Protest w JSW. Związkowcy bronią prezesa.

fot. Kamil Jasek

Zakończyło się posiedzenie członków rady nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Żądania związkowców o anulowanie głosowania nie zostały spełnione. 

W wyniku dzisiejszego głosowania ze stanowiska odwołani zostali zastępca prezesa do spraw strategii i rozwoju Artur Dyszko oraz zastępca prezesa do spraw handlu Jolanta Gruszka. Przewodnicząca rady nadzorczej Halina Buk opuściła siedzibę JSW w eskorcie policji. Protestujący nie ukrywali swojego oburzenia. 


Wcześniej przed siedzibą spółki w Jastrzębiu-Zdroju odbył się protest. Licznie zebrani górnicy oraz związkowcy stanęli w obronie prezesa. Ich zdaniem decyzja o odwołaniu spowodowana jest tym, że prezes nie zgodził się na sfinansowanie z pieniędzy spółki kilku inwestycji.


Związkowcy zapowiedzieli liczne protesty w obronie interesów firmy, jeśli dojdzie do odwołania prezesa. Wcześniej próbowano go już dwukrotnie odwołać ze stanowiska. Zdaniem związków zawodowych, odwołanie Daniela Ozona nie ma nic wspólnego z merytoryką. 

— Sytuacja alarmująco przypomina kryzys w górnictwie na przełomie 2014 i 2015 roku — zaznacza Sławomir Kozłowski, przewodniczący zakładowej Solidarności w JSW.


 

Gdy zapadły decyzje o odwołaniu dwóch członków zarządu, Artura Dyczki oraz Jolanty Gruszki związkowcy przerwali posiedzenie, domagając się wyjaśnień oraz dymisji przewodniczącej rady nadzorczej Haliny Buk.


 

Jak mówi przewodnicząca, decyzja o zmianie członków zarządu podyktowana była utratą zaufania. 


 

Rada Nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie głosowała jednogłośnie za odwołaniem zarządu spółki. Czworo członków rady, Robert Kudelski, Arkadiusz Wypych, Paweł Bieszczad oraz Tadeusz Kubiczek wydało oświadczenie w którym przyznają, że głosowanie było dla nich  zaskoczeniem.


Związkowcy domagali się cofnięcia głosowania. Ich zdaniem zmiany w zarządzie mają ułatwić wyprowadzenie pieniędzy ze spółki. Zdaniem protestujących, zmiana zarządu skutkować będzie przekazaniem 1,5 miliarda złotych z funduszu stabilizacyjnego JSW na inne inwestycje m.in rozbudowę elektrowni w Ostrołęce. Jak mówi przewodniczący zakładowej Solidarności w JSW  Sławomir Kozłowski, dzisiejsze działania odbiją się negatywnie na kondycji spółki oraz sytuacji pracowników. 


Zdaniem związkowców obecny prezes jest w stanie zapewnić przetrwanie spółce nawet w czasach gorszej koniunktury, a także zrealizowanie inwestycji ważnych dla przedsiębiorstwa. Zdaniem Kozłowskiego, dzisiejszy protest jest w obronie stabilizacji firmy. 

— Ważne jest też, kto ewentualnie zastąpi Daniela Ozona na stanowisku prezesa JSW — podkreśla Dominik Kolorz, przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. 


 

Czy będzie to osoba, która będzie stała za przedsiębiorstwem, czy ktoś, kto będzie podejmował decyzje, których oczekuje chociażby Ministerstwo Energii. Ministerstwo Energii na razie nie komentuje sprawy. 

Autorzy: Kamil Jasek, Joanna Opas /rs/