Kryminalna zagadka nr 4 - cz. 3.

Eulalia zorganizowała miejsce przesłuchań w pokoju fajkowym. 

Pierwsza, w ciężkim skórzanym fotelu naprzeciw niej, usiadła Symfonia Mamlas. Właścicielka hotelu była już spokojniejsza i rzeczowo odpowiadała na pytania. 

— Czy głos rabusia był znajomy? — zamyśliła się — Nie, raczej nie. Nikt, kto zna mnie i moją rodzinę, nie byłby zdolny do czegoś takiego. To pewnie któryś z bezrobotnych mieszkańców miasteczka. Włóczą się bez celu, często pijani. Doszło do tego, że zaczepiają nawet moich gości, prosząc o pieniądze. Zgłaszałam to wielokrotnie na policję, a ostatnio dałam się nawet namówić mojemu agentowi ubezpieczeniowemu na zmiany w polisie. Dzięki temu jest szansa, że ten napad nie pociągnie mnie na finansowe dno. Ale co to za pociecha. Coraz częściej myślę, żeby zamknąć hotel i wyjechać gdzieś daleko.

Eulalia notowała skwapliwie, przygryzając nerwowo końcówkę ołówka. 

— A gdzie była recepcjonistka w chwili napadu? 

— Orfea Perpedes? — zamyśliła się — Kiedy liczyłam pieniądze w kantorku zadzwonił telefon z jednego z pokojów. Nie działał wentylator. Zwykle zająłby się tym nasz konserwator Zeus Gibis, ale tego dnia miał akurat wolny wieczór. Orfea nie chciała, żeby goście poczuli się zignorowani więc poszła sprawdzić w czym rzecz. Czasem okazuje się, że wystarczy poprawić wtyczkę w gniazdku. 

— Czy mogła mieć coś wspólnego z napadem? 

— Nie sądzę. Pracuje w hotelu od lat. Ostatnio nawet ciężej niż zwykle, bo jej mąż stracił pracę. Zupełnie się załamał. Zaczął zaglądać do kieliszka i grać w karty. Niestety częściej przegrywa niż wygrywa.



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.