36. rocznica pacyfikacji kopalni Wujek. Bieg Dziewięciu Górników. Uroczyste obchody.

fot. Marcin Rudzki

Uroczystą mszą świętą w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach rozpoczęły się oficjalne obchody 36. rocznicy pacyfikacji kopalni Wujek.

Następnie uczestnicy przemaszerowali pod Pomnik Krzyż Górników przy kopalni Wujek gdzie odbył się apel poległych, a po nim złożone zostały wieńce i kwiaty oraz zapalone znicze. W wydarzeniu udział wzięła wicepremier Beata Szydło, przedstawiciele lokalnych władz, Solidarności górniczej oraz mieszkańcy regionu.


Przed katowicką Kopalnią Wujek jak co roku, kwiaty i znicze złożyli przedstawiciele związku zawodowego Sierpień 80.

— W tym dniu trzeba przypominać, że sprawa tej tragedii nie została do końca rozwiązana — mówił Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.


— Chcemy wierzyć, że teraz nadszedł czas, by godnie uczcić pamięć poległych górników z Wujka — dodał Ziętek.


Przy okazji obchodów pacyfikacji kopalni Wujek blisko 500 uczniów z 47 szkół całego województwa wystartowało w Biegu Dziewięciu Górników. To wydarzenie sportowe organizowane co roku.


— Uczestnicy tego biegu to dowód, że pamięć o tamtych wydarzeniach trwa i nie zanika — mówi Robert Ciupa, dyrektor Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.


To już V edycja Biegu Dziewięciu Górników. Po raz pierwszy część młodzieży wystartowała również sprzed Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego SUM w Katowicach. Lokalizacja została wybrana nieprzypadkowo, m.in. do tego szpitala przywieziono rannych podczas pacyfikacji górników.


— W naszym szpitalu ratowaliśmy górników w tajemnicy przed władzą — mówi profesor Grzegorz Opala, ówczesny przewodniczący Solidarności Śląskiej Akademii Medycznej.


W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach, mimo usilnych prób ratunku, 16 grudnia 1981 r. zmarł najmłodszy uczestnik tamtych wydarzeń, 19-letni Andrzej Pełka.

16 grudnia 1981 roku doszło do krwawej pacyfikacji kopalni Wujek. Zginęło wtedy 9 górników, a ponad 20 zostało rannych. Choć od tej tragedii upłynęły już 32 lata wielu ludziom wciąż ciężko pogodzić się z tym co się stało. Jak podkreśla uczestnik strajku w kopalni, Krzysztof Pluszczyk najbardziej boli fakt, że w większości winni tej, jak i innych zbrodni stanu wojennego, nie zostali osądzeni.


Ranny podczas pacyfikacji Stanisław Płatek przyznaje, że tak naprawdę nie potrafi wybaczyć tym, którzy do tej tragedii doprowadzili.


Proces przeciwko sprawcom masakry ruszyły dopiero w latach 90. Ostatecznie w 2008 roku zapadł prawomocny wyrok skazujący 14. byłych zomowców z plutonu specjalnego, którzy brali udział w pacyfikacji kopalń "Wujek" i "Manifest Lipcowy". Sąd uznał wszystkich oskarżonych za winnych zbrodni komunistycznej. Otrzymali od 3,5 do 6 lat więzienia.

W 2009 roku, po 28. latach od masakry, Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał wyrok w mocy. Do dziś nie został osądzony były szef MSW, generał Czesław Kiszczak, obciążany odpowiedzialnością za śmierć 9 górników z "Wujka". Po kilku procesach, ostatecznie w 2013 roku Sąd Apelacyjny bezterminowo zawiesił jego sprawę. Dwa lata później Kiszczak zmarł.

Autorzy: Monika Krasińska, Agnieszka Loch, Marcin Rudzki /rs/