Pod koniec lipca ratownicy medyczni wyprowadzili Mirellę ze Świętochłowic z mieszkania, w którym spędziła 27 lat za zamkniętymi drzwiami. Kobieta była w złym stanie zdrowia i trafiła do szpitala, gdzie przebywała przez dwa miesiące. Po wypisie poprosiła, by zawieźć ją do rodziców – do tego samego mieszkania, z którego, jak przyznała policjantom, nie wychodziła przez ponad 20 lat.
W szpitalu wyszło na jaw, że 42-letnia kobieta nigdy nie była ubezpieczona ani wcześniej nie korzystała z opieki lekarskiej. Jak do tego doszło? Dotarliśmy do nowych ustaleń w tej zagadkowej sprawie, potwierdzonych w kilku niezależnych źródłach.
Więcej w artykule Dziennika Zachodniego: Historia znikania Mirelli ze Świętochłowic. Nowe fakty w zagadkowej sprawie na Śląsku
