Z pierwszoligowych aren: Rozczarowanie w Katowicach. Tychy przegrały w Łodzi. Zagłębie ma serię.

fot.zaglebie.eu

W 26. kolejce Fortuna I ligi żaden z zespołów z naszego regionu nie przybliżył się do awansu. W pełni zadowoleni mogą być tylko w Sosnowcu gdzie Zagłębie wygrało derby z GKS-em Jastrzębie.

Podopieczni Artura Skowronka dawno nie wygrali dwóch meczów z rzędu. Tym razem na Stadion Ludowy przyjechała drużyna, która rozpaczliwie potrzebuje punktów. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili po golu samobójczym. W 83. minucie na 2:0 podwyższył Maksymilian Banaszewski. W doliczonym czasie gry do bramki Zagłębia trafił Daniel Stanclik.

Mimo nerwowej końcówki sosnowiczanie utrzymali wynik i mogli cieszyć się z 2. wygranego meczu z rzędu. Piłkarze z Kresowej mają już 8 punktów przewagi nad strefą spadkową w której ugrzęźli zawodnicy GKS-u Jastrzębie. Klub ze Śląska do bezpiecznego miejsca traci już 8 punktów a do końca pozostało 8 kolejek.

Nie tak miał wyglądać końcowy wynik w Katowicach. Na Bukową przyjechała drużyna, która walczy o utrzymanie. Polkowiczanie, mimo, że byli skreślani przed pierwszym gwizdkiem, otworzyli wynik w 21. minucie za sprawą Adriana Purzyckiego. Na 10. minut przed końcem Mateusz Piątkowski nie strzelił rzutu karnego a 2 minuty później bramka Arkadiusza Woźniaka dała GieKSie remis. 

Niestety, gospodarze musieli przełknąć gorycz porażki po tym jak w 90. minucie bramkę strzelił Mariusz Szuszkiewicz. To 3. mecz z rzędu gdy katowiczanie nie potrafili zdobyć kompletu punktów. Przewaga nad strefą spadkową jest raczej bezpieczna, 9 punktów zapasu mają piłkarze GKS-u nad 16. w tabeli Górnikiem Polkowice.

W Łodzi doszło do meczu drużyn, które walczą o awans. Piłkarze Widzewa chcieliby ominąć baraże, dla zawodników z Tychów, sukcesem byłoby zagranie w tej fazie drugi rok z rzędu. W tej kolejce drużyny walczące o strefę barażową niemal wszystkie potraciły punkty ale stracił je także tyski GKS.

Mimo prowadzenia od 13. minuty podopieczni Artura Derbina nie zdołali utrzymać wyniku do końca. Na bramkę Krzysztofa Wołkowicza Widzew odpowiedział dwoma trafieniami i 3 punkty zostały w Łodzi.

Punkty straciło też Podbeskidzie, które też grało z zespołem z Łodzi. To ŁKS w 60.minucie pierwszy trafił do bramki ale już 2 minuty później gospodarze wyrównali za sprawą Kamila Bilińskiego. Więcej bramek już w tym meczu nie padło.

GKS Katowice - Górnik Polkowice 1:2

Podbeskidzie Bielsko-Biała - ŁKS Łódź 1:1

Widzew Łódź - GKS Tychy 2:1

Zagłębie Sosnowiec - GKS Jastrzębie 2:1

Arka Gdynia - Skra Częstcohowa

Autor: Piotr Muszalski/pm/


Wiadomości sportowe