Historyczny wieczór w Częstochowie! Raków wysoko wygrał z Astaną

fot. rakow.com

Raków pokonał FC Astanę 5:0 i jest bliżej awansu do III rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy UEFA. Rewanż za tydzień w Kazachstanie.

Było to historyczne spotkanie dla Czerwono-Niebieskich. Chociaż w europejskich pucharach Raków radził sobie całkiem nieźle już w zeszłym sezonie, to dopiero dziś piłkarze spod Jasnej Góry po raz pierwszy zagrali na stadionie przy ulicy Limanowskiego 83.

Komplet kibiców, świetna atmosfera ale przede wszystkim fantastyczna gra gospodarzy sprawiły, że ten wieczór na długo zapadnie w pamięci częstochowskich kibiców. Piłkarze Rakowa bardzo odważnie wyszli na faworyzowanych rywali czego owocem była bramka Iviego Lopeza już w 4. minucie spotkania.

Niestety Raków w pierwszym kwadransie nie wykorzystał przynajmniej dwóch dogodnych sytuacji do podwyższenia wyniku. To zemściło się utratą... zawodnika. Deian Sorescu już w pierwszych minutach złapał żółtą kartkę. W 20. minucie ratował się wślizgiem ale zamiast w piłkę trafił w nogi zawodnika drużyny przeciwnej i obejrzał drugi żółty a w konsekwencji czerwony kartonik.

Przez kilka minut wydawało się, że gra w osłabieniu napędzi gości jednak ci, mimo przewagi w posiadaniu piłki, nie stworzyli sobie okazji do strzelenia bramki. Podopieczni Marka Papszuna przetrwali okres gorszej gry i ruszyli na przeciwników. Efektem tego była bramka Mateusza Wdowiaka, którego świetnym podaniem znalazł Ben Lederman.

Trener Papszun przed rozpoczęciem drugiej połowy dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Tudor i Kochergin. Raków mądrze rozgrywał piłkę, mimo gry w osłabieniu dobrze radził sobie z rozbijaniem ataków przyjezdnych a ci jeszcze podarowali prezent miejscowym w postaci czerwonej kartki. Gdy liczba zawodników na boisku się wyrównała, przy Limanowskiego panował już tylko jeden zespół.

3 minuty po czerwonej kartce dla zawodnika Astany w polu karnym, z obrońcami gości zabawił się Lopez, podał piłkę do Vladislavsa Gutkovskisa a ten huknął z 5 metrów pod poprzeczkę. Potem znów dał o sobie znać geniusz Lopeza, który fantastycznym, mierzonym podaniem obsłużył Kochergina i Raków prowadził 4:0.

Jeszcze w doliczonym czasie gry nie najlepiej w polu karnym gości zachował się ich bramkarz. Sędzia wskazał na 11. metr a z wapna nie pomylił się Fran Tudor. Rewanż za tydzień w Kazachstanie.

Raków Częstochowa - FC Astana 5:0 (2:0)

Ivi 4, Wdowiak 42, Gutkovskis 65, Kochergin 76, Tudor 90 (k)

Raków: Kovačević - Racovițan (46. Tudor), Arsenić, Rundić, Lederman (46. Kochergin), Papanikolaou, Sorescu, Kun, Wdowiak, Ivi (83. Czyż), Gutkovskis (78. Piasecki)

FC Astana: Milosevic - Gabyshev, Garcia (46. Aimbetov), Ebong, Vloet, Darabayev, Manzorro, Polyakov, Dosmagambetov, Kussyapov, Eugenio 

Widzów: 5324

Autor: Piotr Muszalski/pm/


Wiadomości sportowe