W radiowej galerii "Na Żywo" otwarta zostanie wystawa malarstwa Lecha Kołodziejczyka pt. "Relacje, Spotkania, Dialogi".
Autor zaprezentuje obrazy z nowego cyklu "Terra Incognita", który nieustannie powstaje od początku 2025 roku, i który skłania artystę do ciągłej refleksji nad miejscem człowieka we współczesnym świecie.
Lech Kołodziejczyk tak pisze o swojej wystawie:
"Tytuł wystawy to w istocie metafora wieloaspektowych związków, powiązań, wykluczeń, dotyczących całej sfery doświadczeń, które w tak dojmujący sposób zawłaszczyły obecną przestrzeń społeczną, polityczną, kulturową czasu aktualnego. Potężne kryzysy w świecie aksjologicznym, gdzie podstawowe wartości przybrały postać koniunkturalnych rozwiązań, eksponujących przede wszystkim treści doraźne, materialne, zmieniły całkowicie dotychczasowe punkty odniesień. Obecna rzeczywistość to skrajnie fatalistyczna przestrzeń relacji międzyludzkich. Tutaj brak poczucia bezpieczeństwa. permanentny stan zagrożenia a także narastające zwątpienie w jakąkolwiek poprawę elementarnych zabezpieczeń egzystencjalnych, przybiera postać świata odbitego w krzywym zwierciadle. Wszystko bowiem jest karykaturalne, zniekształcone, poddane presji doraźnych koniunkturalizmów, bezwzględnych manipulacji. Ten świat nie daje nadziei. Warto w tym kontekście zastanowić się, czym obecnie jest praktyka artystyczna, jakie treści eksponuje, jakie tropy estetyczne realizuje, jaką rolę pełni pogłębiona refleksja o sztuce. Czy współczesny twórca to fantom cyborga , wykonujący określoną "robotę twórczą" w ramach określonego systemu, instytucji, w której przyszło mu działać, podejmować decyzje, dokonywać koniunkturalnych wyborów. Moje malarstwo to próba odniesienia się do tych problemów, to wieloaspektowa metafora złożonych związków w przestrzeni społecznej. Warto przy tych obrazach zatrzymać się, zastanowić, podjąć refleksję nad kondycją ludzką czasu obecnego."
Wernisaż odbędzie się w czwartek, 5 lutego 2026 roku o godzinie 18:00.
/rs/
Jesteśmy prekursorską, na skalę kraju, Rozgłośnią z własną plastyczną galerią. Ściany Radia Katowice zdobią obrazy – pamiątki po kolejnych wernisażach i nawet w przerwach między ekspozycjami jest u nas co oglądać i zwiedzać. Zainteresowanie środowiska wystawianiem w "Na żywo" nie słabnie. Grafiki wystaw rok w rok są szczelnie zapełnione a na swoje wystawy oczekują kolejni plastycy z regionu oraz studenci i absolwenci ASP, których twórczość od samego początku istnienia promujemy.
Ponad 25-letnia tradycja galerii "Na żywo" jest tradycją cenną i niebywale rzadką. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy względy nie tylko estetyczne, ale też inne /nie wyłączając politycznych/ rozbijają środowiska artystyczne w drobny mak. Tak się jakoś wspaniale potoczyły losy nieśmiałego pomysłu, że ten stary dobry adres, ta stara dobra firma i jej niewyczerpana ŻYWO-tność przyciągają zarówno największych mistrzów, jak i młode talenty. Lista wystawiających u nas malarzy, grafików i rzeźbiarzy jest już tak długa, że skrupulatne jej odtworzenie grozi nudziarska buchalterią. Poprzestańmy zatem na, nomen omen, obrazowym zestawieniu: Jerzy Duda-Gracz, Witold Pałka, Olgierd Bierwiaczonek, Andrzej Urbanowicz, Urszula Broll, Henryk Waniek, Roman Kalarus, Georgij Safronow, Janusz Karbowniczek, Renata Bonczar, Elżbieta Kuraj, Tadeusz Michał Siara, Stanisław Mazuś, Halina Lerman, Roman Maciuszkiewicz, Roman Nowotarski, Zygmunt Brachmański, Grażyna Zarzecka, Jan Szmatloch, Adam Romaniuk, Jerzy Becela, Ferdynad Szypuła, Jacek Rykała, Ewa Zawadzka, Piotr Szmitke, Jerzy Handermander i wielu wielu innych wspaniałych twórców.
Redaktor Maciej Szczawiński, pomysłodawca, twórca, pierwszy i jak dotąd jedyny, kurator galerii "Na żywo", tak o niej pisze:
"Mówienie o Radiu jako o „ślepym medium” zawsze budziło moją irytacje i sprzeciw. Pomijając trywialność samej formy wywiedzionej z umiarkowanie odkrywczego spostrzeżenia, że zmysłem odbioru jest w tym wypadku słuch, a nie wzrok, kardynalny błąd polega tu na zignorowaniu najważniejszego fenomenu, czyli arcyplastyczności radiowego przekazu. Jakich cudów może ona dokonywać wiedzą dobrze odbiorcy Teatru Polskiego Radia czy reportaży. Ludzki głos jest genialnym, ale bywa, że i prawdomównie okrutnym instrumentem. Prześwietla, odkrywa, wydobywa nierzadko to, co paradoksalnie zostało „zagłuszone” obrazem. Jego definitywną jednoznacznością. Wielokrotnie rozmawiając z artystami przed mikrofonem przekonałem się jak niesamowicie czuła i czujna to sonda. Jak głębokie może być jej zanurzenie. I tak się zaczęło myślenie o swoistej translacji, czyli dotknięciu słowem koloru, konturu czy faktury. Materii zatem już stricte malarskiej. A skoro tak, to dlaczego by nie pójść jeszcze krok dalej? W kierunku radia z... obrazkami?
Pomysł założenia galerii w siedzibie Radia miał dwa bardzo konkretne cele: artystyczny i promocyjny. Jak się przyjmie, myślałem, ten nowy punkt na mapie kulturalnej miasta? Jaka okaże się atrakcyjność Radia dla twórców bazujących przecież nie na dźwięku, ale na widomym efekcie swej pracy? Jakiego rodzaju dialog wywiąże się pomiędzy tymi biegunowo różnymi zjawiskami? Promocję natomiast rozumiałem poczciwie: stwórzmy miejsce o t w a r t e. Przyjazne dla wszelkich opcji artystycznych. Miejsce dla ludzi oczekujących spotkania a nie hermetycznego zamknięcia w jedynie słusznej doktrynie. Zaś adres owego miejsca winien się utrwalić mocno i na długo: Polskie Radio Katowice, ul. Ligonia 29."
w kolejnych miesiącach: Maria Korusiewicz, Mona Tusz, Roman Kalarus, Grzegorz Hańderek, Iwona Konarzewska, Krzysztof Pasztuła, Magda Rajska-Armata, Aleksander Żywiecki.
