Kryminalna zagadka nr 5 - cz. 4.

Oczy Ruty Cwibak de domo Ajerkuch były zapuchnięte od płaczu. 

Matka długo odwodziła Łoszkubka od pomysłu ponownego przesłuchania córki, ale policjant grzecznie i uparcie nalegał. Patrząc na zdruzgotaną Rutę Łoszkubek był pewien, że bez względu na to, jak wielkim łotrem był Fryc, ta dziewczyna kochała go miłością bezwzględną. 

— Tak. Spotkałam się z matką o 10:30 w biurze. Miałyśmy przejrzeć księgi rachunkowe i porozmawiać o wynajęciu prawnika. Bo widzi Pan — oczy Ruty napełniły się łzami — on dzień wcześniej powiedział, że już mnie nie kocha. Że chce zacząć zupełnie nowe życie, w którym nie ma już dla mnie miejsca. To mnie zupełnie załamało. Spodziewałabym się po nim wszystkiego – kochanek, prośby o gotówkę na spłacenie długów, ale nie tego. — po policzkach dziewczyny popłynęły łzy. 

— Czy ktoś może poświadczyć, że byłyście Panie w biurze? — zapytał Łoszkubek.

— Niestety nie — odrzekła Ruta ocierając twarz chusteczką. — Byłyśmy z matką całkiem same. O tej porze większość naszych najemców jest w pracy.

To zgadzało się z zeznaniami zebranymi rano. Nikt nie widział kobiet, a strzały, które rozległy się między 10:59 a 11:01 usłyszało tylko kilka osób, w tym praczka, domokrążca i druciarz. Opiekunka pani Ajerkuch nie słyszała niczego, bo do swojej chlebodawczyni przyszła, jak co dzień, dopiero około 12:00, żeby pomóc jej się ubrać i przygotować wczesny obiad. Nie pozostawało nic innego, jak zaufać, że ta zalana łzami wdowa po Frycu Cwibaku nie kłamała.



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.