalnych prowadzili rozmowy z samorządowcami i edukacja regionalna systemowo jest, co nie znaczy, że w innych miastach się o to nie zabiega albo że nie ma takiej otwartości.
Jak się zabiega to co wtedy? Co się dzieje, że się nie dzieje?
Być może w tych samorządach nie ma takiego przekonania, jak ma przekonanie Michał Pierończyk czy Marcin Krupa, czy Piotr Kuczera. Albo po prostu nie stać ich na tę edukację regionalną dlatego, że panie redaktorze…
Jeżeli to drugie -ja mówię w porządku, nie ma pieniędzy, w oświacie wieczny kryzys, wieczne niedobory, jak nie subwencja oświatowa to inny sposób naliczania tego zgodnie z reformą ministra Domańskiego, jest mnóstwo problemów a do tego jeszcze plan napięty, szkoda gadać- to jakie jest rozwiązanie tego problemu? Bo tutaj dochodzimy do takiego wniosku, że nie wystarczy, że władze miasta będą przychylne a działacze, nauczyciele, środowiska regionalne będą gotowi do tego żeby pomóc zorganizować.
Dokładnie. Tutaj potrzeba jednej rzeczy: finansowania edukacji regionalnej przez budżet państwa. Ja w ogóle jestem zwolennikiem tego aby edukacja regionalna była powszechna. Niech sobie jest w całym kraju. Oczywiście nie będę zabijał o edukację regionalną na Podlasiu czy w Wielkopolsce, ale uważam, że młody obywatel tego państwa powinien przede wszystkim wiedzieć skąd pochodzi, gdzie się urodził, gdzie się wychowuje i co się na tej ziemi dzieje, i działo, jaka ona jest. W związku z tym edukacja regionalna powinna być finansowana z budżetu państwa. Samorządy śląskie –tutaj trzeba tu jeszcze oddać im to co się należy i mówię tu o samorządzie województwa śląskiego- zrobiły dosyć dużo dlatego, że dzięki finansowaniu województwa śląskiego mamy studia podyplomowe z wiedzy o regionie, a od dwóch lat też z języka śląskiego i one są w dużej części finansowane z budżetu województwa. Ale skoro mamy taki system prawny, taki mamy ustrój w Polsce, że najpierw pieniądze idą do Warszawy a potem ona łaskawie dzieli, to powinniśmy się także domagać pieniędzy na edukację regionalną.
Jak w praktyce ma wyglądać to „powinniśmy się”?
Powinniśmy apelować. Mamy tutaj posłów, którzy zostali wybrani, oni powinni docierać do decydentów, czyli do ministerstwa edukacji narodowej, do premiera Rzeczypospolitej i mam nadzieję, że jeżeli będzie to taki duży ruch, głośny ruch, no to coś wywalczymy. Jak będziemy siedzieli cicho, to będzie tak jak jest albo gorzej.
To panie prezesie tak najprościej, co powinno się stać? Powinna powstać petycja, projekt ustawy? Proszę językiem legislacji mi to naszkicować…
Panie redaktorze…
…żeby to się stało możliwe.
Wedle mojej wątłej wiedzy nie potrzeba tutaj zmian ustawowych bo to wszystko jest w kompetencji ministerstwa edukacji narodowej.
Pamięta pan historię edukacji zdrowotnej? Tak się to nazywało.
To jakaś nieodległa historia.
Nieodległa, tym niemniej chodzi o to, że to jest kolejny problem przy tak napiętym planie. Nietrudno będzie raczej rezygnować z tego typu lekcji, więc co, obowiązkowa edukacja regionalna?
Panie redaktorze, ja nie twierdzę, że to ma być 43. godzina lekcyjna dla ucznia. Ja nie znam się na oświacie. Ja trochę się znam na swoim regionie i trochę już tu działam lat, około 20. Mi zależy na tym żeby ta edukacja była. Przecież nikt nie twierdzi, że ma być 2 godziny w tygodniu. To może być kilka godzin w ciągu półrocza. Ja nie jestem od organizacji systemu oświaty w Polsce. Uważam, że edukacja regionalna, czyli nauka wiedzy o tym, co ucznia otacza, czyli o jego historii, o języku, o kulturze, o dziedzictwie materialnym, niematerialnym, o geografii, przyrodzie, ona po prostu powinna być. Nie wiem do czego tu tak bardzo trzeba przekonywać?
Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego był dziś z nami w Radiu Katowice. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo. Miłego dnia wszystkim. Kłaniam się.
Miłego weekendu. Do zobaczenia i do usłyszenia.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
