Kryminalna zagadka nr 5 - cz. 2.

Drzwi Łoszkubkowi otworzyła młoda dziewczyna w starannie wyprasowanym fartuszku. 

Z powagą poprowadziła go do pokoju. Zasłony były szczelnie zaciągnięte i panował półmrok. Przy oknie, w fotelu siedziała sztywno pani Gryzelda Ajerkuch. Na głowie miała staromodny czepek. Ubrana była w długą czarną spódnicę i czarną bluzkę zapinaną pod szyję na małe guziczki. Na stójce bluzki srebrzyła się kosztowna brosza. Starsza pani gestem dłoni, której palce powykręcane były zaawansowanym artretyzmem, przywołała Łoszkubka bliżej, a następnie natychmiast schowała ją pod szal na kolanach. „Ta kobieta nie lubi okazywać słabości – pomyślał policjant i odchrząknąwszy zaczął.

— Szanowna Pani, zanim przejdę do pytań chciałbym złożyć najszczersze kondolencje z powodu śmierci zięcia…

Twarz Ajerkuchowej wykrzywił cyniczny uśmiech. 

— Daruj Pan sobie te ceregiele. Nie znosiłam tego pasożyta i nie będę tego ukrywać. Miałam z nim same problemy. Gdy poszedł rok temu do więzienia myślałam, że w końcu odzyskamy spokój, ale zwolniono go wcześniej za dobre sprawowanie. I oto nagle zjawił się tu znowu niczym zły duch. Na szczęście nie na długo. Jak widać nie tylko mnie zaszedł za skórę.

Szczerość rentierki zbiła nieco z tropu Łoszkubka, choć widział i słyszał już niejedno. 

— Szanowna Pani, w takim razie przejdźmy od razu do rzeczy. Proszę mi powiedzieć, co robiła Pani między 10:59 a 11:01, kiedy do Fryca Cwibaka oddano śmiertelne strzały?



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.