Kryminalna zagadka nr 5 - cz. 1.

„Stare szmaty na nowe graty wymieniam! Garnki, graczki i inne cuda!”

„Lód sprzedaję, komu, komu!”

„Pani szanowna kupuje, będziesz Pani zadowolona, a cena prawie darmo!” 

Przodownik Francik Łoszkubek uwielbiał tę melodię bytomskich podwórek. Śpiewaków i wędrownych grajków, zbierających datki do kapelusza. Piaskarzy, kamieniarzy, druciarzy i lodziarzy, dźwigających ociekające wodą bryły do domowych chłodni. Domokrążców, żydowskich handlarzy i haderloków wymieniających stare szmaty na towary ze swojego wozu. Śpiew pyzatych wiejskich dziewczyn rozwieszających pranie, czy krzyki dzieci grających w klipę. 

Gdy mijał bramę wyprostował się i kazał stróżowi prowadzić do mieszkania pani Gryzeldy Ajerkuch – właścicielki kamienicy przy ulicy Piłsudskiego. Stróż przytaknął i wskazał mu drogę. Wiedział już, w jakiej sprawie Łoszkubek tu przybył. Wieść o porannej strzelaninie rozeszła się po kamienicy lotem błyskawicy i teraz nie było osoby, która nie miałaby jakiejś teorii na ten temat. Jedno było pewne. Fryc Cwibak – mąż córki właścicielki nie żył. Jego rozszarpane kulami ciało zawieziono już do miejskiej kostnicy, żeby przeprowadzić sekcję zwłok. Ślady na miejscu zdarzenia zostały zabezpieczone, a świadkowie, którzy słyszeli strzały przesłuchani. Poza jedną osobą – właścicielką kamienicy, z którą nikt nie chciał rozmawiać, bo jej nieuprzejmość była legendarna. I to właśnie do niej wspinał się po schodach przodownik Łoszkubek. Tuż przed drzwiami mieszkania Ajerkuchów wyrównał oddech i zapukał. Czekało go niełatwe zadanie.



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.