Glik: zrewanżujemy się Portugalii za EURO 2016

Data: 09-10-2018

thumbnail
fot. laczynaspilka.pl

Kamil Glik i Łukasz Fabiański byli gośćmi wtorkowej konferencji prasowej reprezentacji Polski w hotelu Monopol w Katowicach. – Przed nami mecz z Portugalią i wspomnienia wracają. W końcu niedawno mierzyliśmy się ze sobą na mistrzostwach Europy. Na turnieju we Francji graliśmy jak równy z równym, ale przegraliśmy w konkursie rzutów karnych i odpadliśmy w ćwierćfinale rozgrywek. Teraz będzie fajna okazja, aby zrewanżować się Portugalczykom i trochę osłodzić sobie porażkę na mistrzostwach – powiedział lider biało-czerwonej defensywy.

Kto zagra na środku obrony obok Kamila Glika? – to jedno z najważniejszych pytań przed najbliższymi meczami Ligi Narodów z Portugalią i Włochami. – Oprócz mnie są jeszcze Janek Bednarek i Marcin Kamiński. We trzech walczymy o dwa miejsca na środku defensywny. Trener ma pole manewru, nie zgodzę się z tym, że ta pozycja została osierocono w związku z brakiem powołań dla Michała Pazdana, z którym tworzyłem przez ostatnie lata parę stoperów. Teraz są inni. Janek był na mistrzostwach świata, gdzie radził sobie nieźle. W pierwszym meczu Ligi Narodów z Włochami nasza współpraca również wyglądała dobrze. Czy to problem, że Bednarek nie gra regularnie w klubie? O to już trzeba jego zapytać, czy wykonuje dodatkową pracę, kiedy siedzi na ławce rezerwowych. Nie wiem, jak to funkcjonuje u niego w klubie. Wiem jednak, że każdy zawodnik trenuje po to, aby ostatecznie grać w weekend. Żadne zajęcia nie zastąpią grania przez 90 minut w lidze. Ciężko mi dziś spekulować, z kim będę tworzył duet środkowych obrońców podczas kolejnych eliminacji mistrzostw Europy, bo do marca może się jeszcze wiele rzeczy zdarzyć. Po drodze jest okienko transferowe, może Janek zmieni klub, jeśli nie będzie mu dane regularnie grać. Poza tym jest Marcin Kamiński, który teraz co kolejkę występuje w Bundeslidze – zauważa Kamil Glik.

/mm/laczynaspilka/iar

Obrońca Monaco zapewnia, że drużyna potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby poznać się wzajemnie z nowym selekcjonerem. – To dopiero początki. Większość z nas nie miała dotychczas styczności z trenerem Jerzym Brzękiem na boisku. Dopiero teraz się poznajemy. Dajcie nam trochę czasu, abyśmy mogli spokojnie popracować. Pracę szkoleniowca można ocenić dopiero po dłuższym okresie. Dla nas momentem docelowym są mistrzostwa Europy, które rozpoczną się w marcu przyszłego roku. Wtedy przekonamy się, czy dobrze wykonaliśmy naszą pracę i pojedziemy na finały, czy nie – wyjaśnia Glik, który zapewnia, że – pomimo braku Cristiano Ronaldo – Portugalia i tak będzie groźnym rywalem w czwartkowym meczu Ligi Narodów.

– Czy żałuję, że nie będzie Ronaldo? Na pewno zawsze przyjemność sprawia granie przeciwko silnym rywalom i najlepszym zawodnikom. Osobiście lubię takie pojedynki. Trzeba jednak uszanować decyzję, że Cristiano nie wystąpi w Chorzowie. Nie uważam jednak, aby siła Portugalii jakoś znacząco ucierpiała, ponieważ rywale i tak mają w składzie bardzo dobrych zawodników. Kilku znam osobiście. Choćby Bernardo Silvę. To mój były klubowy kolega, który z roku na rok jest coraz ważniejszą postacią swojej reprezentacji. Za wielkie pieniądze przeszedł z Monaco do Manchesteru City. Wcale się nie dziwię, bo to świetny piłkarz. Niski, dynamiczny, z dobrą lewą nogą, świetnie wyszkolony technicznie. Z przyjemnością ogląda się go w akcji. W czwartek żadnych forów jednak nie dostanie. Kibiców czeka bardzo ciekawe widowisko. Oczekuję od siebie i od kolegów z reprezentacji wysokiej dyspozycji i zwycięstwa. Mamy dwa mecze z wymagającymi rywalami i trzeba się do nich jak najlepiej przygotować – zakończył lider polskiej defensywy.





Wiadomości sportowe