Kryminalna zagadka nr 5 - cz. 6.

W kamienicy wrzało jak w ulu. 

Wszystkie posługaczki zgromadziły się tłumnie w bramie i trajkotały jedna przez drugą o tym, jak policja pakowała do wozu starą Ajerkuchową i jej córkę. Sprawę opisała też wieczorna gazeta, którą przekazywano sobie z rąk do rąk. 

Egzemplarz gazety leżał też na biurku przodownika Łoszkubka. Z dumą odnotował, że dziennikarz nie zapomniał o nim i wymienił z imienia i nazwiska, jako policyjnego bohatera. Chwilę tryumfu zburzyło wejście oberlojtnanta Kuperka. 

— Jeszcze chwila, a będziesz gwiazdą na miarę tych śpiewaczek kabaretowych — w jego żarcie nie było ani krztyny ironii. — Muszę się strzec, żebyś nie pozbawił mnie stanowiska — Kuperek puścił Francikowi perskie oko. 

— Niech pan nie żartuje. Nadal pozostanę skromnym przodownikiem przemierzającym bytomskie podwórka. A ta sprawa wymagała jedynie nieco spostrzegawczości. Ajerkuchowa nie mogła być z córką, gdy padły strzały. Ubranie wiązanych trzewików, spódnicy i zapinanej na guziki bluzki, o broszy nie wspominając, to wyczyn, do którego nie jest zdolna osoba z tak zaawansowanym artretyzmem dłoni jak ona. Gdy padły strzały od razu zorientowała się, że stoi za nimi jej córka Ruta. Ale nie było jej wtedy w biurze. A ubrała ją dopiero służąca, która jak co dzień przyszła do mieszkania około 12:00. Dlatego dziewczyna tak nerwowo zareagowała na tę część zeznania.

Mężczyźni milczeli. Za oknem uliczna symfonia dźwięków zwiastowała dobiegający końca dzień…



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.