Urwane nagle rozmowy. Wystawa w galerii Na żywo.

fot. Ryszard Stotko/Radio Katowice

Urwane nagle rozmowy

Pisać o obrazach Gałużnego coraz łatwiej. I coraz trudniej. Łatwiej, bo to już klasyka: charakterystyczna kreska rysunku, sposób operowania plamą, intensywność przeniknięta jednoczesnym wyciszeniem koloru. Bohaterowie i bohaterki jego malarskiej opowieści - także łatwo rozpoznawalni -  odgrywają na naszych oczach swój lekko senny, powolny, choć elektryzujący taniec. Raz w zamglonym pejzażu, kiedy indziej na rynku wyludnionego miasteczka, jeszcze częściej w przepełnionym dosytem i melancholią buduarze, salonie, wynajętym w pośpiechu pokoiku. Bo spełnienia podszyte są tu samotnością. Jakby ktoś czekał nieustannie i wiedział, że już za późno.

Czesław Gałużny malując nie stronił nigdy od poetyckich kontekstów i podtekstów. Nic dziwnego, jest przecież także, a może przede wszystkim - poetą!  Zatem przeganiana z takim uporem literackość malarstwa świeci tu blaskiem najczystszym, w niczym nie naruszając stricte plastycznych walorów.

Dane mi było obserwować z bliska ostatnią dekadę poszukiwań tego intrygującego twórcy. I dociekać nieraz bardzo skomplikowanych relacji. Obrazy w jego wierszach i te, które kreuje farbą, rysunkiem, rzeźbą - jaka to chemia? Jak przyciągają się i jak odpychają sny? Marzenia? Obsesje? Co zdolne było wyrazić słowo, a kiedy więdło ustępując pola malarstwu?  Zastanawia ten nieustanny niepokój, szukanie wciąż nowych imion dla uczuć tak potężnych (i tak niedefiniowalnych) jak miłość, tęsknota, pożądanie, nostalgia. Ale również lęk przed grozą świata, przed jego nieobliczalnym okrucieństwem i cynizmem dochodzi tu często do głosu.

No tak, ale są już odczytania i interpretacje jak zwykle ex post. Sam proces krystalizacji pomysłu podobnie jak "treść" pozostaje natomiast tajemnicą. Gałużny jeszcze niedawno , mniej więcej dwa lata temu, wykonał całą serię obrazów, rzeźb i instalacji przedstawiających apokaliptyczne monstra-machiny. Nadciągały pochmurnym niebem i płynęły w powietrzu bezszelestne, niezauważalne, nie do uniknięcia… Dziś w post-covidowej rzeczywistości trudno się oprzeć wrażeniu swoistego profetyzmu artysty i jego zaskakującej intuicji, chociaż on sam wykazuje w tym względzie stosowną powściągliwość.  Wystawy prowokowały do " interpretacji katastroficznych ", było ich sporo, liczył się jednak przede wszystkim wizjonerski rozmach, warsztatowy polot, sama struktura plam i konturów.

* * *

Dzisiaj, w maju 2021 roku Czesław Gałużny zaprasza nas w inną przestrzeń. Rozleniwione roznegliżowane kobiety w niedbałych pozach, naczynia przepełnione owocami, kieliszki z winem, złote światło, instrumenty i dziwne zwierzęta. Mężczyzna w wytwornym stroju ma najczęściej głowę ptaka. Trwa w oczekiwaniu. Jest cierpliwy, czeka.

No tak, no tak - konotacje mitologiczne, sploty symboli i metafor, opalizacje znaków… Ale chyba nie tędy droga, bo przecież odcyfrowywanie zaprowadzi nas tylko w ślepy zaułek jakiejś "wyższej scienci" całkowicie tu nieprzydatnej. Gałużnemu bliższe są jak mniemam same pytania i ich tło: Jaka to pora ? Gdzie jesteśmy ? Coś się skończyło czy dopiero nadciąga ?  Kim jest tych dwoje?  I dlaczego tak bardzo są do nas podobni ?

* * *

Bez względu na intensywność aktualnych wydarzeń, ich wpływ na ład lub nieład świata - liczyć się będzie zawsze i przede wszystkim rzeczywistość. Ona jest niezmienna. Odbywa się jak mit czy rytuał bez względu na dzisiejsze scenografie i scenariusze. Apokaliptyczne ostrodziobe machiny prędzej czy później odlecą. Siniejące niebo rozchmurzy wiatr, maski i stroje odmienią mody i temperatury. Pozostaną tylko odwieczne i - jak pisał w swym sonecie Rilke (Cześć układom, co prowadzą nas!/Bo żyjemy pośród ich skojarzeń/A wskazówki, krocząc po zegarze/omijają nasz prawdziwy czas) nieprzeniknione oczekujące kobiety, późne popołudnia za uchylonym oknem, owoce, instrumenty i urwane nagle rozmowy.

Maciej Szczawiński, Katowice, maj 2021


W radiowej galerii Na żywo można oglądać wystawę malarstwa Czesława Gałużnego pt. Urwane nagle rozmowy.

Artysta wypowiada się nie tylko malując i rysując, ale też zajmuje się projektowaniem wnętrz i rzeźbą, pisze wiersze, organizuje spotkania muzyczno-poetycko-malarskie, akcje artystyczne i happeningi. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, Stowarzyszenia Artystyczna Kreacja Wspólnej Europy, członkiem i współzałożycielem Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Za swoją twórczość był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany, m.in. zajął pierwsze miejsce podczas II Międzynarodowego Biennale Pasteli w Nowym Sączu. Cztery lata temu został uhonorowany odznaką "Zasłużony dla Kultury Polskiej", przyznaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej.

Na wystawie, która potrwa do sierpnia, prezentuje 20 obrazów olejnych.

/rs/