GKS Tychy zremisował w Poznaniu. Bezpośredni awans Warty coraz mniej pewny

fot.twitter.com/GKSTychy

Piłkarze GKS Tychy przegrywali już 0:2, ale w drugiej połowie odmienili swoją grę doprowadzając do remisu. A mogli nawet wygrać.

Warta aby myśleć o bezpośrednim awansie musiała wygrać wszystkie trzy mecze do końca rozgrywek Fortuna 1. Ligi i liczyć na potknięcie Stali Mielec. Poznaniacy ruszyli na gości od pierwszych minut. Już w 6. minucie Bartosz Kieliba wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego. Po 13. minutach było już 2:0. Do karnego podszedł Mateusz Kupczak i pewnym strzałem pokonał Konrada Jałochę. Wydawało się, że Warta zrealizuje cel postawiony przed meczem, ale tyszanie już niejednokrotnie w tym sezonie pokazali, że są drużyną grającą do końca. W 75. minucie precyzyjnym i mocnym strzałem z dystansu popisał się Jan Biegański i na kwadrans przed końcem goście złapali kontakt. Na domiar złego kilka minut przed regulaminowym czasem gry, piłkę ręką w polu karnym zagrał Krzysztof Danielewicz i sędzia wskazał na jedenasty metr. Łukasz Grzeszczyk karnego jednak nie wykorzystał i kiedy wydawało się, że Adrian Lis dzięki obronie jedenastki zostanie bohaterem spotkania, w doliczonym czasie gry piłkę do bramki skierował Łukasz Sołowiej doprowadzając do remisu. 

Jak powiem, że nie było nas w pierwszej połowie dzisiaj, to nie będzie to nic odkrywczego. Natomiast wiedzieliśmy co musimy zrobić po przerwie żeby ten mecz uratować, żeby przynajmniej go doprowadzić do remisu, ponieważ patrząc na to, jak Warta była dobrze zorganizowana, to przy tak wolnej grze jaką my prowadziliśmy w pierwszej połowie było to wręcz niemożliwe. Wiedzieliśmy jak to zrobić, wiedzieliśmy że musimy przyspieszyć grę, wiedzieliśmy że musimy wznowić grę nawet taką ryzykowną na połowie przeciwnika, żeby Wartę zaskoczyć i nam się to udało - mówił na pomeczowej konferencji trener GKS Tychy Jarosław Zadylak.

Dzięki remisowi piłkarze GKS Tychy liczą się jeszcze w grze o strefę barażową. Teraz muszą czakać na to jak zapunktują rywalę w tej kolejce, a w dwóch ostatnich spotkaniach tego sezonu najlepiej zdobyć komplet punktów. Baraży natomiast jest pewna Warta, ale w Poznaniu z pewnością liczono na bezpośredni awans. Teraz będzie o niego niezwykle trudno.

Warta Poznań – GKS Tychy 2:2 (2:0)
1:0 – 
Bartosz Kieliba (6.)
2:0 – Mateusz Kupczak (13. rzut karny)
2:1 – Jan Biegański (75. asysta: Dominik Połap)
2:2 – Łukasz Sołowiej (90. asysta: Wojciech Szumilas)

Sędziował: Dominik Kos (Gdańsk).

Warta Poznań: 1. Adrian Lis – 13. Jakub Kuzdra Ż, 5. Bartosz Kieliba, 16. Aleks Ławniczak, 3. Jakub Kiełb Ż – 19. Mariusz Rybicki (63, 18. Jakub Apolinarski), 21. Mateusz Kupczak, 6. Łukasz Trałka Ż, 22. Robert Janicki (68, 8. Krzysztof Danielewicz Ż), 11. Michał Jakóbowski – 9. Łukasz Spławski (73, 20. Mateusz Szczepaniak). Trener Piotr Tworek.

GKS Tychy: 91. Konrad Jałocha – 24. Dominik Połap, 14. Dario Krišto, 3. Łukasz Sołowiej, 5. Maciej Mańka Ż – 17. Sebastian Steblecki (80, 96. Wojciech Szumilas), 22. Wilson Kamavuaka, 15. Jan Biegański, 8. Łukasz Grzeszczyk Ż, 13. Łukasz Moneta (46, 77. Kacper Piątek) – 32. Szymon Lewicki (46, 9. Dawid Kasprzyk). Trenerzy Tomasz Horwat i Jarosław Zadylak.

Autor: Piotr Muszalski.pm.