Siatkówka - Ekstraklasa - Jastrzębski Węgiel pokonał Aluron Virtu Zawiercie

fot. mat.pras.

Jastrzębski Węgiel pokonał Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0 (25:15, 26:24, 25:13) w meczu 6. kolejki ekstraklasy siatkarzy. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został ukraiński środkowy Jastrzębskiego Węgla - Jurij Hładyr.
Powiedzieli po meczu:

Mark Lebedew: Nie jest mi łatwo wytłumaczyć, to co się dziś wydarzało. Jak dotąd graliśmy bardzo dobrze, nawet w spotkaniach które przegrywaliśmy. Oczekiwaliśmy dziś zdecydowanie lepszej gry. Jastrzębski Węgiel zaprezentował się dziś wspaniale i byliśmy naprawdę bez szans.  

Nie spodziewaliśmy się takiej ofensywy ze strony Waszej drużyny. Oczywiście, powinniśmy byli zakładać, że tak się może stać i nawet dyskutowaliśmy o tym przed meczem. I faktycznie, jastrzębianie ruszyli na nas zaciekle, właściwie od samego początku nie dając nam szans. To jest rozczarowujące dla nas, także dla mnie osobiście. Ale sezon jest długi i jeszcze będzie wiele okazji do pokazania się z dobrej strony.

Kiedy w drugim secie prowadziliśmy czterema punktowi, myślałem, że stoimy przed dużą szansą, ale nasi rywale przetrzymali nasz napór na zagrywce, a do tego popełniliśmy kilka błędów w kluczowych momentach. 


Luke Reynolds: Jestem zachwycony i nieziemsko podekscytowany. Moja ekscytacja wynika z gry zawodników, z bycia w tym Klubie i z postawy fanów, którzy nadal nas wspierają. Dziś udowodniliśmy, że jeśli angażujemy się emocjonalnie w grę i dajemy z siebie wszystko, wówczas możemy być poważną siłą w lidze. Po zakończeniu meczu było widać, jakie emocje towarzyszą naszej drużynie, kiedy wygrywa. Zwycięstwo celebrowaliśmy jak szaleni. Jeśli nie zaangażujesz emocji, to nie ma tej prawdziwej radości. I to jest ważne.

Tak jak podkreślałem wcześniej, w dwa dni ciężko zrobić coś więcej, poza zmianą nastawienia. Może pewne drobne kwestie techniczne da się poprawić, ale kluczowe było podejście do tego meczu i to jak chcemy zagrać. Przystępując się do tego meczu ja sam czułem się świetnie i widziałem, że w tej grupie jest dobra energia. I kiedy mecz się zaczął toczyć, emocje się udzieliły i wszystko szło jak z płatka. Kiedy wszystko układa się po Twojej myśli, jest już zdecydowanie łatwiej.

Uważam, że byliśmy dziś bardzo stabilni w grze. Pierwszy set był wręcz perfekcyjny. W drugiej partii był moment, że to rywale prezentowali się lepiej. I sumie wiedzieliśmy, że będą musieli odpowiedzieć. Natomiast później zdarzyło się coś, co we wcześniejszych nie miało miejsca. Odbiliśmy się, wróciliśmy do gry i przycisnęliśmy przeciwnika. W trzecim secie nabraliśmy rozpędu i szliśmy jak burza. To był wielki mecz w naszym wykonaniu. Musimy zacząć wierzyć, że to jest to, do czego dążymy i że jest to poziom, który powinniśmy prezentować i na który potrafimy się wznieść.

Dzisiaj na pewno nie zasnę. Nie mogę opanować emocji. Stojąc przy linii bocznej starałem się wyrażać swoje emocje tak, by udzieliły się one zawodnikom. Bycie częścią tego widowiska, w takiej roli, to jest wspaniała sprawa. Byłem dzisiaj kimś w rodzaju największej cheerleaderki. Zdaję sobie sprawę, że mamy na meczach mnóstwo przepięknych cheerleaderek, ale ja byłem może mniej atrakcyjną cheerleaderką, ale za to mocno zagrzewającą zespół do boju, tak by każdy z zawodników dał z siebie, to co miał najlepszego. 


Julien Lyneel: Nie ma jednego wyjaśnienia, dlaczego tak dzisiaj zagraliśmy. Myślę, że nie ma w tym jakiegoś sekretu. Po prostu byliśmy dziś jednością, był „duch” w zespole, walczyliśmy jeden za drugiego i wszystko nam wychodziło. Perfekcyjna sprawa. Rozegraliśmy świetne zawody, nawet przy dobrze dysponowanym i będącym klasowym zespołem rywalu. Osiągnęliśmy dzisiaj wielki wynik.

Dzisiaj ani na moment nie straciliśmy spokoju w grze i pewności siebie. Nawet kiedy wynik był niekorzystny. To wspaniałe uczucie, kiedy przy niekorzystnym wyniku i stracie kilku punktów, nie poddaliśmy się, wyrównaliśmy i zdołaliśmy wygrać tego seta. Potem, trzecia partia nie była łatwa, ale graliśmy w niej na takim luzie, że zwyciężyliśmy. To miłe.

Czuję się nieźle. Wciąż muszę znaleźć mój właściwy rytm, bo w moim przypadku to już były praktycznie dwa tygodnie bez gry. W tym tygodniu odbyłem jeden czy dwa treningi. Pracujemy nad tą moją łydką, krok po kroku powinno być lepiej. Nie mogę się doczekać, kiedy wrócę gotowy na sto procent. Dzisiejszy test zdałem. Moje ciało się nie zbuntowało. I naprawdę cieszę się z powrotu na boisko.

Mam nadzieję, że utrzymamy ten poziom gry dłużej. Zrobimy wszystko, by tak było. Taki jest nasz cel. Dostać się na szczyt tabeli. Będziemy próbować przy pomocy naszych fanów i atmosfery w hali, którą była dzisiaj fantastyczna.

W ligowej tabeli prowadzi Jastrzębski Węgiel z dorobkiem 17 punktów. Druga jest VERVA Warszawa, przed ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle - oba zespoły po 16 punktów.

/mat.pras./mm/