15 i 16-latka, którzy na szlaku kolejowym w okolicach Poraju ułożyli przeszkody, zatrzymali policjanci z Myszkowa.
Nieprzemyślany i niebezpieczny żart mógł doprowadzić do katastrofy. Na przeszkody ułożone na niestrzeżonym przejeździe kolejowym najechał pociąg osobowy relacji Gliwice – Częstochowa, którym podróżowało ponad 100 osób. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce znaleźli leżące na torach betonowe bloki i znak kolejowy. Poza uszkodzeniami lokomotywy, na szczęście nikt nie doznał obrażeń.
Następnego dnia myszkowska policja otrzymała kolejne zgłoszenie, że w tym samym miejscu znowu nieznani sprawcy ułożyli przeszkody, tym razem kamienie. To zmusiło załogę pociągu intercity relacji Zwardoń – Warszawa do zatrzymania składu. Funkcjonariusze pracujący nad tą sprawą wpadli na trop dwóch mieszkańców Poraja. Okazali się nimi nastolatkowie, którzy tego samego dnia zostali zatrzymani. Obaj trafili do policyjnej izby dziecka i usłyszeli zarzuty spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Nastolatkowie przyznali się do winy i tłumaczyli to jako głupi i nieprzemyślany żart. O ich dalszym losie zadecyduje teraz sąd rodzinny. Jednak to nie jedyne konsekwencje tych wybryków, gdyż koszty, jakie poniosła przez to kolej, mogą obciążyć rodziców nieletnich.
Autor: Monika Krasińska /rs/
