Chorzów nie zgadza się na budowę farmy fotowoltaicznej w Parku Śląskim. Zarząd parku chce, by tamtejsze atrakcje zasilała energia ze słońca, co przyniosłoby nawet 800 tysięcy złotych oszczędności rocznie. Inwestycję ułatwia fakt, że obiekt ma już własną sieć energetyczną.
Jak podkreślał w porannym programie Radia Katowice prezes Parku Śląskiego Paweł Bilangowski, panele mogłyby stanąć przy ulicy Siemianowickiej. Ta lokalizacja to jednak kość niezgody między władzami miasta a zarządem parku. Na budowę nie pozwala bowiem plan ogólny, który określa kierunki rozwoju Chorzowa.
Z Pawłem Bilangowskim, prezesem Parku Śląskiego rozmawia Marcin Zasada.
Marcin Zasada, witam. Paweł Bilangowski prezes Parku Śląskiego dziś w Radiu Katowice. Dzień dobry.
Witam.
Panie prezesie tak przed momentem rozmawialiśmy, że Park Śląski, długi weekend itd., itd. My natomiast -nie znaczy, że nie polecamy- w tej sytuacji raczej chciałbym pana zapytać, co wyniknie z kryzysu dyplomatycznego, który macie z miastem, na terenie którego leżycie w 100%, dzisiaj tak się złożyło?
Myślę sobie to same pozytywne rzeczy, w końcu miasto…
Z kryzysu wiadomo, same pozytywne rzeczy wychodzą.
Oczywiście. W końcu miasto samo deklaruje, że chce z Parkiem rozmawiać, chce umożliwić wykonanie farmy fotowoltaicznej…
Farma fotowoltaiczna to jest ostatnia odsłona tego kryzysu, najnowsza.
Tak, natomiast jest istotna z punktu widzenia nas, z punktu widzenia Parku, bo dobrze byłoby gdyby w rzeczywistości atrakcje parkowe były zasilane energią prosto ze słońca, ekologiczną. Faktem jest, że im więcej słońca jest, tym większe są potrzeby parku, bo wtedy jest więcej ludzi, więcej osób korzysta z parkowych atrakcji, a właśnie farma zlokalizowana u nas pozwala na olbrzymie oszczędności. W tym roku gdybyśmy mieli farmę zaoszczędzilibyśmy przynajmniej 800 tysięcy złotych.
Co stanowi 1/3, jak słyszę, wszystkich wydatków rocznych na energię.
Tak. Mówimy tu o wydatkach na energię i dystrybucję, a co istotne, jeśli mamy farmę na naszym terenie, mamy również naszą własną sieć energetyczną i nie płacimy kosztów dystrybucji. A to będzie rosło w następnych latach z prostego powodu, niestety sieć energetyczna w naszym kraju wygląda, jak wygląda i żeby ją zmodernizować, koszty dystrybucji wzrosną i możliwe, że nawet kilkukrotnie.
Panie prezesie to jest ten scenariusz marzeń. Park Śląski ma farmę fotowoltaiczną zlokalizowaną jeszcze, w którym miejscu?
To jest teren, który był zawsze zapleczem technicznym parku. To jest północna część parku praktycznie leżąca przy samej ulicy Siemianowickiej.
Blisko przy granicy z Siemianowicami.
To jest jeszcze Chorzów, natomiast to jest ulica Siemianowicka. Co istotne, tak jak wspomniałem, to było zawsze zaplecze techniczne.
Trzeba wycinać drzewa.
Nie, absolutnie.
Trzeba coś robić takiego, co może być oprotestowane na przykład przez społeczność parkową?
Właśnie ten teren jest o tyle interesujący z punktu widzenia samej inwestycji, że tam nie ma konieczności żadnej wycinki. To jest jedyny taki obszar, który można spożytkować właśnie pod tego rodzaju inwestycje, bez konieczności robienia wycinek.
I pieniądze macie od marszałka. Zabezpieczone.
Tak.
Które przepadają, jeżeli coś wam się popsuje?
Mamy pieniądze, które zostały przekazane na inwestycję pod tytułem „Farma fotowoltaiczna”. Co prawda pierwotnym planem było to, że ta farma powstanie w Katowicach na Obrokach, gdzie mieliśmy już warunki zabudowy, ale z przyczyn ekonomicznych -bo dość dużo zmieniło się w temacie fotowoltaiki- dzisiaj musielibyśmy w rzeczywistości do tej farmy dopłacać, dlatego że i tak, i tak musielibyśmy tę energię oddać do sieci, a potem ponieważ jesteśmy spółką samorządową, kupić na przetargu energię za kwotę o wiele wyższą niż w sytuacji, gdzie będziemy mieli własną farmę i własny kabel, i w tym momencie nie płacimy nic. To jest tutaj clou całego tematu.
Panie prezesie to jeszcze raz, wracając do pierwszego pytania, co jest nie tak w waszych relacjach z miastem Chorzów, że to jest problemem po pierwsze? Po drugie prezydent pytany przeze mnie również o tę historię z pierwotną lokalizacją tej farmy, mówi: jak pan by kiedyś chciał wybudować dom to poleca go wybudować na działce budowlanej, a jeżeli pan się będzie starał o budowę na działce niebudowalnej, to najprawdopodobniej pan nie uzyska pozwolenia. I to jest odpowiedź miasta Chorzów na to wasze pragnienie zaoszczędzenia na energii elektrycznej i budowę farmy fotowoltaicznej.
Powiem szczerze, że tego nie rozumiem. Dlatego, że z obecnym panem prezydentem rozmawiamy od dwóch lat. Od pierwszego spotkania w czerwcu 2024 roku mówimy o potrzebie wykonania tej farmy fotowoltaicznej.
Przez dwa lata nie jesteście się w stanie dogadać, co do lokalizacji, realizacji? Plan ogólny to też nie jest wiedza sprzed miesiąca czy nawet roku.
Dokładnie. My w rzeczywistości rozmawiamy o tym z panem prezydentem, rozmawiamy z obecnym dyrektorem architektury -który jest już trzecią osobą w ciągu dwóch lat, która ma pieczę nad tym wydziałem- od września i plan ogólny pozwala na to żeby można było poprzez kolejną procedurę, tak zwany Zintegrowany Plan Inwestycyjny, wykonać właśnie farmę. O tym rozmawiamy z miastem, dlatego że to jest najkrótszy proces realizacji tego projektu.
Panie prezesie, ale na podstawie obowiązujących jeszcze wciąż przepisów, które zostały zastąpione przez plan ogólny, też nie moglibyście budować. Tak mówi miasto.
Tu mamy odmienne zdanie. My w ocenie naszej urbanistki, naszej koordynatorki przestrzennej, moglibyśmy to zrobić, natomiast miasto ma inne zdanie. Procedura wygląda w ten sposób, żeby móc ewentualnie odwołać się od takiej decyzji miasta, musielibyśmy zapłacić kilkaset tysięcy złotych za projekt, złożyć wniosek o pozwolenie na budowę i wtedy, jeśli miasto by nam odmówiło, mamy procedurę odwoławczą. Odwołujemy się ewentualnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, gdzie przykładowo wygrywamy, wtedy miasto odwołuje się na przykład do NSA. Proces trwa trzy lata, może więcej. Łatwiejszym rozwiązaniem było zapisanie tej strefy w pranie ogólnym i o tym rozmawialiśmy z miastem od dwóch lat, o tym rozmawialiśmy i z autorką planu ogólnego, i właśnie z dyrektorem architektury, i wszyscy byli za tym: składajcie wnioski do planu, złożycie wnioski będzie strefa.
Tak mówili radni, prezydent, pracownicy prezydenta?
W rzeczywistości mówili wszyscy przedstawiciele miasta Chorzów, że najprostszym rozwiązaniem -w rozmowie z nimi ustaliliśmy- jest plan ogólny. Składajcie wnioski do planu. Złożyliśmy wnioski do planu…
Czyli mieliście deklarację, że to zostanie przeprocedowane?
Mieliśmy taką nadzieję krótko mówiąc, bo jeśli sami przedstawiciele miasta mówią: składajcie wnioski do planu, bo to jest najszybszy proces żeby przeprowadzić tę inwestycję to, to robiliśmy. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji takiej, gdzie plan nam nie pozwala na to.
Z ręką na sercu pan był zaskoczony?
Tak, byłem zaskoczony, że pomimo tego, że rozmawiamy o czymś od dwóch lat, to w rzeczywistości ta możliwość w związku powiedzmy ze strefą usługową się tam nie pojawiła.
Co teraz panie prezesie? Bo jest tak, plan jak wszystko wyląduje u wojewody, a wy ze swoim planem inwestycyjnym na czystą energię?
Powiem tak, zobaczymy co będzie dalej. Dlatego, że sami przedstawiciele miasta deklarują, że w planie ogólnym można wprowadzać zmiany, czyli w rzeczywistości potwierdzają w pewien sposób to o czym mówimy od dwóch lat, że plan ogólny pozwala na wykonanie tej inwestycji poprzez wspomniany ZPI i miasto jest otwarte na rozmowy.
Tylko wy tych rozmów nie prowadzicie.
Właśnie od dwóch lat o tym rozmawiamy. Co się zmieniło w ciągu ostatniego 1,5 tygodnia, że teraz wszyscy znowu deklarują -publicznie już tym razem, nie tylko w naszych rozmowach-, że chcą rozmawiać o tej możliwości? Przecież my nie zmieniamy zdania. Powiemy dokładnie to samo przedstawicielom miasta o czym mówimy od dwóch lat.
Jeszcze żeby było ciekawiej problemem nie jest fotowoltaika, „Oze sroze”, jak to kiedyś słyszeliśmy w polityce, bo wam proponowano czy sondowano, czy pytano was czemu nie robicie fotowoltaiki na parkingach na przykład?
Tak, była propozycja ze strony miasta, że można by zrobić fotowoltaikę na parkingach, ale to w przypadku Parku jest niemożliwe. My mamy 30 miejsc, w których mamy parkingi, to są miejsca czasami na kilka samochodów, to inwestycja przekroczyłaby ekonomicznie sens w ogóle robienia tego.
Panie prezesie to jedna sprawa. I jeszcze jedna potwierdzająca, czyli wracamy znowu do tego kryzysy dyplomatycznego, jaki jest wasz status w relacjach z miastem, jeżeli chodzi o podatki od terenów zielonych, bo raz was miasto skasowało jako Park, znaczy raz, trzy razy nawet bo to kwartalnie, dwa razy potem was nie skasowało. To jaka jest tutaj logika naliczania albo umarzania tego podatku?
To jest uznaniowa decyzja prezydenta. Taka jest opinia SKO.
Czyli nic nowego rozumiem, ale do tej pory rozumiem, że nie zdarzyło się nigdy żeby prezydent, żeby miasto Chorzów pobierało ten podatek z Parku?
Do tej pory zawsze wnioskujemy o umorzenie podatku części niekomercyjnej, od części komercyjnej płacimy. Co kwartał taki wniosek składamy i miasto Chorzów nam uwzględniało tę naszą prośbę, ten nasz wniosek. Pierwszy raz zdarzyło się w pierwszym kwartale ubiegłego roku, następnie w drugim i w trzecim, że nam tego podatku nie umorzono, natomiast już czwarty kwartał ubiegłego roku i pierwszy kwartał tego roku, prezydent podatek umorzył, za co bardzo dziękuję bo to naprawdę olbrzymia pomoc dla Parku.
A jaki był powód? Jak uzasadniono umorzenie?
Jeśli chodzi o podatek jesienny ze względu na to, że było zimno, słaba pogoda, Park ma mniej odwiedzających, tak można powiedzieć.
Ale i tak nie zarabiacie na terenach zielonych. Zarabiacie na terenach zielonych?
Ogólnie jako Park jesteśmy spółką, natomiast wszystkie pieniądze, które wpływają do Parku w rzeczywistości są inwestowane w ten park. Wszystko, co do nas wpływa, przeznaczamy na remonty, przeznaczamy na utrzymanie. Tutaj absurdem jest to, że im więcej remontujemy, tym większe koszty podatkowe ponosimy. Dlatego, że remont alejek, na których absolutnie nie zarabiamy, generuje 2% podatku od budowli, czyli w ramach projektu, który dostaliśmy, ze środków zewnętrznych wyremontujemy alejki, ścieżki parkowe itd., kanał regatowy, remonty będą kosztowały około 45, może 50 milionów złotych, to my tylko z tego tytułu rocznie musimy odprowadzić milion złotych podatku do Chorzowa. Czyli jaki jest sens remontowania, skoro jak ja to wyremontuję to muszę drugi raz te pieniądze oddać.
Panie prezesie puentując w trakcie długiego weekendu, kiedy pan zaprasza prezydenta Chorzowa Szymona Michałka do Parku Śląskiego na rozmowę na temat końca tego kryzysu?
Mogę w rzeczywistości zaprosić nawet w przyszłym tygodniu, jeśli pan prezydent będzie miał czas oczywiście i ochotę spotkać się.
Prezes Parku Śląskiego zaprasza prezydenta Szymona Michałka w przyszłym tygodniu od poniedziałku do piątku, Park Śląski, siedziba dyrekcji.
Jesteśmy otwarci na każdą rozmowę z nadzieją, że w końcu ten temat zakończymy.
Paweł Bilangowski prezes Parku Śląskiego dziś w Radiu Katowice. Dziękuję bardzo.
Dziękuję również.
Miłego dnia, weekendu. Do usłyszenia, do zobaczenia.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
Przejazd pod estakadą w Chorzowie otwarty
