Strażacy zakończyli dogaszanie pożaru, jaki wybuch na strychu jednej z mysłowickich kamienic. W pożarze zginęła jedna osoba, a 6, w tym dwoje dzieci, trafiło do szpitala.
— Część konstrukcji dachowej uległa całkowitemu zniszczeniu — powiedział po przeprowadzonych oględzinach mysłowickiej kamienicy, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Kazimierz Mirocha — już ze wstępnych oględzin wiadomo, że część mieszkań z pewnością na dłużej zostanie wyłączona z użytkowania.
Ludzie na razie mogą wejść do swych mieszkań jedynie w asyście strażaków, by zabrać najpotrzebniejsze rzeczy.
Dwadzieścia osób mieszkających w kamienicy zdecydowało się na skorzystanie z lokali, jakie zapewnił poszkodowanym w pożarze Urząd Miasta. Jak zapewnia rzeczniczka tamtejszego magistratu, Kamila Szal, mieszkańcy kamienicy mogą liczyć nie tylko na dach nad głową, ale i na posiłki oraz pomoc psychologiczną.
Na razie nie wiadomo kiedy ludzie będą mogli wrócić do swoich domów. Pewne jest, że część z mieszkań zostanie wyłączona z użytkowania do czasu przeprowadzenia gruntownego remontu przez spółkę mieszkaniową do której należy budynek. Obiekt został zabezpieczony. Na razie nie wiadomo co było przyczyną pożaru, musi to ustalić biegły sądowy. Wiadomo już, że ogień pojawił się na strychu, który był ogólnodostępny, a nie, jak wcześniej sądzono, w jednym z mieszkań na poddaszu.
Autor: Monika Krasińska
